Czy psy z mieleckiego schroniska trafiają do laboratoriów?

- W zasadzie jedyną sankcją, jaką miasto może nałożyć na schronisko, to wstrzymanie jego dofinansowania. To jednak nie rozwiązywałoby problemu, tylko uderzało w bezbronne zwierzęta - mówi Krzysztof Urbański, rzecznik prezydenta Mielca.

MIELEC.  Obrońcy praw zwierząt biją na alarm, sugerując, że psy ze schroniska w Mielcu, zamiast do niemieckich domów, trafią do laboratoriów, albo zostaną wykorzystane, jako pomoce naukowe w szkołach weterynaryjnych.

Te obawy potwierdza nasz informator. – Możliwe, że pod szyldem działalności charytatywnej prowadzony będzie masowy i dochodowy biznes – mówi mielczanin. – W grę podobno wchodzi gruby szmal.

Jak przekonują animalsi, 7-8 października b.r. z mieleckiego schroniska przy ul. Towarowej ma wyruszyć do naszych zachodnich sąsiadów transport ok. 70 psów. To ma być kolejna wywózka, organizowana przy współpracy z niemiecką fundacją Dobermann Nothilfe.

Animalsi napisali do prezydenta Mielca
Agnieszka Wypych z Krakowa sugeruje, że cel wywozu psów może być zupełnie inny, niż adopcja. – Losy czworonogów z polskich schronisk w Niemczech są w znacznej mierze nieznane – uważa. – Obawiamy się, że przynajmniej część z nich trafia na potrzeby badań laboratoryjnych, albo, jako pomoce naukowe do klinik i szkół weterynaryjnych.
Obrońcy praw zwierząt nie wykluczają, że może to być masowy i dochodowy biznes pod szyldem działalności charytatywnej. Dlatego napisali w tej sprawie list otwarty, którego głównym adresatem jest prezydent Janusz Chodorowski. – Liczymy, że, jako gospodarz Mielca, odejmie pan wszelkie kroki w celu rzeczowego wyjaśnienia utrzymywanej w tajemnicy sytuacji, kierując się dobrem zwierząt i zasadami prawa – apelują animalsi.

Urbański: – Niewiele możemy zrobić
- Sytuacja jest na tyle delikatne, że miasto w zasadzie nie ma żadnej możliwości kontroli ani nacisku na stowarzyszenie, które prowadzi schronisko. Jest to typowa działalność pożytku publicznego, całkowicie niezależna od naszych struktur – mówi Krzysztof Urbański, rzecznik prezydenta Mielca. – Z naszej strony możemy jedynie poprosić władze schroniska i prowadzącego go stowarzyszenia o wyjaśnienia tej sprawy, co zapewne zrobimy.
Schronisko: – Cel jest jeden, adopcja.

Mimo prób, nie udało nam się skontaktować z nikim z kierownictwa schroniska, ani z, prowadzącego go Towarzystwa Ochrony Zwierząt im. Św. Franciszka z Asyżu. – Pani kierownik nie ma i dziś nie będzie – kategorycznie oświadcza nam kobieta, pracująca w mieleckim schronisku. – Jej telefonu komórkowego nie mogę podać. Takie mam zalecenie – mówi twardo kobieta. Czy słyszała pani o wywózce psów do Niemiec? – pytamy.
– Przecież to żadna tajemnica. Nic nie dzieje się po cichu, tylko przez fundację. Transport jest legalny i przejrzysty. Nie ma nic do ukrycia. Cel jest jeden, adopcja – zaznacza.

“W grę wchodzi podobno gruby szmal”
Zupełnie innego zdania jest nasz informator znający realia mieleckiego schroniska. – Ponoć kontrakt z niemiecką fundacją jest na tyle lukratywny i interesujący, że coraz więcej osób chce przejąć władzę w schronisku i na własną rękę kontrolować ten interes. Tam w grę wchodzi podobno gruby szmal, tysiące euro – przekonuje nasz rozmówca. – W jakim celu psy będą wywożone do Niemiec? Oficjalnie do adopcji. Ale, jak będzie naprawdę, tego nie wiem.

Paweł Galek

do “Czy psy z mieleckiego schroniska trafiają do laboratoriów?”

