Czy Podkarpacie straci swoich reprezentantów w Parlamencie Europejskim?

Tomasz Poręba. Fot. Archiwum

KRAJ, PODKARPACIE. Trwają dyskusje nad nową ordynacją w wyborach europejskich.

Sześć zamiast 13 okręgów wyborczych, a nawet jedna lista krajowa – o takich zmianach w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego mają, zdaniem “Rzeczpospolitej”, rozmawiać dwie największe partie: PO i PiS. To pozwoliłoby im wyeliminować z rozgrywki mniejsze partie i zgarnąć niemal całą pulę euromandatów. Po takiej zmianie nasze województwo nie stanowiłoby już samodzielnego okręgu wyborczego.

Według obecnych zasad, Polacy wybierają 51 eurodeputowanych w 13 okręgach wyborczych, przy czym liczba mandatów w danym okręgu zależy od frekwencji. W wyborach w 2009 roku Podkarpacie zdobyło tylko 2 mandaty (Elżbieta Łukacijewska z PO i Tomasz Poręba z PiS), ale dzięki obecnej ordynacji jest pewność, że nie stracimy swoich reprezentantów. Daje nam ona nawet szansę na trzeciego eurodeputowanego, ale frekwencja musiałaby być zdecydowanie wyższa niż w 2009 roku (22 proc.).

W przypadku włączenia Podkarpacia do większego okręgu wyborczego, nasi kandydaci musieliby stoczyć bój o mandat ze swoimi partyjnymi kolegami z innych województw – najprawdopodobniej z Lubelszczyzny lub Małopolski. A wśród nich są tacy europosłowie jak: Zbigniew Ziobro, Joanna Senyszyn, Janusz Onyszkiewicz, Lena Kolarska-Babińska, Róża Thun czy Bogusław Sonik. Na taki okręg przypadłoby około 7-8 euromandatów, co przy niskiej frekwencji na Podkarpaciu, nie gwarantowałoby reprezentacji naszego regionu w Parlamencie Europejskim.

Rozważany jest też pomysł listy krajowej. Przy tzw. Zamkniętej, wyborcy oddawaliby głos w zasadzie tylko na partię, a ta sama decydowałaby, których polityków wysłać do Strasburga. Według politologów takie rozwiązanie zniechęci wyborców do pójścia do urn w 2014 roku. Bardziej demokratyczna byłaby otwarta lista krajowa, która pozwalałaby na wybór konkretnej osoby (np. z Podkarpacia), ale powodowałaby ostre tarcia wewnątrz partii. Te są zresztą obecna już przy obecnej ordynacji, bo „jedynka” na liście PO czy PiS w zasadzie gwarantuje euromandat.

Co na to eurodeputowani z Podkarpacia? – To są dywagacje nie poparte żadnymi decyzjami. Jeżeli są jakieś wypowiedzi, to są to indywidualne spekulacje niektórych europosłów – mówi Elżbieta Łukacijewska. Podobną opinię ma Tomasz Poręba. – Na razie nie ma żadnych konkretów, a rozmowy w tej sprawie toczą się na bardzo ogólnym poziomie. Czekamy na to co zrobi Platforma Obywatelska – mówi eurodeputowany PiS.

Ewentualna zmiana ordynacji wyborczej do PE może zgodnie z prawem nastąpić najpóźniej na pół roku przed wyborami, a te odbędą się w 2014 roku.
W przypadku włączenia Podkarpacia do większego okręgu wyborczego nasi europosłowie musieliby stoczyć bój o mandat ze swoimi partyjnymi kolegami z innych województw

Arkadiusz Rogowski

do “Czy Podkarpacie straci swoich reprezentantów w Parlamencie Europejskim?”

  1. anna

    uwielbiam znajomosc jezkowa pana Poręby jego zrozumienie jezyka jak i poprawny angielski

  2. blokers

    dobrze by było gdyby szanowni panowie żurnaliści przyblizyli wiekopomne dokonania w Brukseli tej paniusi od zawsze zawodnej

  3. roman

    z Poręby podkarpacie ma taki sam pożytek jak z liderki tutejszego PiS – Józefy Hrynkiewicz :evil:

    • Ambroży

      roman – z całym szacunkiem każdego do własnego zdania, ale aby oceniać trzeba mieć trochę więcej wiadomości niż te co podaje Kraśko i Orłoś w TVP?. Jeżeli Twoje zdanie czytać bez zawartego podtekstu , to w gruncie rzeczy masz rację -oboje parlamentarzystów na pewno wstydu nam nie przynosi , choć różnią się zakresem swoich zainteresowań.

  4. Ambroży

    W mojej ocenie europoseł Tomasz Poręba to jeden z najlepiej pracujących parlamentarzystów zaangażowany w w sprawy europejskie i troski nie tylko o nasz region. Nie żałuję oddanych na niego głosów. Łukacijewska zawiodła całkowicie i jej rola to najwyżej rola wójta w swojej dawnej gminie, jeśli jeszcze znajdzie jakichś zwolenników. Jeśli Podkarpacie postawi więcej kandydatur na miarę T.Poręby śmiało możemy liczyć na jeszcze większą własną reprezentacje. Problem w tym że wyborcy zamiast głosować na „blondynki” muszą przemyśleć każdy oddany przez siebie głos, co przy obecnej szarzyźnie medialnej łatwe nie będzie?.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.