Czy krośnieńskiemu PKS-owi grozi upadłość?

– Jeśliby wierzyciele wystąpili z natychmiastowym oczekiwaniem spłaty zobowiązań to w takiej sytuacji spółce groziłaby upadłość– mówił podczas poniedziałkowej (15 bm. ) konferencji prasowej Jan Juszczak (z prawej), starosta krośnieński reprezentujący właściciela tego krośnieńskiego przedsiębiorstwa. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. W najbliższym czasie będzie prowadzona przez zarząd spółki i Radę Nadzorczą analiza kursów zawieszonych. Niewykluczone, że na powrót zostaną one uruchomione.

W miniony piątek, 12 kwietnia, Rada Nadzorcza odwołała Janusza Fudałę (40 l.) ze stanowiska prezesa PKS Krosno oraz rozwiązała z nim umowę o pracę. Obowiązki prezesa tejże spółki pełni aktualnie członek rady, Piotr Masłowski. – Nie ma spektakularnych zarzutów pod adresem pana Fudały. Chodzi o taką bieżącą analizę kończącą się oceną mówiącą o niedostatecznym zrealizowaniu przez byłego już prezesa spółki przyjętych planów; a w grę wchodziło zwiększenie przychodów i zmniejszenie kosztów spółki – wyjaśniał na poniedziałkowej (15 bm.) konferencji prasowej Jan Juszczak, starosta krośnieński, reprezentujący właściciela przedsiębiorstwa.

Janusz Fudała przyznał w rozmowie z Super Nowościami, że nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. – Jestem zaskoczony tą decyzją – mówił nam Fudała. – Gdy we wrześniu 2012 roku obejmowałem funkcję prezesa PKS Krosno w firmie nie posiadającej płynności finansowej trwał strajk. Aktualnie na bieżąco są realizowane płatności wobec ZUS-u oraz dostawców paliwa, przy czym wynagrodzenia dla pracowników nadal są wypłacane z poślizgiem – mówił. – Robiłem wszystko, co mogłem, aby ratować firmę. Przygotowałem plan strategii na wakacje, jednak nie będę miał możliwości go zrealizować. Spółkę czeka trudny czas. Chciałbym, aby nadal funkcjonowała, a miejsca pracy były zapewnione – dodał.

Właściciel spółki: – Z panem Fudałą rozstajemy się w zgodzie
- Uważam, że nie jest dobrym pomysłem szukanie kosztów po stronie pracowników, gdyż już zbyt wiele wyrzeczeń ponieśli. Oszczędności trzeba szukać gdzie indziej – mówił starosta Juszczak. – Myślę, że oddelegowany członek RN, który przez trzy miesiące będzie pełnił funkcję prezesa PKS Krosno, szukał będzie oszczędności nie w kieszeniach pracowników, lecz w możliwościach przesunięć, reorganizacji i zmian wewnętrznych w strukturze spółki. Takie zmiany są możliwe bez zwolnień pracowników – mówił.

Zarząd Powiatu, będący właścicielem PKS-u, szuka chętnych na kupno akcji przedsiębiorstwa. Zakład pilnie potrzebuje pieniędzy na spłatę długów oraz na wymianę zużytego taboru na nowy. Zarząd zaproponował zbycie akcji w trybie negocjacji publicznych.

Ruszyła procedura zbycia akcji spółki
- Rozpoczęliśmy procedurę zbycia akcji i chcemy ją dokończyć. Nie można doprowadzić do pogorszenia sytuacji, ona już jest na tyle niedobra, ze każde wahnięcie finansowe może się źle skończyć dla tej spółki – przyznawał Jan Juszczak. – Szukamy podmiotu zewnętrznego. Są dwa warianty: pierwszy to wariant optymistyczny – zbycie akcji. Nie wiem czy będzie to podmiot zewnętrzny spoza branży czy też z branży. Może to być spółka pracownicza; próby jej utworzenia były podejmowane, jednak do dziś nie ma dokumentu potwierdzającego fiasko spółki pracowniczej. Drugi wariant to brak chętnych ze względu na zaległe zobowiązania. Nie ma środków bieżących w takiej wysokości, które pozwoliłyby na spłacenie tych zobowiązań – zauważał starosta.

Przypomnijmy, że sześć firm z Chorzowa, Gdańska, Wrocławia, Warszawy, Katowic i Krakowa jest zainteresowanych świadczeniem doradztwa prywatyzacyjnego dla Starosty Krośnieńskiego w procesie zbycia akcji spółki. Do obowiązków firmy, która zostanie wyłoniona, należeć będzie m.in. oszacowanie wartości spółki, sporządzenie memorandum zawierającego dane o sytuacji prawnej i ekonomiczno – finansowej spółki, przygotowanie i obsługa procesu zbywania akcji przedsiębiorstwa. – Mam nadzieję, że do podpisania umowy dojdzie w przyszłym tygodniu – mówił Jan Juszczak.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.