Czy fundusze unijne można lepiej wydawać?

Dzięki unijnym funduszom powstało m.in. lotnisko w Jasionce. Fot. Archiwum

Praca doktorska „Tereny zabaw dla dzieci” otrzymała unijne dofinansowanie w wysokości 71 400,00 zł. To tylko jeden z przykładów, jak marnowane są środki z Unii Europejskiej.

Chociaż efekty funduszy strukturalnych widać gołym okiem, to dyskutować można, a nawet trzeba, nad sensownością wielu projektów, pomysłów i aktywności dofinansowywanych z Brukseli przez ostatnie lata. Czas ku temu jest wręcz optymalny, bowiem prawdopodobnie wiosną przyszłego roku zapadnie decyzja zarówno o wielkości nowego wieloletniego budżetu UE na lata 2014-2020, jak i o jego wewnętrznej strukturze. Ona również jest szalenie ważna, bowiem określi, ile miliardów euro Unia przeznaczy na infrastrukturę, ile na rolnictwo, a ile na szkolenia i rozwój przedsiębiorczości. Niniejszym artykułem włączamy się w tę istotną dla przyszłości kraju dyskusję.

Na początku obalimy pewien mit, funkcjonujący głównie w przekazie medialnym, zgodnie z którym dzięki miliardom z Unii Europejskiej Polska, a zwłaszcza jej biedniejsze regiony, miała „dogonić Europę”, czy, jak kto woli, dokonać „skoku cywilizacyjnego”. Łatwo mu ulec, bowiem grube miliardy euro wpompowane w polską gospodarkę robią duże wrażenie. Ale rzeczywistość nie jest już tak kolorowa.

Biedni wciąż są biedni
- W okresie 2007-2010 nie nastąpiło zmniejszenie zróżnicowania pomiędzy regionami w zakresie poziomu rozwoju ekonomicznego – czytamy w raporcie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego „Polska 2011. Gospodarka – Społeczeństwo – Regiony”. W tym okresie nie odnotowano bowiem poważniejszych zmian w udziale poszczególnych województw w krajowym PKB w stosunku do lat ubiegłych.

Wciąż najniższy mają województwa: podlaskie, lubuskie oraz opolskie, a podkarpackie jest na 6. miejscu od końca (3,6 proc.). Na szarym końcu nasz region jest natomiast pod względem Produktu Krajowego Brutto; na 1 mieszkańca zanotowano – w 2010 roku było to 24,4 tys. zł, czyli tylko 66 proc. średniej krajowej).

- Trzeba podkreślić, że Podkarpacie, będące w czołówce najbiedniejszych regionów UE, w końcu doczekało się m.in. lotniska na światowym poziomie, potężnych inwestycji w uczelnie wyższe czy wielu kluczowych inwestycji drogowych – mówi Dominik Łazarz, dyrektor Regionalnego Centrum Informacji Europejskiej WSIiZ w Rzeszowie. – Jednak zauważam w niektórych obszarach trudności, jak np. modernizacja kolei, w tym zwłaszcza linii trakcyjnych. Dodatkowo, mimo wielu miliardów na ten cel, w perspektywie finansowej 2007-2013 stolica Podkarpacia nie doczeka się gruntownej przebudowy dworca głównego PKP i jego najbliższych okolic. Moim zdaniem ta sytuacja może być niepokojąca, zwłaszcza że jest to niejako centrum komunikacyjne Polski południowo-wschodniej – dodaje.

Tylko stolica dogoniła Europę
Wciąż najwyższy i rosnący udział w generowaniu PKB Polski ma województwo mazowieckie (w 2007 roku 21,7 proc., w 2010 – 22,0 proc.) i to ono, jak na razie, jako jedyne dogoniło zachodnią Europę. Pięć województw o najmniejszym potencjale gospodarczym  (opolskie, lubuskiego, podlaskie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie) łącznie wyprodukowały w 2010 roku zaledwie 12,2 proc. PKB. Pocieszający może być natomiast fakt, iż w kierunku tych województw przesuwa się środek ciężkości inwestycji zagranicznych, co jest wypadkową z jednej strony dużych inwestycji w infrastrukturę, a z drugiej taniej siły roboczej.

