Czy zarażone ryby dotarły na Podkarpacie?

Jeśli nie mamy pewności co do pochodzenia ryby, którą kupujemy, lepiej z niej zrezygnować. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Bakteria, która od wielu lat znajduje się w rzekach, teraz zaatakowała z większą siłą.

W pomorskich rzekach wykryto epidemię wrzodzienicy. Aż 90 procent troci i łososi jest zarażonych tą śmiertelną dla ryb bakterią. Niestety ta choroba jest też bardzo groźna dla ludzi. Czy mieszkańcy Podkarpacia są zagrożeni?

Ryby, które zostały zarażone dostają martwicy tkanek i z czasem umierają. Jednak część z nich zostaje wyławiana, bo chore stają się łatwym łupem. Strażnicy Polskiego Związku Wędkarskiego obliczają, że każdej jesieni tylko w Słupi kłusownicy odławiają około sześciu ton ryb łososiowatych. Zwykle trafiają one do wędzarni, a tam odcinane są te fragmenty, które zostały zaatakowane bakterią. Jak donosi Inspektor Weterynarii z Pomorza, jeśli ktoś kupuje wędzone trocie i łososie pewnie nie zdaje sobie sprawy z tego, jak obrzydliwie wyglądały, zanim trafiły do wędzarni.

Większym problemem jednak jest to, że jedzenie zarażonych wrzodzienicą ryb jest dla naszego zdrowia niezwykle groźne. Te bakterie atakują zwykle układ pokarmowy człowieka i mogą wywołać u ludzi silną biegunkę lub bolesne wymioty. Ryby te mogą też powodować uczulenie i wysypkę na skórze. Wrzodzienica nie należy do chorób zwalczanych z urzędu, a nawet rejestrowanych. Inspekcja Weterynarii ostrzega przed kupowaniem i jedzeniem ryb nieznanego pochodzenia.
Zadzwoniliśmy w tej sprawie do zastępcy Podkarpackiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii.

- W chwili obecnej nie mamy żadnych niepokojących informacji dotyczących wprowadzenia do obrotu ryb zarażonych wrzodzienicą do zakładów przetwórstwa rybnego znajdujących się pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej w woj. podkarpackim-  informuje nas Janusz Ciołek. – Zarażone ryby i produkty z nich wytworzone nie mogą być wprowadzane do obrotu, natomiast ich spożycie może powodować zatrucia pokarmowe i stanowić zagrożenie dla zdrowia człowieka.

Blanka Szlachcińska

do “Czy zarażone ryby dotarły na Podkarpacie?”

  1. ROMAN

    przecież nikt całej prawdy nie wyjawia od 1945 roku- zawsze jest ; tyz prawda , pół -prawda , g-prawda,
    ciut-prawda – kto wie jak jest, zawsze w plotce coś jest i w tym wypadku coś w trawie piszczy –
    - jaka recepta [ uważać co się konsumuje] – wprawdzie wszystko co się rusza strawimy ale jak zarażone no to tragedia – nie ?

  2. Zygmunt

    Mi to zalatuje ściemą – po prostu skala kłusownictwa z uwagi na rosnacą z każdym dniem biedę polskich rodzin jest tak wielka, że aby ratować pogłowie tych szlacheetnych rybek przed wytrzebieniem trzeba zrobić jej „negatywny wizerunek”.

    Nie jest to mądre rozwiązanie. Trzeba walczyć z biedą, a nie wynikłym z niej kłusownictwem zdesperowanych i okradanych z pieniędzy Polaków.

  3. ZB

    Oni nas tróją !bo jak inaczej to nazwać?Czy obecny rząd jeszcze działa?Przestępcy są pod szczególną ochroną prawną a nas nawet nie informuje się jakie firmy dokonują takiego procederu.Po aferze solnej… była afera z jajkami teraz rybki.Może te ryby tak jak ta sól drogowa …..”nie stanowi zagrożenia dla zdrowia ludzi”… – tak, kiedys tłumaczył „aferę ” solną Jarosław Naze, zastępca głównego lekarza weterynarii.Słusznie, więc mówi poseł PO Andrzej Halicki w Radiu ZET „jedyną naszą bronią jest ignorancja”.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.