Dębicki “Kalibabka”

– Oskarżony Mariusz K. nie przyznaje się do winy. Za zarzucane mu czyny grozi mu do 8 lat więzienia – mówi Jacek Żak, szef Prokuratury Rejonowej w Dębicy. – Skierujemy przeciw niemu akt oskarżenia, zobaczymy, jak sprawę rozstrzygnie sąd. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Oszust matrymonialny przed prokuraturą, czyli o tym, jak oszukano zakochaną kobietę na ponad 100 tys. zł.

Życiorys 40-letniego Mariusza K. z Dębicy mógłby posłużyć za kanwę do scenariusza drugiej części filmu “Tulipan” o słynnym uwodzicielu Kalibabce. Mariuszem K. interesuje się dębicka prokuratura. Wszystko za sprawą oszustwa matrymonialnego, którego miał dokonać.

Mężczyzna miał w ciągu 3 lat wyłudzić od 40-letniej mieszkanki gminy Dębica 100 tys. zł. W tym czasie dwa razy ożenił się z tą samą kobietą, a spotykał się z dwiema innymi. Mężczyzna przed laty rozwiódł się ze swoją żoną. Wtedy zaczęła się jego kariera uwodziciela. Działał za pośrednictwem internetowych portali randkowych. Przedstawiał się tam jako miłośnik gór i były komandos.

Spotykał się z 40-letnią, dobrze sytuowaną kobietą. Pani ta zarabiała jako doradca finansowy. Mariusz K. oczarował ją i zaczął wyłudzać od niej pieniądze. Obiecywał, czarował, zmyślał i prosił o kolejne pożyczki. Najpierw miał wyjechać do Grecji do pracy i potrzebował pieniędzy na wyjazd. Pożyczki nie spłacił, bo miał nie dostać w Grecji pensji. Potem zaczął uśmiercać po kolei członków swojej rodziny, prosząc o pożyczki na pogrzeby. Następnie sam “rozchorował się” na raka krtani i wyjechał na leczenie do Australii, gdzie okazało się, że są przerzuty. Wszystko to oczywiście kosztowało i Mariusz K zapożyczał się u 40-latki na grube tysiące.

Wszystkie historie były oczywiście bujdami na resorach. Kobieta jednak przez 3 lata wspierała finansowo swojego wybranka. W sumie poszkodowana twierdzi, że przekazała mu ponad 100 tys. zł. 85 tys. zł ma udokumentowane w przelewach bankowych. Dębicki Tulipan wpadł przez przypadek. Kiedy spotykał się z 40-latką, ponownie ożenił się ze swoją pierwszą żoną. Jednocześnie spotykał się jeszcze z dwiema innymi kobietami. Jedna z nich przez przypadek odkryła, że nie jest tą jedyną i sprawa się “rypła”. Panie spotkały się i zorientowały, że padły ofiarą oszustwa.

40-latka ze złamanym sercem i uszczuplonym portfelem zgłosiła się do prokuratury, która zajęła się sprawą i przygotowała akt oskarżenia. Mariusz K. nie przyznaje się jednak i idzie w zaparte. Wyjaśnia, że to nie on pożyczał, tylko że poszkodowana pożyczyła od niego i teraz spłacała mu pożyczkę. Nie potrafił wskazać jednak kiedy, gdzie i ile pożyczył poszkodowanej. Mężczyzna przyznał też, że okłamywał 40–latkę, jednak nie po to by wyłudzać, ale po to, by ta wreszcie dała mu spokój. W poniedziałek, tj. w sylwestra, skierowany zostanie przeciwko niemu akt oskarżenia. Grozi mu do 8 lat więzienia.

Artur Getler

do “Dębicki “Kalibabka””

  1. WANDA

    Takich facetów to nie do więzienia tylko do kamieniołomów żeby oddali wyłudzoną kasę.
    Ja to bym go powiesiła za jaja i dała na pożarcie sępom…

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.