Czy pedofilię można wyleczyć?

Sprawcy przestępstw na dzieciach uważają się za „dobrych” ludzi.

- Pedofile zdają sobie sprawę, że nadużycie seksualne to straszna rzecz, że nie wolno tego robić i jak najbardziej potępiają sprawców. Ale to, co sami zrobili, ich zdaniem nie jest nadużyciem. Bo tak naprawdę to właśnie oni czują się pokrzywdzeni i poszkodowani przez swoje ofiary – twierdzi Rafał Rutkowski, psycholog prowadzący terapię z pedofilami w rzeszowskim Zakładzie Karnym. Specjaliści robią co mogą, aby uświadomić przestępcom krzywdę jaką czynią. Tym bardziej, że problem tego rodzaju przestępstw narasta, a przestępcą o dewiacyjnych skłonnościach może być każdy, bez względu na wiek, zawód,  a nawet płeć!

- Pedofilia jest zaburzeniem preferencji seksualnych, ukierunkowaniem popędu seksualnego na osoby, których ciało nie wykazuje cech dojrzałości płciowej – tłumaczy Rafał Rutkowski, który od 2005, wspólnie z innymi psychologami, prowadzi terapię w załęskim Zakładzie Karnym. Jest możliwe jednak, aby mieć takie zaburzenia, ale nie ulegać dewiacyjnym skłonnościom, prowadząc normalne życie.

- Wpływa na to m.in. siła hamulców psychicznych i struktura osobowości. Im bardziej osoba jest wychowawczo zaniedbana, jest uzależniona od alkoholu czy narkotyków, ma stany depresyjne, siła hamulców psychicznych jest mniejsza – wyjaśnia psycholog. – Kolejną kwestią jest wiek. Siła hamulców psychicznych jest słabsza u osób młodych, które są bardziej pobudliwe seksualnie, więc szukają obiektów w mniej wybredny sposób. Podobnie u ludzi starych, u których na skutek procesów starczych, w centralnym układzie nerwowym może dojść do osłabienia hamulców psychicznych – wyjaśnia.

Pedofile wywodzą się z każdej warstwy społecznej, mają praktycznie każdy rodzaj struktury osobowości i charakteru.

Pedofilem można się urodzić?

Pedofilii nie można złożyć na karb „złych genów”, czyli zaburzenia wrodzonego. Przypuszcza się, że wpływ czynników biologicznych i wychowawczych rozkłada się pół na pół. Jeśli wrodzona skłonność do zaburzeń natrafia na nieodpowiedni czynnik społeczny, popęd seksualny ukierunkowuje się w niewłaściwą stronę. Niekoniecznie w stronę pedofilii, bo równie dobrze może się on rozwinąć w kierunku sadyzmu, czy ekshibicjonizmu.

Duże problemy mogą mieć np. osoby, które zostaną zbyt wcześnie rozbudzone seksualnie. Jeżeli do tego dojdzie niski poziom uspołecznienia, lęk przed nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami, wtedy te osoby mogą kierować swoje zainteresowanie na obiekty bezpieczne, np. dzieci – jako łatwiejsze do manipulacji, przekupienia, lub opanowania siłą fizyczną. A to już prosta droga do pedofilii. W momencie kiedy dzieci zaczną kojarzyć się z przyjemnymi doznaniami, redukcją napięć seksualnych, prawdopodobnie osoba ta, będzie szukać tylko takich bodźców. Z reguły dewiacjom w większości ulegają mężczyźni, ale są też przypadki kobiet.-

Elektrowstrząsy albo siła perswazji

Pedofilię leczy się na wiele sposobów. Jedną z nich jest kastracja chemiczna, czyli farmakoterapia. Podawane leki obniżają popęd seksualny, ale w momencie kiedy sprawca przestanie przyjmować leki, ten popęd wraca do poziomu poprzedniego.

Na świecie stosowane są też m.in. metody polegające na kojarzeniu treści dewiacyjnych z nieprzyjemnymi doznaniami, tj. np. elektrowstrząsy. Sprawcy prezentowany jest pokaz slajdów, a gdy reaguje podnieceniem na treści dewiacyjne – poddawany jest tym „zabiegom”. Dzięki temu bodziec, który do tej pory podniecał, połączony z nieprzyjemnym doznaniem będzie odstraszał.

- Technika, którą my stosujemy, to 10-miesięczna terapia grupowa ujmująca zachowanie z wszystkimi reakcjami tj.: myśli, emocje i fantazje poprzedzające przestępstwo – wyjaśnia Rutkowski. Sesje terapeutyczne odbywają się 2 razy w tygodniu.

