Czy za autostradę zapłacimy drugi raz?

Coraz więcej firmy drogowych popada w tarapaty finansowe. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Podwykonawcy z autostrady domagają się od rządu pieniędzy

Podwykonawcy pracujący przy budowach autostrad w całej Polsce domagają się od rządu i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad pieniędzy. Sprawa dotyczy także odcinków autostrady A4 budowanych na Podkarpaciu. Rząd przygotowuje przepisy, które mają pozwolić na zapłacenie tym firmom. Czy to oznacza, że za autostradę zapłacimy dwa razy, najpierw wykonawcom a potem podwykonawcom?

Chodzi o zaległości dużych firm budujących autostrady. Coraz więcej z nich wpada w finansowe tarapaty i nie płaci swoim podwykonawcom oraz dostawcom materiałów. Takie problemy pojawiają się też w naszym regionie. Niedawno pojawiły się informacje o problemach finansowych firmy Radko budującej zachodnią część autostradowej obwodnicy Rzeszowa od krajowej “dziewiątki” do Świlczy.

- W związku z problemami finansowymi Wykonawcy, firmy Radko, do GDDKiA zgłaszają się podwykonawcy, którym nie zapłacono za wykonaną pracę – potwierdza Joanna Rarus. – W obecnym stanie prawnym GDDKiA nie ma jednak możliwości uregulowania należności Wykonawcy wobec usługodawców czy dostawców materiałów, a jedynie podwykonawcom realizującym roboty budowlane.

Podobne problemy miała też niedawno firma budująca na odcinku Tarnów – Dębica. Jednak jak się dowiedzieliśmy, wykonawca odzyskał płynność finansową i podwykonawcy wrócili na budowę. Takich sytuacji może być coraz więcej, bo niewielu wykonawców ma szansę zakończyć budowy w terminach, dlatego grożą im kary umowne nakładane przez GDDKiA. Tarapaty finansowe będą więc dotykać kolejne firmy.

Rząd chce umożliwić wypłacanie pieniędzy firmom, które były zaangażowane w budowę autostrad, ale nie otrzymały pieniędzy od głównych wykonawców. To rozwiązanie ma ochronić mniejsze firmy budowlane i rząd zapowiada nowe przepisy już za dwa miesiące.  Decyzja rząd ma zapewne związek, z tym, że część nieopłaconych podwykonawców zapowiedziało, że podczas Euro zablokują drogi.

Może wiec dojść do kuriozalnej sytuacji gdy firmy będą kolejno plajtować przy budowie, a rząd będzie spłacał ich zobowiązania wobec mniejszych przedsiębiorstw. Pytanie tylko co w sytuacji gdy wykonawca wziął pieniądze, ale nie zapłacił swoim kontrahentom? Czy rząd ma zapłacić za tą pracę jeszcze raz?

***
Czyżby ekipa Donalda Tuska przestraszyła się kompromitacji podczas mistrzostw i ugięła się pod żądaniami? Pozostaje tylko jedna kwestia. Czy polski budżet, a więc my wszyscy, powinniśmy spłacać długi prywatnych firm, które nie poradziły sobie z zadaniem, do którego same zgłosiły się w ramach przetargów?

Artur Getler

do “Czy za autostradę zapłacimy drugi raz?”

  1. VV

    co za „Lviv” ???? niby z jakiej racji ? czyzby jezyk ukrainski byl naszym drugim jezykiem urzedowym???

  2. karramba

    Unia Totalitarna narzuca taka pisownię o ile dobrze słyszałem.

  3. orest

    LWÓW powinno być! W Polsce po polsku!

  4. Ada

    Czy ktoś jeszcze ma wrażenie, że GDDKiA zachowuje się jak przedszkolaki w piaskownicy ?
    Widać gołym okiem, że przetargi ustawione były właśnie pod takie właśnie przekręty.
    Żaden z odcinków budowanych przez tę bande nie został oddany w terminie.
    Albo w całej europie nie ma wykonawców potrafiących dotrzymać terminu albo jest coś jeszcze w tej układance. GDDKiA natomiast myśli o tym jak tu sobie premie wypłacić bo przecież tak ciężko pracowali.
    Prokurator powinien mieć pełne ręce roboty a minister za to odpowiedzialny powinien strzelić sobie w łeb.

  5. antyzgrzyt

    Dlaczego jest napis Lviv po ukraińsku a nie po polsku? Na Ukrianie nie ma napisaów po polsku informujących, że Przemyśl będzie za 90km lub kierunek Rzeszów, Lublin itp… Dlaczego ulegamy w tym temacie stronie ukraińskiej?

    • Mały

      Napis Lviv nie jest po ukraińsku tylko zgodnie z przepisami umów międzynarodowych, po ukraińsku byłoby „V(odwrócone)bib” brak na klawiaturze liter alfabetu ukraińskiego.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.