Czy pokrzywdzony może wybrać każdy sposób obrony przed przestępcami?

Jak reagować, gdy ktoś przemocą wdziera się do naszego mieszkania, gdy chce zrobić krzywdę nam lub naszym najbliższym? Liczyć na łaskawość przestępcy? Czekać na pomoc wymiaru sprawiedliwości? Czy może bronić się nawet w sposób, który może doprowadzić do śmierci napastnika?

Dyskusja na temat granic obrony koniecznej toczy się od lat. W jaki sposób można skutecznie, ale i w zgodzie z prawem, bronić się przed bandytą, złodziejem, włamywaczem? Obowiązujące prawo nie odmawia nam prawa do obrony przed fizyczną napaścią czy też naruszeniem naszej własności, ale mówi o tym, że sposób obrony musi być adekwatny do zagrożenia. Ale jak to w krytycznej sytuacji ocenić?

Zwolennicy bezwzględnego prawa do zdecydowanej samoobrony tłumaczą – w racjonalny sposób – że napadnięty czy okradany nie ma często możliwości ocenienia stopnia zagrożenia. Bo czy za każdym razem mamy się pytać bandyty, czy i jaką bronią dysponuje? Innym problemem jest również bezradność organów ścigania. Kilka lat temu słynna była sprawa zabójstwa bandyty terroryzującego okolicę we Włodowej. Policja, mimo wezwań telefonicznych, nie reagowała na błagania mieszkańców, by zrobić coś z szaleńcem biegającym po miejscowości z tasakiem i stanowiącym realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi. Zdesperowani mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce i dokonali samosądu. Bandyta zginął pod ciosami swych ofiar. Sprawę karną mieli mieszkańcy, ale również policjanci, którzy nie zareagowali.

W niektórych krajach prawo jest jasne: ktoś przekracza próg twojego domu w złej intencji, masz prawo bez ostrzeżenia użyć wszelkich możliwych środków obrony, nawet takich, które wyrządzą krzywdę złoczyńcy. W Polsce obowiązujący kodeks karny przyznaje ofierze prawo obrony, ale wymaga, by “środki obrony nie przekraczały granicy konieczności w zakresie siły i rodzaju”. Według polskiego prawa, naruszenie jakiegokolwiek dobra napastnika, gdy granica obrony koniecznej jest przekroczona, stanowi przestępstwo. Jednym słowem prawo w swoisty sposób broni nie tylko ofiarę, ale również przestępcę.

TAK

Robert Milanowski, prywatny detektyw:

- Ofiara przestępstwa musi być nie tylko skutecznie broniona przez organa ścigania i wymiar sprawiedliwości, ale również mieć prawo do skutecznej obrony. Nie ma mowy o respektowaniu praw przestępcy, skoro on sam świadomie narusza prawo. Bandyta musi mieć świadomość, decydując się na swój czyn, że grożą mu konsekwencje, zarówno nieuchronność kary, jak i konsekwencje związane z obroną podjętą przez zaatakowanego.

Kazimierz Greń, prezes Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, działacz społeczny:

- Jestem zdecydowanym zwolennikiem rozwiązań stosowanych w niektórych stanach Ameryki. Przestępca musi mieć jasny przekaz: przekraczasz próg mojego domu, to ryzykujesz nawet własnym życiem. Nie będę się przecież pytał, czy szanowny pan bandyta jest i w co uzbrojony. Bronię się tym, co mam pod ręką, nie bacząc na „krzywdę”, którą wyrządzę napastnikowi. To pokrzywdzony ma być chroniony, a nie bandzior, który sam postawił się poza prawem.

Zbigniew Sycz, prywatny przedsiębiorca z Głogowa Małopolskiego:

- Żałosne jest, że często polskie prawo bardziej troszczy się o przestępcę niż ofiarę. To prawdziwy skandal, że skazywani są ludzie, którzy ratują własne życie i zdrowie. Tak było przecież we Włodowie. Czy ci ludzie mieli bezczynnie czekać aż jakiś kryminalista zabije ich albo ich bliskich? Absolutnie nie. Oni zostali zmuszeni do dokonania samosądu, bo to państwo okazało się bezradne i nie było w stanie zapewnić im ochrony.

NIE

Nadkomisarz Józef Gdański, komendant wojewódzki policji w Rzeszowie:

- To bardzo ciężkie pytanie. W zasadzie każdy ma prawo do obrony koniecznej, z drugiej jednak strony sposób obrony musi być adekwatny do zagrożenia. Czy tak samo traktować człowieka, który kradnie jabłko, jak bandytę z pistoletem? Wiem, że granica jest bardzo cienka. Każdy po swojemu ocenia stopień zagrożenia. Trzeba też pamiętać, że każdy ma prawo do błędu w tej ocenie i to prawo powinno być zachowane.

Paweł Janda, prezes Sądu Rejonowego w Rzeszowie:

- Ocena, czy doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej czy nie jest szalenie trudna. Każda sprawa musi być rozpatrywana indywidualnie, oczywiście przede wszystkim z uwzględnieniem interesu osoby pokrzywdzonej. Zakres obrony musi jednak odpowiadać przynajmniej w ogólnym zakresie stopniowi zagrożenia spowodowanego przez sprawcę.

Ryszard Lubas, adwokat z Rzeszowa:

- Jeżeli ktoś strzela do mnie z armaty, to ja do niego też. Jak ktoś bije mnie pięściami – ja też. Ale jeżeli ktoś mnie szturchnął gazetą, to mam dźgać go nożem? Pewne granice obrony koniecznej muszą jednak być zachowane. Bezprawie nie powinno być karane bezprawiem. Od sądu zależy ocena postępowania osoby napadniętej i jestem pewny, że w przypadku nawet przekroczenia tej bardzo cienkiej granicy sąd uczciwie oceni osobę, która broniąc się, doprowadziła do uszczerbku na zdrowiu czy nawet zabicia napastnika.

do “Czy pokrzywdzony może wybrać każdy sposób obrony przed przestępcami?”

  1. hijena

    tylko polskie prawo dziurawe jak stare barchanowe gacie przewiduje nic bardziej kretynskiego jak przekroczenie obrony koniecznej .

  2. MakSim

    Nie dziwne, że na nie są „stróże prawa”, gdyby jasno postawić sprawę, że przestępca nie jest poza prawem stracili by znaczną część dochodów, a tak każdego bandziora można bronić. No chyba, że nie ma pieniędzy, to sprawa jest krótka.
    A co do policji, to ostatnio czytałem jedną z wypowiedź policjanta, że jak się jest napadnięty, to najlepiej nie stawiać oporu i oddać bandycie wszystko co chce, a później wezwać policję. Ciekawe jak to zrobić jak się nie ma telefonu i pieniędzy, bo bandyta ukradł, a policja przyjedzie i tak za parę godzin i stwierdzi małą szkodliwość czynu.

  3. pafcio

    A jeśli bandzior z pięściami napadnie na staruszkę, która ma pistolet, to czy ona może go użyć?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.