Czy działacz związkowy celników „wyleci” ze służby?

KORCZOWA, JAROSŁAW, PRZEMYŚL. IC w Przemyślu – To dla dobra służby! Artur Kaczor: – To nauczka za to, że ośmieliłem się mówić.

- Nie jestem leserem i nie udawałem chorego – podkreśla Artur Kaczor, celnik i wiceprzewodniczący Związku Zawodowego CELNICY.PL. – Teraz wszczęto wobec mnie procedurę zmierzającą do zwolnienia ze służby, rzekomo dlatego, że zbyt długo byłem na zwolnieniu lekarskim – opowiada Kaczor.

- Nie mam wątpliwości, że chodzi o coś innego! Mianowicie o to, że nie siedziałem cicho, gdy widziałem nieprawidłowości w przemyskiej Izbie Celnej – dodaje. – Jestem niewygodny, więc trzeba się mnie pozbyć – stwierdza celnik.

Artur Kaczor celnikiem jest od 15 lat. Siedem lat temu w ramach alokacji przyjechał z zachodniej granicy. Dwa lata temu miał poważny wypadek związałby ze swoim hobby, końmi. – W sierpniu 2009 roku wywrócił się na mnie koń, praktycznie cały tułów miałem w gipsie i kilka miesięcy byłem na zwolnieniu – opowiada Kaczor. – Po powrocie do pracy zauważyłem, że kierownicy zmian kombinują przy rotacjach, głośno to krytykowałem i informowałem o tym dyrektora za pośrednictwem naczelnika – relacjonuje celnik. – Naczelnik zaczął mnie straszyć i wprost powiedział mi, że „kadra kierownicza jest tak mocna, że poradzi sobie z takim szeregowym celnikiem, jak ja” – dodaje Kaczor.

- „Dla dobra służby”, jak mnie poinformowano, zostałem przeniesiony do Oddziału Celnego w Jarosławiu – opowiada A. Kaczor. – Nikogo nie obeszło to, że nie mam praktycznie żadnego połączenia z miejscowości, gdzie mieszkam -podkreśla celnik. – Do pracy miałem 40 kilometrów, które pokonywałem częściowo piechotą, a częściowo „okazją” – wyjaśnia. We wrześniu zeszłego roku wiceprzewodniczący ZZ CELNICY.PL uległ kolejnemu wypadkowi. Kiedy w lipcu tego roku wrócił do pracy dostał decyzję o wszczęciu postępowania w sprawie wydalenia ze służby. – Postępowanie ma się zakończyć w listopadzie – mówi Kaczor. Celniczy działacz związkowy nie ma wątpliwości, że jego wydalenie ze służby ma ścisły związek z tym, że nie milczał o nieprawidłowościach w przemyskiej IC. – Naczelnik wymaga, żeby informować go o wszystkich patologiach wśród celników, o złych poczynaniach kolegów w służbie – mówi Kaczor.

-Jeżeli chodzi o patologie wśród kadry kierowniczej, to każdy kto ośmieli się o tym mówić, kończy tak jak ja – podkreśla celnik.  – Mój przykład ma pokazać, co czeka tych, co nie siedzą cicho! – uważa.

Dla dobra służby

Dyrekcja IC w Przemyślu powołując się na stosowne przepisy i dobro służby potwierdza, że: – Zostało wszczęte z urzędu postępowanie w sprawie zwolnienia ze służby starszego rewidenta celnego Artura Kaczora, w związku z często powtarzającymi się i długotrwałymi nieobecnościami w służbie, spowodowanymi przebywaniem na zwolnieniach lekarskich ww. funkcjonariusza celnego, ze względu na dobro służby. Badane są przesłanki przemawiające za ewentualnym zwolnieniem ww. funkcjonariusza celnego w związku z jego długotrwałymi okresami nieobecności w służbie spowodowanymi chorobą – czytamy w odpowiedzi na nasze zapytanie w tej sprawie. Dyrekcja podkreśla, ze wynik postępowania nie jest przesądzony, a fakt, iż A. Kaczor jest działaczem związkowym będzie brany pod uwagę.

Monika Kamińska

do “Czy działacz związkowy celników „wyleci” ze służby?”

  1. zoll

    Prokurator, który brał udział w zatrzymaniach celników z Medyki na doniesienia o korupcji wśród kadry kierowniczej w OC Korczowa, rozkłada ręce,prywatnie mówi, że nie ma woli politycznej, żeby zatrzymywać kadrę kierowniczą w UC Przemyśl.

  2. Marzena

    nepotyzm, kumoterstwo oto rzeczywistość wielu urzędów. Brawo że ktoś odważył się wystąpić przeciw układom. mam nadzieję, że Polska to jednak państwo prawa

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.