  1. gosia

    Anik
    25 września 2011 – 15:18

    Nie wydaje mi się, żeby takie ilości zwierząt trafiały na eksperymenty. Każde zwierzę wykorzystywane w laboratorium powinno być zdrowe i przebadane. Nikomu nie opłacałoby się jeździć po takie ilości psów, żeby je później „zabijać”. Jakie to są koszty: paliwo, szczepienia, czip, paszport, itp.! Poza tym cały czas chcielibyście nowe wiadomości o psach w domach, a przecież osoba adoptująca psa nie adoptuje również wszystkich osób z forum. Pewnie kontaktują się z niemieckimi organizacjami i tam wysyłają zdjęcia, itp. A ilość tych zwierząt jest zbyt duża, żeby ogarnąć każdy jeden dom i sprawdzić go. Tak jak Polsce są szajbusy to w Niemczech pewnie też. Jednak już bardziej prawo chroni tam te zwierzęta niż tu w Polsce. Mnie się wydaje, że ludzie chcą zrobić bardziej aferę. Spójrzmy jak zwierzęta sa traktowane w Bułgarii, Rumunii i Hiszpanii-jedna wielka tragedia. Może tym też warto się zainteresować. Przecież Państwa te są w UE a zwierzęta traktuje się gorzej niż w buszu! Tak samo w Polsce lepiej przyjrzeć się schroniskom, zwłaszcza tym przy wsiach, gdzie psy są gorzej traktowane niż śmieci. Nie mówcie, że o tym nie wiecie. Jeśli organizacja jest sprawdzona to uważam, że warto wydawać psy za granicę. Nie raz widziałam zwierzęta w nowych niemieckich domach, nieporównywalnie lepsze warunki niż tu w Polsce. Niemcy też mają trochę inną mentalność niż my Polacy-tam chcą faktycznie pomóc i czują się dowartościowani pomagając kalekim, chorym, zwierzętom. A co u nas chcą? Same yorczki, malutkie, puchate kolorowe psy albo bez kastracji. Z wieloma takimi ludźmi się spotkałam. Oczywiście ode mnie psa nie dostali! A Polacy nie chcą zarobić na psach? Tyle pseudohodowli i sami się doprowadzamy do takich ilości zwierząt. Powinien być odgórny obowiązek sterylizowania psów, a jeśli nie to mega wielki podatek i zanim ktoś psa weźmie trzy razy się zastanowi. Tak można pisać i pisać, a i tak pewnie do połowy nawet to nie dotrze. Nikogo nie usprawiedliwiam, ale bez jawnych dowodów nie można nikogo oskarżać. Nie wszyscy są tacy sami!
    PODPISUJE SIE REKAmI INOGAMI POD TYM

  2. izabela

    Niemcy nie mają swoich schronisk żeby adoptować psy??????
    Jest to bardzo podejrzane że nagle znalazło się 70 chętnych do opieki a jak tam foty.
    Jestem za!!!!! STOP WYWOZIE PSÓW DO NIEMIEC!!!!!!!

    • gosia

      Adopcja niemlodego kundelka np ze schroniska w Kolonii czy Dusseldorfie to koszt okolo 300 euro czyli 1200 zl. Moze w tym rzecz, ze schronisko dostaje czesc tych pieniedzy? A jesli ich nie wywioza to same koszty: zywienie, leczenie itd.

  3. Anonimka

    „polscy wolontariusze mają kontakt z fundacją”

    a kierownictwo schroniska?

  4. Barbara

    psy nie jadą w nieznane i nikt nimi nie handluje; już przed podróżą wiadomo czy pies trafi do domu stałego, czy tymczasowego; w Polsce psy są szczepione i czipowane; polscy wolontariusze mają stały kontakt z fundacją; strona polska otrzymuje relacje i fotografie adoptowanych psów z nowych domów; one nie giną w próżni;
    Polacy nie chcą psów ze schronisk, nawet niedużych i urodziwych, więc niech będą szczęśliwe w Niemczech, niech nie marnieją opuszczone w przepełnionych boksach;

  5. Anonimka.....

    „A ilość tych zwierząt jest zbyt duża, żeby ogarnąć każdy jeden dom i sprawdzić go.”

    czyli psy jadą w nieznane

  6. Odi

    Niemiecka fundacja Doberman Nothilfe od lat w OGROMNYCH ilościach wywozi psy z Polski do Niemiec. Jeżdżą po całej Polsce i zabierają za jednym transportem po kilkadziesiąt psów. Za jednego psa w Niemczech opłata kaucyjna wynosi od 350 do 450 EURO. To jest wielki biznes robiony przez cwaniaków udających pomoc zwierzętom. Gdyby Doberman Nothilfe NAPRAWDĘ chcieli pomagać, wówczas zamiast zabierać NA HANDEL tysiące psów z Polski do Niemiec wybudowaliby tu w Polsce schronisko z dobrze wyposażoną kliniką i wykonywaliby masowo sterylizacje psów. To byłaby prawdziwa pomoc oraz skuteczne zmniejszenie populacji bezdomnych psów w Polsce. Natomiast prawda jest taka, że Doberman Nothilfe to HANDLARY psami, którym nie zależy na psach, a jedynie na korzyściach finansowych, jakie mogą osiągnąć z handlu psami. Z Niemiec do Polski pod pozorem pomocy psom obok Doberman Nothilfe przyjeżdżają też przedstawiciele Hundehilfe Polen i również masowo wywożą psy z Polski do Niemiec. CZŁONKOWIE TYCH ORGANIZACJI ŻYJĄ Z HANDLU PSAMI.

