Czy ojciec ma płacić za pobyt przy porodzie?

Obecność ojca przy porodzie zacieśnia jego więź nie tylko z matką dziecka, ale i samym dzieckiem..

RZESZÓW. Niektóre szpitale znalazły furtkę w przepisach.

- Szpital Świętej Rodziny w Poznaniu zażądał od nas 300 zł za poród rodzinny, który w Polsce jest podobno darmowy! – napisał w liście do Fundacji Rodzić po Ludzku jeden z rodziców. O tym, że to nie pojedynczy przypadek świadczy fakt pobierania opłat w większości poznańskich placówek. Jak z opłatami jest u nas? – U nas nie płaci ani matka za znieczulenie czy opiekę ani ojciec za asystę. Dopóki będę ordynatorem nikt za nic nie będzie płacił – przekonuje prof. hab. n. med. Andrzej Skręt, ordynator oddziału ginekologii i położnictwa w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie.

Potwierdzają to ordynatorzy kilkunastu szpitali w regionie. Ale, z nieoficjalnych doniesień wynika, że to nie do końca prawda. Lecznice nie mogą pobierać opłat za poród, bo za to płaci NFZ (ok. 1,7 tys. zł). Niektóre placówki znalazły jednak furtkę powołując się na ustawę z 6 listopada 2008 r. “O prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta”, która pozwala im pobierać opłatę rekompensującą koszt obecności osoby bliskiej na oddziale. Za poród rodzinny wynosi ona od 20 zł do 300 zł. Za co pobierane są pieniądze? Cena zawiera: słowny instruktaż na temat zachowania się przy porodzie, koszt ulotek, wydanie fartucha flizelinowego oraz ochraniaczy na obuwie, żeton na napoje, np. kawę, koszt utrzymania czystości na oddziale (wymagany jest dodatkowy nadzór epidemiologiczny), możliwość skorzystania z szafki odzieżowej, materiały opatrunkowe do wykorzystania przy odcięciu pępowiny, koszty administracyjne (formalności związane z przyjęciem ojca na oddział). Niektóre dodatkowo wliczają w opłatę m.in. korzystanie z toalety, klimatyzacji (też chłodzi ojca!) i telewizji.

Zamiast 5 – 300 zł

Obowiązkiem każdego szpitala jest stworzenie takich warunków, by kobiety na porodówce miały prawo do opieki osoby bliskiej, bo to podnosi jej komfort. Szpitale położnicze wprowadzając opłaty oficjalnie i bez skrępowania, ograniczają to prawo, bo nie wszystkich na nie stać – uważa Joanna Pietrusiewicz z Fundacji Rodzić po Ludzku. – Wysokość tych opłat przekracza rzeczywiste koszty ponoszone przez szpital. Ojciec na porodówce nie je obiadu, nie ma dla niego dodatkowego łóżka, a jedynie zydelek, nie dostaje entonoxu, czyli gazu rozweselającego stosowanego na porodówkach. Centrum Zdrowia Dziecka policzyło, że pobyt dorosłej osoby na szpitalnym oddziale kosztuje lecznicę 5,50 zł za noc (w dzień pobyt jest bezpłatny), a oni życzą sobie kilkaset zł.

Sprawie opłat “za ojca” obiecał przyjrzeć się rzecznik praw pacjenta. A my za fundacją pytamy: czy ojcowie w podkarpackich szpitalach faktycznie nie płacą za swój pobyt u boku rodzącej? Na telefon czekamy pod numerem 17 747 08 44 lub adresem amoraniec@presmedia.com.pl

Anna Moraniec


 

do “Czy ojciec ma płacić za pobyt przy porodzie?”

  1. fcflesz

    A po to by widział ile kobieta musi się natrudzić żeby urodzić. I jednocześnie jej towarzyszył chociażby przez trzymanie za rękę. Dla większości mężczyzn oraz kobiet jest to wielkie wydarzenie w ich życiu. Tak więc, zwany poród rodzinny powinien być bezpłatny.

    • Tata

      Poród jest zawsze indywidualny a nie rodzinny, niezaleznie od tego, czy mężczyzna jest obecny czy tez nie przy porodzie, bo czyż cała rodzina rodzi, czy tylko kobieta, więc człowieku nie nazywaj tak tego.
      Uczciwy facet uszanuje pewne tajemnice i … zaczeka przez „porodówką”, nawet jesli kobieta chce inaczej.

      BORJAN – słuszne pytanie.
      A co do pieniędzy, niech płacą, jesli łamie się granice przyzwoitości. I to słono !

  2. Borjan

    a w sumie po co on tam jest potrzebny ????

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.