Dawali dyrektorom szkół w łapę

– Masz pan laptopa, tylko złóż zamówienie w moim wydawnictwie – takie propozycje są normalką w naszej oświacie. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. – Masz pan laptopa, tylko złóż zamówienie w moim wydawnictwie – takie propozycje są normalką w naszej oświacie. Uczciwszy, ale już skorumpowany dyrektor zostawiał urządzenie w szkole. Inni zabierali elektroniczne łapówki do domu.

Proceder ujawniony przez Fundację Europejska Inicjatywa Obywatelska – Polska Bez Korupcji wstrząsa polskimi szkołami. Ministerstwo Edukacji Narodowej specjalnie się nie przejęło, spychając wyjaśnienie sprawy na kuratorów, a kuratoria oświaty podchodzą do sprawy całkiem poważnie. Nie mogą zamiatać sprawy pod dywan, bo kilkudziesięcioma wątkami zajęli się już prokuratorzy. – Korupcja może dotyczyć nawet 80. proc. szkół w Polsce – mówi Mateusz Górowski, prezes Fundacji Polska bez Korupcji. Podkarpacie nie jest białą plamą na korupcyjnej mapie kraju.

Laptopy, notebooki, tablice interaktywne, projektory, drukarki i inne elektroniczne cacka dostawały szkoły w zamian za wybór podręczników z konkretnych wydawnictw. Wydawnictwa poszły śladem producentów farmaceutyków, którzy prześcigają się w fundowaniu aptekarzom i lekarzom kursów, wycieczek i zwykłych łapówek. O ile jednak w świecie farmaceutycznym, choć wie o tym każdy,  jest to trudne do wychwycenia, o tyle oświata jest w miarę przejrzysta. Na tyle, że nowosądecka Polska Bez Korupcji wyłapała aż tysiąc takich przypadków, a gdyby miała możliwości, to zdobyłaby kilka razy więcej korupcyjnych umów.

Korupcja czy nie korupcja?
Ustawa o systemie oświaty daje nauczycielowi prawo wyboru konkretnego podręcznika. Na rynku jest ich wiele – wartość polskiego rynku podręczników oceniana jest na miliard zł – i nauczyciel musi wybierać, ale opierając się tylko na przesłankach dydaktycznych oraz możliwościach płatniczych ucznia. Podręczniki zmieniają się co rok, a nawet co semestr. Czasami wydawnictwa przestawiają tylko strony albo rozdziały i sprzedają nowość po znacznie wyższej cenie. Wydawnictwa zaczęły więc normalnie dawać w łapę dyrektorom szkół, zmuszając ich do wyboru podsuwanych podręczników. Za podpisaną umowę na dwa, trzy lata dawały sprzęt elektroniczny, darmowe książki i kursy dla nauczycieli. Bardziej oporni dostawali taki sprzęt do własnej dyspozycji. Wystarczyło tylko podpisać odpowiednią umowę, a szkoła lub dyrektor osobiście dostawał np. tablicę interaktywną wartą kilkanaście tysięcy złotych za symboliczną złotówkę. W umowie była jednak klauzula, że gdyby szkoła za rok wybrała inne podręczniki, musiałaby podarowany sprzęt odkupić po cenie sklepowej.

Nowosądecka Fundacja PBK zebrała setki takich umów i z odpowiednim komentarzem wysłała je do MEN oraz NIK. Niektóre wprost do prokuratur, bo nosiły znamiona przestępstw. Z trzydziestu takich zawiadomień wiadomo nam o dziesięciu podjętych śledztwach. Z danych PBK wynika, że najwięcej takich zjawisk korupcyjnych było na Śląsku. Tamtejsze kuratorium oświaty przyznało się, że ma listę 67 szkół, które uczestniczyły w skandalicznym procederze. Kuratorium w Białymstoku przyznało się do 31 szkół. Kurator Małopolski zarządził kontrole we wskazanych szkołach, ale nie powiedział w ilu. Audyty zapowiedzieli też kuratorzy z Lublin i Opola. Na Podkarpaciu będzie tylko pouczenie. Kontroli nie będzie, bo kuratorium podobno nie dostało wykazu szkół, które dostały cenny sprzęt za złotówkę.

Brał w łapę kosztem ustawowego prawa nauczyciela
– Wkrótce do dyrekcji szkół zostanie wysłane pismo Podkarpackiego Kuratora Oświaty przypominające zasady wyboru podręczników szkolnych – mówi Mariola Kiełboń z Podkarpackiego KO. – Dyrektorzy nie mogą namawiać nauczycieli do wyboru tych czy innych podręczników. Mogą co najwyżej organizować w szkołach kiermasze podręczników używanych.

Procedura dawania w łapę dyrektorom szkół kwitła od kilku przynajmniej lat. Głupi jest ten, kto myśli, że odbywało się to z pożytkiem dla szkoły. W cenę podręcznika były i są wliczane „prezenty”. Najgorsze jest to, że skorumpowany dyrektor pozbawiał jednego z ustawowych praw nauczyciela do wyboru podręcznika. Ciekawe, czy znajdzie się gdzieś taki samorząd – bo dyrektorów wybierają samorządy – który wyrzuci na zbity pysk łapówkarza.

Jerzy Mielniczuk

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
mama krysiahjola Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mama krysia
Gość
mama krysia

Boli mnie jak każdego wydawanie grubych stówek co roku ale jestem też świadoma że jeśli te „prezenty” znikną ze szkoły to moje dziecko nie bedzie miało tańszych podręczników. W szkole mojej córki w zeszłym roku klasa – nie nauczyciel! – otzymala projektor. Wychowawczyni poinformowała o tym na pierwszym zegraniu, strzęt jest w klasie. I bardzo dobrze, że moga z niego korzystać. Wiem za co płace. Rodzice bądźcie świadomi! Bo ceny książek raczej nie spadną…

h
Gość
h

Wreszcie ktoś o tym napisał……..co roku nauczyciele wymyślają nowe podręczniki,no i trzeba kupować co raz to droższe,!!!!!Ja się pytam :a co kontynenty się poprzesuwały czy 2+2=5?????
Chore to jest!!!!Dawniej z roku na rok szkoła udostępniała podręczniki uczniom a teraz …mówi się ,że nauka jest bezpłatna?????

jola
Gość
jola

W koncu ktoś o tym napisał, to nie nowość – widać redaktor otarł się troszkę o temat. Potem rodzice dziwią się czemu co chwilę szkoła zmienia wydawców. Bo ten lepszy – głupie gadanie. Rodzic nie może za 2 lata następnemu dziecku książek dać bo ,,kosztownych gadżetów się zachciewa”…