Dębiczanin skazany na dożywocie w arabskim więzieniu

– Dziewięć miesięcy w arabskim więzieniu nauczyły mnie cierpliwości i pokory. Z Bogiem w sercu będę walczyć o wolność – zapewnia Artur Ligęska. Fot. YouTube

ZJEDNOCZONE EMIRATY ARABSKIE. Artur Ligęska, polski instruktor fitness, więziony w Abu Dhabi apeluje o pomoc.

– Wszedłem do sali pełen optymizmu, bo myślałem, że za chwilę będę wolny. Niestety, po pięciu sekundach usłyszałem tylko dwa słowa od sędziego: „Artur, dożywocie”. Sędzia nawet nie popatrzył się na mnie, kazano mi wyjść – mówi w opublikowanym na YouTube nagraniu Artur Ligęska, polski instruktor fitness, który od maja 2018 r. przebywa w więzieniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Pochodzący z Dębicy biznesmen został posądzony o posiadanie i zażywanie narkotyków. Sam twierdzi, że jest niewinny.

Kilka miesięcy temu bliscy Artura Ligęski opublikowali nagranie, na którym prosił o rozpowszechnienie apelu o jego uwolnienie. – Stawką jest moje zdrowie i moje życie – przekonywał. Mężczyzna wyjechał do Dubaju w październiku 2017 r. Po tym jak zawaliło mu się życie w Polsce, w Emiratach budował je od nowa. – W końcu kwietnia chcąc wylecieć do Europy nie wypuszczono mnie z Emiratów, mówiąc na lotnisku w Dubaju „Wróć do domu i zastanów się”. Tego samego wieczoru został aresztowany w związku z narkotykami.

Pod groźbą 2 lat więzienia podpisywał dokumenty w języku arabskim, którego nie zna. – Jestem od siedmiu miesięcy w więzieniu, a ostatnie dwa trzymają mnie w izolatce w więzieniu w Al-Sadr, na pustyni w Abu Dhabi, bez łóżka, bez materaca, bez prysznica, odizolowany całkowicie od świata. Od pierwszego dnia aresztu notorycznie odmawiane są ważne dla mojego zdrowia leki, rozprawy w sądzie nie odbywają się pomimo planowanych terminów – relacjonował mężczyzna. Sprawą zajęła się ambasada i Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Wyrok w 5 sekund

Korzystając z możliwości wykonania połączenia telefonicznego Artur kolejny raz opowiedział, jak wygląda jego sytuacja. – Dzięki zaangażowaniu polskiej strony mam od grudnia profesjonalną opiekę medyczną, nieco lepsze warunki bytowe i co ważniejsze, moją sprawą po dziewięciu miesiącach w końcu zajął się sąd. Przedstawiciele ambasady odwiedzają mnie regularnie co tydzień, co jest dla mnie niezwykle ważne, bo to jedyna w ciągu tygodnia możliwość poczucia się jak normalny człowiek – podkreśla na nagraniu.

3 stycznia został wezwany przed sąd federalny w Abu Dhabi, by usłyszeć zarzut w związku z posiadaniem i zażywaniem metamfetaminy. Jak mówi, nie przedstawiono żadnych dowodów, ani nie powołano świadków. – Obrona w oparciu o dokumenty policji potwierdziła brak narkotyków zarówno w moim organizmie, jak i przy mnie. Jednocześnie wskazując na niejasności w śledztwie zwróciła się do sądu o odrzucenie wniosku w całości – relacjonuje. Sąd po 10 min zamknął rozprawę.

Wyrok ogłoszono 28 stycznia. – Wszedłem do sali pełen optymizmu, bo myślałem, że za chwilę będę wolny. Niestety, po pięciu sekundach usłyszałem tylko dwa słowa od sędziego: „Artur, dożywocie”. Sędzia nawet nie popatrzył się na mnie, kazano mi wyjść – mówi skazany Polak.

Po konsultacji z ambasadą i rodziną dębiczanin postanowił złożyć wniosek o apelację. Jest pewien, że za kilka miesięcy będzie w ojczyźnie. – Wspierajcie moją rodzinę i walczcie o mnie, bo ja niewiele mogę z perspektywy mojej 4-metrowej, zamkniętej 24 godz. na dobę celi. Nic nie trwa wiecznie. To piekło też się kiedyś skończy – zaznacza.

wk

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o