Czy edukacja seksualna jest potrzebna? Jeśli tak, to komu?

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, PODKARPACIE. Minister edukacji, Joanna Kluzik-Rostkowska, planuje wprowadzić w szkołach zmiany w edukacji seksualnej. Rozważa, by wprowadzić podział nauczania na konserwatywny i liberalny. O ścieżce takiej edukacji miałby decydować rodzic.

Na pytania red. Blanki Szlachcińskiej odpowiada Wojciech Sroka, seksuolog kliniczny, psycholog, psychoterapeuta.

– Czy edukacja seksualna w szkole jest potrzebna?
– Niezbędne jest edukowanie w zakresie seksualności. Kwestią dyskusyjną jest to, kto miałby tego uczyć. Podstawą tutaj jest edukowanie w zakresie płciowości po stronie opiekunów. W tej kwestii rolę wspierającą mogą pełnić instytucje edukacyjne, ale nie może to być jedyne źródło edukacji. Dzieci uczy się przez wychowanie, które nigdy nie odbywa się bez kontekstu płciowości, nawet jeżeli mamy do niej określone stanowisko, to zawsze jest ono obecne (np. poprzez akcentowanie seksualności lub jej zaprzeczanie). Zastanawia mniej tylko jedno: kto, w myśl pomysłów rządowych będzie edukował samych rodziców? Bo oni sami bardzo często mają w tym zakresie stereotypowe i błędne przekonania na temat wiedzy dotyczącej seksualności człowieka.

– Czy powinien być rozdział edukacji seksualnej na mniej i bardziej konserwatywną?
– W kwestii seksualności ważny jest podział tematów, a nie dzieci na te z rodzin „konserwatywnych” i rodzin „liberalnych”. Uważam te pomysły za kuriozalne i jako wyraz pewnego rodzaju bezradności rządzących, którzy nie potrafią wypracować wspólnego stanowiska w zakresie edukacji seksualnej. Nie sądzę, aby ktokolwiek miał coś przeciwko, żeby dziecko uczyć w zakresie ról płciowych, w zakresie funkcji seksualnych, budowy ciała i prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie, metod sterowania płodnością.

Oczywiście istnieje różnorodne podejście do wychowania seksualnego – od podejścia konserwatywnego po liberalne. W tej kwestii należy prezentować różnorodność stanowisk. m.in. do metod sterowania płodnością, wprowadzania w obszar wiedzy dzieci istotnych i obecnych metod antykoncepcji. Natomiast powinno się to wykonywać z poszanowaniem przekonań i woli rodziców. Żaden z modeli wychowawczych (konserwatywny czy liberalny) nie uzyskał w tym zakresie większej mocy wychowawczej, stąd też mówienie, że wychowywanie tylko w określony sposób jest słuszne, tak naprawdę jest nietrafne. Posługiwanie się tym argumentem uznaję za demagogię, zarówno z jednej, jak i drugiej strony.

– Na jakim etapie młodzi ludzie powinni zacząć być uświadamiani w kwestii seksualności?
– Człowiek od momentu istnienia staje się istotą płciową – seksualną. To powinien być proces odpowiedni i adekwatny do wieku dziecka. Jednak wprowadzanie dziecku informacji niezgodnych z naszym stanem wiedzy ( np. dzieci przynosi bocian) jest błędne. Powoduje chaos w myśleniu dziecka, prowadzi do przekonania, że z rodzicem o tematach seksu nie można rozmawiać. Jestem przekonany, że rodzic niezależnie od przekonań w obszarze płciowości powinien postępować mając na względzie to, żeby dziecko chronić – przed błędnymi przekonaniami, stereotypami. Trzeba umiejętnie odpowiadać na pytania, wytłumaczyć tak, żeby było to zgodne z prawdą, ale żeby dziecko zrozumiało. Inaczej takie rozmowy odbywa się z dzieckiem 3-letnim, a inaczej z 8-letnim. Jeszcze inaczej powinniśmy rozmawiać z dziećmi w okresie dojrzewania.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
hijena
hijena
7 lat temu

w ramach edukacji seksualnej dzieci trzeba uczulić na dziwne zachowania księży wkładajacych małym dzieciom łapy w majtki

ROMAN
ROMAN
7 lat temu

Ja na miejscu Pani minister zaczął bym z tym tematem już od żłobka – jak by 6 latki szły do szkoły podstawowej już by były wyedukowane – nie ? no i na pewno były by potrzebne zajęcia praktyczne aby za wczasu wszystko sobie przyswoiły teoretycznie i praktycznie i nowe pokolenie było by na poziomie światowym.