Przejadamy euro?
Wielu ekonomistów twierdzi, że dotacje unijne są przejadane i nie wnoszą nic w rozwój gospodarczy na wzór byłego NRD czy południa Włoch. Jeden z nich, chcący zachować anonimowość, jako przykład podaje podkarpackie fundusz stypendialny dla doktorantów. Wśród tych, którzy dostali dofinansowanie, znalazły się takie zagadnienia jak: realizacja koncepcji społecznej odpowiedzialności biznesu, strategie rozwoju grup producentów rolnych, partnerstwo gmin w rozwoju turystycznym, a nawet „Tereny zabaw dla dzieci” (tak brzmi dokładny tytuł pracy doktorskiej!). Na ten ostatni doktorantce przyznano na okres od stycznia 2012 do września 2013 roku dofinansowanie w wysokości 71 400,00 zł.

- W ogóle nie są to tematy związane z innowacjami i te pieniądze są marnotrawione. Bo jak praca na temat odpowiedzialności ma wpłynąć na odpowiedzialność biznesu? Przecież to teoria, a to, że ktoś się zgodził, że zrobi u nich badania, to inna sprawa. Warto też zauważyć, że wśród stypendystów są dzieci byłego rektora Politechniki Rzeszowskiej – tłumaczy ekonomista. Według niego, „w Narodowym Centrum Nauki żaden z tych grantów nie dostałby nawet złotówki, a u nas dostali gaże ponad 3 tys. zł przez 2 lata”.

Kasę z Unii łatwo wydać
Inny ekonomista – prof. Krzysztof Rybiński – na swoim blogu zwrócił uwagę na szereg patologii związanych z wydawaniem środków unijnych: „Innowacyjność w Polsce dramatycznie spadła, mimo wydania miliardów z Unii na jej poprawę. Miliardy poszły na uczelnie, a jakość polskich uczelni pozostaje niska, poza nielicznymi wyjątkami poszczególnych kierunków lub zespołów badawczych. Miliardy poszły na szkolenia, a liczba szkolących się nie wzrosła, czyli pieniądz unijny po prostu wyparł prywatny, przy pogorszeniu jakości szkoleń. Od 2004 roku zatrudnienie w administracji publicznej wzrosło o 100 tysięcy osób, to też wpływ środków unijnych”.

Ekonomista stawia też trudne pytania: Co zrobić ze 100-tysięczną armią urzędników, która będzie niepotrzebna, jak skończą się środki unijne, a która kosztuje podatników prawie 10 mld złotych rocznie. Po co zbudowano tyle nowych budynków na uczelniach wyższych, skoro liczba studentów w ciągu dekady spadnie o 30-40 proc.? Kto będzie utrzymywał deficytowe stadiony i dziesiątki przynoszących straty aquaparków, czy inne inwestycje, które nigdy by nie powstały, gdyby były finansowane pieniędzmi “zarobionymi”, a nie darowanymi?

My stawiamy kolejne – takie jak w tytule.

Arkadiusz Rogowski

do “Czy fundusze unijne można lepiej wydawać?”

  1. olek

    dworzec główny w Rzeszowie to jest porażka dla miasta i całego regionu, gdzie są nasi przedstawiciele gdzie władza miejska i wojewódzka, kiedy w końcu temat ten stanie się priorytetem a nie „udawanym” zainteresowaniem !!

  2. ROMAN

    mamy w tym wypadku do czynienia z frazesami i populizmem- jak policzy się ” wszystkie słupki” to dalej jesteśmy w tyle na tle europy z 50 lat – a niektóre kraje afrykańskie nas przegoniły [ podam przykład Botswany ]
    niepodległość od 1966 rok gdzie w tym roku PKB na 1 osobę było = 80 USD, mieli 6 kilometrów dróg asfaltowych- analfabetyzm 50 %-tylko 22 osoby w kraju miały ukończony uniwersytet
    i co nastąpiło po 46 latach ;
    dane z 2005 roku;
    PKB 10500 USD / zadłużenie 6,2 % PKB / inflacja 8 % /
    podatek dochodowy 25 % / podatek od osób prawnych 15 % /podatek górniczy 10 %/ VAT 10 %.

  3. daro

    a co z dworcem głównym w Rzeszowie, tyle miliardów jest na kolej na najwazniejszy dworzec w regionie wyglada jak PRLowska stacja gdzies na prowincji ! Kiedy w końcu doczekamy się w rzeszowie poważnych inwestycji w tym zakresie ??

  4. oleg

    Bedzie jak w hiszpani , najpierw duzo sie buduje byle gdzie i byle co. A potem po latach stoja puste molochy wybudowane byle gdzie i byle po co.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.