Czy cmentarz Pobitno odsłoni nam swoje tajemnice?

Zdjęcie lotnicze cmentarza Pobitno. Kolorem czerwonym zaznaczono kwatery, w których pochówków dokonywało więzienie i UB, kolorem żółtym domniemane miejsca potajemnych pochówków dokonywanych przez UB Fot. Bogusław Kleszczyński IPN/ORzeszów

Gdzie rzeszowska “bezpieka” pogrzebała swe ofiary.

Po roku 1944 komuniści dokonywali zbrodni nie tylko w Warszawie czy Wrocławiu, gdzie dzięki pracy zespołu dr Krzysztofa Szwagrzyka z IPN udało się odnaleźć część bezimiennych grobów ofiar. Mordowano także na Rzeszowszczyźnie. Czy poznamy miejsca, gdzie rzeszowska “bezpieka” chowała swe ofiary? Tak jak w Warszawie – Powązki, tak w Rzeszowie miejscem ukrycia zwłok stał się cmentarz Pobitno, jednak już lokalizacja grobów pozostaje nieznana.

Zamordowanych w czasie przesłuchań i tych, na których wykonano wyrok śmierci, zakopywano nocą w bezimiennych grobach. Wyklęci przez komunistyczną propagandę na wieki mieli pozostać zapomniani. IPN od lat stara się o przywrócenie pamięci należnej żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego i uczestnikom powojennej konspiracji niepodległościowej. Temu służy również poszukiwanie ich doczesnych szczątków i ponowne pochowanie z należnymi honorami.

Podołanie temu zadaniu jest jednak niełatwe. Osób zamordowanych przez UB podczas przesłuchań, zabitych z wyroku sądu strzałem w tył głowy czy tych, którzy zginęli w potyczkach partyzanckich, zwykle nie ewidencjonowano w księgach cmentarnych. Wpisywano natomiast pochówki zmarłych w więzieniu (tam również w wielu przypadkach śmierć następowała wskutek obrażeń odniesionych w czasie brutalnych przesłuchań).

Ukryte ofiary
- W Warszawie wiadomo było, że więźniów z Rakowieckiej grzebano na Powązkach w oddzielnej kwaterze. Podobnie było na wrocławskich Osobowicach. Na Pobitnie ofiary zbrodni komunistycznych chowano wśród grobów zwykłych rzeszowian. Bywały przypadki, gdy do powstałego niedawno grobu osoby samotnej, pochowanej na koszt państwa (na przykład pensjonariusza domu starców) dodatkowo chowano więźnia. Sprawcy spodziewali się, że nikt z rodziny nie zauważy śladów kolejnych pochówków i nie upomni się o to, że naruszono spokój ich zmarłych – mówi Bogusław Kleszczyński z rzeszowskiego Oddziału IPN.

– W wyniku tego nie mamy stuprocentowej pewności, na czyje szczątki natrafimy: więźniów rzeszowskiego Zamku czy osób przypadkowych. To wstrzymuje decyzję o wszczęciu ekshumacji na Pobitnie i zaangażowaniu w nią środków publicznych. Trzeba też pamiętać, że nie wszyscy zmarli i straceni w rzeszowskim Zamku to polscy działacze niepodległościowi. W więzieniu podobny los dzielili także współpracownicy Niemców i ukraińscy nacjonaliści.

Rzeszowskim historykom udało się ustalić, że ofiary reżimu komunistycznego leżą wraz z innymi zmarłymi na Cmentarzu Pobitno prawdopodobnie w kwaterach o nr 29, 31 i 32. Poszukiwania utrudnia to, że zapisy w księgach cmentarnych na Pobitnie pochodzące z lat 40. i 50. nie pokrywają się ze stanem faktycznym.

- Na podstawie kwerendy w kwaterze 32 udało się zlokalizować kilkanaście grobów, które, choć są pozbawione opieki i niepodpisane, nie są bezimienne – znamy imię, nazwisko i datę pochówku zmarłych. Zlokalizowaliśmy też tajemnicze dwa groby, które zachowały się w postaci kopczyków, ale nie ma ich zaznaczonych w ewidencji – opowiada Bogusław Kleszczyński. – Co ciekawe, niektóre groby, które w ewidencji oznaczono, jako pojedyncze, w rzeczywistości są podwójne. Znaleźliśmy też jeden precedens – zapis, który w rubryce “imię i nazwisko” zawiera słowo “więzienie”, a w uwagach zaznaczono “do grobu Zofii Klapscholle z domu starców” – i rzeczywiście w księdze znajduje się informacja o takim pochówku, który odbył się trzy dni wcześniej. Być może pochowano w tym grobie jednego lub nawet kilku więźniów.

Według informacji przekazanych przez jedną z mieszkanek Rzeszowa (której matka znała pobitnieńskiego grabarza), UB chowało swe ofiary w południowo-wschodnim rogu cmentarza. – Być może dziś część tych grobów znajduje się obecnie pod chodnikiem już poza murem cmentarnym. Moglibyśmy to ustalić, gdyby udało nam się dotrzeć do zdjęć lotniczych sprzed 1970 roku. Moim zdaniem, to właśnie tu mogą spoczywać osoby, które pomordowano podczas śledztwa, albo ci, którzy zginęli w potyczkach z UB – zauważa Bogusław Kleszczyński.