Mechanizm sprawczy

Terapia polega na uświadomieniu pedofilom całego procesu ich postępowania. Pierwszym jego etapem jest próba poradzenie sobie z napięciem, stresem takim jak problemy w pracy, w związku, czy chorobą. Pedofile radzą sobie z nimi poprzez dewiacyjne fantazje seksualne. Kolejnym etapem jest podejmowanie pozornie nieważnej decyzji. Sprawca świadomie, albo w sposób impulsywny, podejmuje decyzję, która zbliża go do obiektów seksualnych. Może np. podjąć pracę jako nauczyciel, albo opiekun na koloniach. – On uzasadniając to prawdopodobnie nie powie, że dzieci są dla niego podniecające seksualnie, bo może tego jeszcze nie czuć. Powie np., że fantazjując nie robi krzywdy nikomu, a podjął prace bo była dobrze płatna – podkreśla psycholog. – Kiedy już jest w takim środowisku, oprócz ciągle działającego stresu, dodatkowo stymuluje się seksualnie na skutek kontaktu ze swoimi obiektami. W momencie gdy dochodzi do kumulacji napięcia, lub zadziała np. alkohol obniżający hamulce, wtedy na zasadzie rozpaczliwej próby poprawy sobie samopoczucia może wybrać konkretne dziecko, nawiązując z nim bliższą relacje i wykorzystać – podsumowuje. Na tym etapie fantazje się kończą, a napięcie ustępuje. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie szereg rzeczy, którymi sprawca musi się zająć, by nie zostać wydanym. Stara się dziecko przepraszać, przekupić lub grozić, czasami dochodzi nawet do zabójstwa. Wiąże się z tym ogromny stres, z którym znów zaczyna radzić sobie poprzez dewiacyjne fantazje. I koło się zamyka. Mechanizm ten nie dotyczy brutalnych pedofilów lub upośledzonych umysłowo, którzy często wymagają innego rodzaju terapii indywidualnej.

Nie warto popełniać przestępstwa

- Sprawca zapoznawszy się z tym procesem ma wiele punktów, na które może zadziałać. Poprzez analizę niezgodnych z prawdą prób uzasadniania swoich działań, możemy wpłynąć na to, aby pedofil wystarczająco wcześnie potrafił rozpoznać dewiacyjne metody funkcjonowania i zmienić swoje zachowanie – podkreśla psycholog. – Pedofile, wyłączając chorych psychicznie, dążą świadomie do zbrodni. My im pokazujemy, że ten ich „sukces” jest interpretowany opacznie, że blokuje im realizację celów życiowych. Bo każdy z nich chciałby się czegoś dorobić, być kimś w życiu. I tak naprawdę nie opłaca im się popełniać przestępstwa – tłumaczy.

Terapia w rzeszowskim ZK składa się z trzech faz. Pierwsza z nich to grupowa analiza własnych zachowań przestępczych. Każdy z osadzonych tworzy tzw. arkusz przestępstwa. Mówi m.in. czego się dopuścił, jak miała na imię ofiara oraz ile lat.

- Uczestnicy niechętnie poddają się terapii, głównie ze względu na obawę złamania tajemnicy przez innych członków grupy – twierdzi psycholog. – Większość z nich opowiadając o przestępstwie zrzuca winę to na ofiary, to na alkohol. Patrzą na siebie, jak na osobę dobrą. Aby zachęcić ich do zwierzeń początkowo nie podważamy ich zdania, dokonuje się to stopniowo – wyjaśnia.

Kolejną fazą jest trening empatii względem ofiary. – Uczymy przyjmowania perspektywy drugiej osoby. Takimi ćwiczeniami są np. opisy sytuacji, w których czuli się bezradni, czy pisanie listów do lub od swoich ofiar. Muszą się wtedy maksymalnie wczuć w to, jakie uczucia mogą żywić względem nich osoby, które wykorzystali. Listy nie są w rzeczywistości wysyłane, ale stanowią materiał do analizy Ten proces znajduje odzwierciedlenie w grupie, która pokazuje sprawcy, że sposób przeżywania jego ofiary nie jest prawdziwy – opowiada terapeuta. Grupa (6- 8 osób) analizuje też przypadki wykorzystania zamieszczone np. w internecie. – Jak najbardziej potępiają oni sprawców, z tym, że to, co sami zrobili, niekoniecznie wpasowują w kategorię nadużycia seksualnego. Najczęściej tłumaczą, że byli w niewłaściwym miejscu czasie i sytuacja tak się potoczyła. Pokazujemy, ze to nie jest tak, jak oni myślą .

Ostatnim etapem jest zapobieganie nawrotom, czyli opracowanie sposobu reagowania w sytuacjach wzmożonego ryzyka, jak nie dopuszczać do niego i w razie potrzeby wiedzieć gdzie szukać pomocy. Bardzo ważne, aby zdobytą wiedzę odnawiać już po opuszczeniu zakładu karnego.

- Część historii naszych „podopiecznych” jest szokująca, wszystkie są nieprzyjemne, bo słuchamy o ludzkiej krzywdzie, cierpieniu. Ale dużym motywatorem jest to, gdy przez  10 miesięcy terapii widzimy jak część z tych osób się zmienia. To jest wzmacniające, choć nigdy nie jest tak, że można pomóc wszystkim – podkreśla Rutkowski.

Aneta Jamroży

do “Czy pedofilię można wyleczyć?”