    • Anik

      Nie wydaje mi się, żeby takie ilości zwierząt trafiały na eksperymenty. Każde zwierzę wykorzystywane w laboratorium powinno być zdrowe i przebadane. Nikomu nie opłacałoby się jeździć po takie ilości psów, żeby je później „zabijać”. Jakie to są koszty: paliwo, szczepienia, czip, paszport, itp.! Poza tym cały czas chcielibyście nowe wiadomości o psach w domach, a przecież osoba adoptująca psa nie adoptuje również wszystkich osób z forum. Pewnie kontaktują się z niemieckimi organizacjami i tam wysyłają zdjęcia, itp. A ilość tych zwierząt jest zbyt duża, żeby ogarnąć każdy jeden dom i sprawdzić go. Tak jak Polsce są szajbusy to w Niemczech pewnie też. Jednak już bardziej prawo chroni tam te zwierzęta niż tu w Polsce. Mnie się wydaje, że ludzie chcą zrobić bardziej aferę. Spójrzmy jak zwierzęta sa traktowane w Bułgarii, Rumunii i Hiszpanii-jedna wielka tragedia. Może tym też warto się zainteresować. Przecież Państwa te są w UE a zwierzęta traktuje się gorzej niż w buszu! Tak samo w Polsce lepiej przyjrzeć się schroniskom, zwłaszcza tym przy wsiach, gdzie psy są gorzej traktowane niż śmieci. Nie mówcie, że o tym nie wiecie. Jeśli organizacja jest sprawdzona to uważam, że warto wydawać psy za granicę. Nie raz widziałam zwierzęta w nowych niemieckich domach, nieporównywalnie lepsze warunki niż tu w Polsce. Niemcy też mają trochę inną mentalność niż my Polacy-tam chcą faktycznie pomóc i czują się dowartościowani pomagając kalekim, chorym, zwierzętom. A co u nas chcą? Same yorczki, malutkie, puchate kolorowe psy albo bez kastracji. Z wieloma takimi ludźmi się spotkałam. Oczywiście ode mnie psa nie dostali! A Polacy nie chcą zarobić na psach? Tyle pseudohodowli i sami się doprowadzamy do takich ilości zwierząt. Powinien być odgórny obowiązek sterylizowania psów, a jeśli nie to mega wielki podatek i zanim ktoś psa weźmie trzy razy się zastanowi. Tak można pisać i pisać, a i tak pewnie do połowy nawet to nie dotrze. Nikogo nie usprawiedliwiam, ale bez jawnych dowodów nie można nikogo oskarżać. Nie wszyscy są tacy sami!

    • Karola

      Boli Cie to ze w Niemczech pobierane sa opłaty za psy. Fundacja bardzo pomaga Polsce ale ludzie nie potrafia tego docenic. Najlepiej zniszczyc cala wspolprace !! teraz psy w schroniskach beda siedziec i nie bedzie mial kto im pomoc! a wszystko dzieki madrym ludziom ktorzy nie znaja prawdy i kieruja sie plotkami!!!

    • gosia

      To moze sam wybudujesz super schron zamiast krytykowac pomoc jaka dostaja te psy? Ja mysle, ze zawsze psu bedzie lepiejw domu z ludzmi niz w jakimkolwiek schronie. Mysleisz, ze transport, leczenie, szczepienia sa za darmo? Te psy sa brane zaniedbane, zarobaczone a w niemczech ktos sie nimi zajmuje, doprowadza do stanu by nowy wlasciciel nie oddal go po 1 dniu(np jesli pies wymiotuje zywymi robakami w domu). Powiem Wam jeszcze jedno: psy w polskich schroniskach przezywaja cale zycie bez szans na adopcje, lub sa rowniez usypiane. Dla rownowagi : np lek na AIDS zostal wynaleziony dzieki probom na zwierzetach. Wiem ze swiat nie jest idealny, ale powiedzcie tym ludziom rowienz dzieciom, nieuleczalnie chorym, ze koncza sie proby znalezienia leku, bo szkoda nam psow i innych zwierzat laboratoryjnych…Jak ktos mial chora bliska osobe na smierteln chorobe, to moze zrozumie o czym pisze.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.