Czy wolontariusze znikną z polskich hospicjów

Ania Przywara z Bratkowic, Iga Olearczyk z Rzeszowa, Elwira Fortuna z Rzeszowa mówią, że wolontariat na rzecz chorych dzieci daje im siły do codziennych zmagań z życiem. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej chce wprowadzić zmiany w zasadach funkcjonowania wolontariatu.

- Zmiany te, jeżeli zostaną wprowadzone, będą skutkowały likwidacją wolontariatu w szpitalach i innych jednostkach leczniczych – przestrzega Paweł Hermanowski, koordynator akcji “Stop likwidacji wolontariatu”.

- Wolontariat to dla nas kluczowa sprawa, bez niego nasza działalność byłaby mocno okrojona. Nie wyobrażam sobie, by takie zapisy mogły wejść w życie – mówi Rafał Ciupiński,  prezes Fundacji Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci w Rzeszowie.

Niosą bezinteresowną pomoc
- Ważne by nie spuszczać głowy, nie przechodzić obojętnie obok cierpienia – mówi Ania Przywara z Bratkowic, wolontariuszka z Hospicjum. – Kiedy moja podopieczna uśmiechnie się do mnie, to robi mi się lekko na duszy. Jej niewyraźny uśmiech na długo ładuje mi akumulatory. Sprawia, że czuję się szczęśliwa, spełniona, bogatsza.

Wolontariuszki mówią, że patrzenie z bliska na nieuleczalną chorobę, obcowanie z nią uczy pokory, dystansu do życia, dojrzałości. Pokazuje jak nieistotne są rzeczy, którymi na co dzień potrafimy się zamartwiać.

-Decyzję o byciu wolontariuszką podjęłam bardzo świadomie, teraz nie wyobrażam sobie życia bez kontaktu z tymi dziećmi, ich cierpieniem, to niezwykłe przeżycie, które pozwala dogłębnie przewartościować swoje życie – mówi Iga Olearczyk z Rzeszowa, wolontariuszka z Hospicjum. – Każdy kto czuje się nieszczęśliwy powinien stanąć na wprost tych chorych dzieci, a zobaczyłby, że jego własne problemy są niczym – mówi Elwira Fortuna z Rzeszowa. – Te dzieci uczą nas, wytrwałości, cierpliwości, wrażliwości i spokoju.

Anna Moraniec

do “Czy wolontariusze znikną z polskich hospicjów”

  1. Marika

    K. Bimbała – Tak, to prawda. Pani Marszałek z własnej i nieprzymuszonej woli skłamała w zakresie sekcji zwłok ofiar katastrofy samolotu.
    Co do wolontariatu – ja pamiętam jeszcze jej zaangażowanie w aborcję dziecka nieletniej Agaty (znalazła szpital, który dokonał aborcji w szybkim czasie, prawie na jej polecenie służbowe). Nie ważne, że to nie był gwałt, że dziewczyna się waha, że już był krąg ludzi zobowiązujących się pomóc jej i dziecku – ważne, że pani Kopacz udowodniła jak sprawną była ministrą z sumieniem na usługach lewactwa.
    Wtedy też wolontariusze chcieli pomóc Agacie i jej dziecku – ale cóż to dla pani Kopacz jedno dziecko mniej na świecie i wyrzuty sumienia Agaty jak nie teraz to za parę lat.

  2. K. Bimbała

    Marika – zgodziłbym się z Tobą , gdyby nie jeden szczegół : po co przy zbiorowej eutanazji bezstronni świadkowie?. Masz jeden przykład w Moskwie gdzie po katastrofie mieli być patomorfolodzy „POLSCY” w/g Kopaczowej!. Teraz widać ponoć ich brak na dokumentach, a co się dzieje po wylewach??- pacjent jeden po drugim po 4 dniach do chałupy , nawet gdy jej nie ma??. Za dużo widać tym się nie przejmują – ZUS liczy deficyt spory na 2014 rok ok.70mld PLN ZŁ. Biznes jest biznes!!!!!!

  3. Marika

    Ręce precz od wolontariatu!!!! Co jeszcze ten rząd zepsuje? Pani Marszałek Kopacz (ponoć lekarz) oraz minister Arłukowicz (lekarz pediatra) powinni zdawać sobie sprawę jaką przestrzeń w leczeniu czy już tylko opiece nad chorymi sprawują wolontariusze. Nie trzeba jeździć na misje – u nas jest tyle do zrobienia dla wolontariuszy.
    To, że są chętni (bardziej pasuje słowo chętne bo więcej kobiet) do poświęcenia bezinteresownie swojego czasu innym to należy Panu Bogu dziękować za dar ich serca.

  4. ROMAN

    przecież chodzi o to aby ci wszyscy nieuleczalnie chorzy szybciej odchodzili na łono Abrachama – nie ? – no to po co wolontariat ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.