  1. Klapster

    Są pedofile zwyrodnialcy i tacy ktorzy żałują z całego serca czynu ktory popelnili. Nie mozna skreslac tych ludzi ktorzy chca sie zmienic. Pamietaj ze maja oni rodziny i przyjaciol ktorzy rownierz jak oni bardzo cierpia. Matka takiego delikwenta zrobi wszystko zeby go przytulic do siebie bez wzgledu na jego czyn. A pamietaj ze ona tez bardzo cierpi z tego powodu choc nie ma z tym nic wspolnego. Napewno powinno się surowo karac i izolowac pedofili psychopatow i recydywistow to bez watpienia, ale nie pakuj do jednego worka czlowieka ktory sam twierdzi ze jego czyn jest godny kary i obiecuje sobie i Bogu z calego serca ze to sie juz nigdy nie powtorzy. Czesto bardzo cierpia tacy ludzie nawet podczas tajemnicy ktora utrzymuja zaciekle zeby nie wyszlo nic na jaw. Cierpią i chcą aby im ktos pomogł a zarazem nie mogą wyjawic prawdy. – i tak kolo sie zamyka. Rodziny takich ludzi sa zazwyczaj po odtajeniu prawdy zrozpaczeni czynem ale kochaja nadal tą osobę i sa w stanie mu wybaczyc pod warunkim poprawy stu procentowej. To jest temat do glebszej analizy irozpatrzenia problemu. Nie wolno na wszystkich mowic zwyrodnialcy bo tak nie jest. To choroba psychiczna i to diedzi w glowie

    • Klapster

      Czesto jest tak ze taki czlowiek chce sie udzielac spolecznie i pomagac chorym ludziom czy nawet robiac rozne przedmioty dla chorych dzieci po to zeby pokazac jak bardzo żałuje swojego czynu. Myslicie zetaki człowiek jest godny potepienia i skreslenia? A co byscie woleli czlowieka ktory popelnil czyn o charakterze pedofilskim i ma po odbyciu kary wielką chęć pomocy chorym i starym ludziom do konca życia czy mordercę ktory po wyjsciu z aresztu az sie gotuje zeby zrobic cos co sprawi ze tam wroci??? TYM LUDZIOM TRZEBA POMAGAC inaczej beda przekonani ze jezeli sa skresleni i odizolowani to nie pozostaje im nic innego jak tylko popelnienia podobnego lub innego czynu ktory sprawi ze wroca spowrotem na droge kryminalna. Pamietajcie takich przestepcow nalezy doglebnie przebadac psychicznie aby stwierdzic czy ten czlowiek ma szanse na nowo sie urodzic ale juz z innymi myslami o wiele pozyteczniejszymi i przyjaznymi dla ludzi. Pamietajcie ze nalezy przebaczac i dawac szanse ludziom ktorzy zaluja swoich czynow tym bardziej jak sami tego tez pragna. Inaczej stajemy sie takimi samymi potworami jak pedofile zwyrodnialcy i mordercy.

      • Klapster

        Ludzi ktorzy chca mocnej poprawy po odbyciu kary za czyn o harakterze pedofilskim powinno się przypisywać kuratora który 24/h ma z nim kontakt chociazby telefoniczny. A to na przyklad po to zeby mogl poradzic sie go lub szukac pomocy… pamietajcie ze taki czlowiek po wyroku zostaje sam bo wszyscy sie raczej od niego odwroca… ta pomoc jest KONIECZNA bo moze dojsc do powrotu checi popelnienia tego samego czynu.. ale nie z powodu chęci ale gniewu i rozżalenia że nikt nie chce na niego patrzec i rozmawiac z nim. Powinno mu sie pomóc w znalezieniu zajecia które pochlonie wiekszosc dnia najlepiej praca. To jest wszystko do zrobienia ale nikt o tym nie mowi i nic z tym nie robi. Powinny w kazdym zakladzie psychiatrycznym byc jednostki ktore anonimowo przyjmuja POTENCJALNYCH przyszłych niedoszłych pedofilow. Po to aby juz w zarodku wytlumaczyc takiej osobie jakie to moze miecw zyciu konsekwencje. Taki ktos bedzie swiadomy tego ze czyni wielka krzywde dziecku i ze straci wszystko co mial do tej pory w zyciu… rodzine znajomych prace dom WSZYSTKO!!! I musza o tym dowiedziec sie przed popelnieniem czynu a nie po jego popelnieniu!!! Takie jednostki powinny byc w kazdym miescie gdzie znajduje sie szptal psychiatryczny i powinien byc ANONIMOWY gdzie rozmawia sie z doswiadczonym psychoterapeutom. W przeciwnym razie nigdy nie pozbedziemy sie tego problemu.

  2. zgrzyt

    Nie jestem językoznawcą, ale etymologia słowa pederasta – to miłość do dojrzewających chłopców. Dziś pederaści (geje) są nawet modni. A to bardzo blisko pedofilii.

  3. borjan

    Pedofila nie wyleczysz …skutecznym sposobem jest tylko jego eliminacja z naszego społeczeństwa .Dla takich zboczeńców nie ma miejsca w naszym otoczeniu .

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.