Coraz mniejsze szanse
Poważnym problemem dla rzeszowskich historyków poszukujących grobów ofiar jest również to, że w Polsce po upływie 20 lat od pochówku prawo pozwala dany grób ponownie wykorzystać. Od lat 60. w kwaterach na Pobitnie, gdzie mogły spoczywać ofiary zbrodni, wciąż dochodziło do nowych pogrzebów. To zmniejsza szanse na odnalezienie śladów. – Ponowne przekopanie grobów prowadzi nie tylko do tego, że niszczone są dowody zbrodni komunistycznych, ale zostaje ograniczona możliwość identyfikacji osoby pomordowanej – podkreśla historyk z IPN. – Tymczasem każdy naród ma obowiązek utrwalania śladów przeszłości i szacunku wobec zmarłych bohaterów. Musimy się śpieszyć, bo czas działa na naszą niekorzyść.

Jak dodaje, w tym celu został uruchomiony projekt naukowo-badawczy, którego celem jest odnalezienie miejsc ukrycia grobów ofiar komunistycznego reżimu. Ponadto, dzięki  porozumieniu pomiędzy Instytutem Pamięci Narodowej a Pomorskim Uniwersytetem Medycznym w Szczecinie utworzono Polską Bazę Genetyczną Ofiar Totalitaryzmów. Krewni osób zamordowanych podczas II wojny światowej i w okresie powojennym (przez Niemców, NKWD czy bezpiekę), którzy zgłoszą się do IPN będą mogli przekazać próbkę swojego materiału DNA. Jest to czynność całkowicie bezpieczna i bezbolesna. W zasadzie cała procedura przeprowadzana jest korespondencyjnie (przesyłany jest zestaw do samodzielnego wykonania wymazu ze śliny). Dzięki temu będzie można zgromadzić w jednym miejscu dane genetyczne tysięcy bliskich ofiar, a to pozwoli na identyfikację pomordowanych nie tylko teraz, ale i za kilkadziesiąt lat.

Pracownicy IPN mają nadzieję, że mieszkańcy wspomogą ich w działaniach na rzecz odnalezienia grobów ofiar komunizmu. – Liczymy, że rodziny zgodzą się na pobranie materiału genetycznego, albo, że dostarczą nam zdjęcia swoich krewnych, bo te będą pomocne w procesie identyfikacji – nie kryje Bogusław Kleszczyński. – W niektórych przypadkach konieczna będzie zgoda osób na chwilową ekshumację ich bliskich, którzy zostali pochowani w miejscu pierwotnych grobów ofiar. Mamy nadzieję, że podejdą ze zrozumieniem do tego problemu. Nie jest przecież niczym przyjemnym świadomość, że szczątki bliskiego nam człowieka leżą w miejscu, gdzie spoczywa także ktoś kogo pozbawiono prawa do chrześcijańskiego pochówku i próbowano zatrzeć o nim wszelką pamięć. Ktoś, czyjego grobu do dziś poszukuje rodzina.

Wiesz więcej – zadzwoń
Pochówki ofiar komunistycznego reżimu obejmowały nie tylko pobitnieński cmentarz. Niezidentyfikowane szczątki ludzkie znaleziono na początku lat 90. podczas prac remontowych przy murach obronnych zamku Lubomirskich. Niestety nie doszło do ich identyfikacji i nie wiadomo, co się z nimi stało. Istnieją też relacje o grzebaniu pomordowanych na cmentarzu żydowskim przy Dołowej, cmentarzu na Staromieściu czy w rejonie ulicy Jagiellońskiej, w bezpośrednim sąsiedztwie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Był też przypadek, że skazanych na karę śmierci pochowano w Zwięczycy (patrz ramka).

Wszyscy, którzy wiedzą więcej na temat miejsc pochówków pomordowanych Polaków w latach 1944-56 proszeni są o kontakt z rzeszowskim Oddziałem IPN, tel. 17 860-60-23.

Beata Sander

do “Czy cmentarz Pobitno odsłoni nam swoje tajemnice?”

  1. miastowy

    Słyszałem kiedyś opowiadania starszych ludzi że milicja, ubecja a może i esbecja wywoziła na lisią górę opornych obywateli tam dochodziło do pobić czasem ze skutkiem śmiertelnym! Prawdopodobnie tam też chowano zamordowanych.

    • AT

      A ja słyszałem od starszych ludzi że w tamtych czasach szkoła i uczelnie wyższe były za darmo. Szkołę mógł skończyć każdy ale studia były tylko dla wybranych. Ci wybrani dzięki umizgom do ówczesnej władzy zdobywali tytuły od doktora po profesora. Wielu z nich dzisiaj w stopniu profesora wylądowało w PiS i udaje, że chce zbawić kraj. Żałosne!

  2. Stan

    AT przyznaj się, że donosiłeś jeszcze nie jest za późno.

  3. czytelnik Nowin

    A to na UB pracowali grabarze na etatach ? Przeciez ktos musial te groby kopac i jakos sobie znaczyc zeby nie kopac 2 raz w tym samym miejscu.

  4. Dociekliwy

    AT – czytaj ze zrozumieniem… :-(

    • AT

      Dlaczego podkarpackie to bastion PiS-u, ciemnoty i zacofania? Bo tak właśnie przyjmuje się takie teksty. Sam przeczytaj jeszcze raz. Jak nie rozumiesz z monitora to sobie wydrukuj. Czasami na kartce papieru jest czytelniej.

  5. AT

    IPN do likwidacji. Proszę przeczytać z uwagą jak prostacko kłamią. Oto tekst z artykułu:

    Bywały przypadki, gdy do powstałego niedawno grobu osoby samotnej, pochowanej na koszt państwa (na przykład pensjonariusza domu starców) dodatkowo chowano więźnia. Sprawcy spodziewali się, że nikt z rodziny nie zauważy śladów kolejnych pochówków i nie upomni się o to, że naruszono spokój ich zmarłych – mówi Bogusław Kleszczyński z rzeszowskiego Oddziału IPN.

    Jeżeli osoba samotna to o jakiej rodzinie mowa???

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.