Dentobus wreszcie wyjedzie z garażu. Szkoda, że tuż przed wakacjami

3.qxd15 czerwca zapowiadany szumnie od ubiegłego roku dentobus wyruszy w drogę. Trasa zawiedzie go do podkarpackich miasteczek i wsi, by zająć się epidemią próchnicy u dzieci. Nie wiem jednak czy można się cieszyć z faktu, że nareszcie wyjechał.

Na myśl bowiem przychodzi mi pytanie, gdzie będzie teraz szukał dzieci? Przecież za tydzień kończy się rok szkolny i szczęśliwa dzieciarnia zacznie dwa miesiące beztroski. Czy chętnie przerwie sobie kopanie piłki czy harce na basenie, by skorzystać z przeglądu stomatologicznego, a może zaplombować sobie ząb, jak nie boli? O ile rację bytu (i to z dużą dozą wyrozumiałości) miał przyjazd i parkowanie gabinetu stomatologicznego na kółkach przed szkołami w czasie trwania roku szkolnego (okazja do wyjścia z lekcji) to oczekiwanie na dzieciarnię podczas wakacji chyba jednak mija się z celem.

Dlaczego dentobusy, 16 sztuk po 1,5 mln zł, które gotowe do pracy są już od grudnia, garażowały tak długo (w całym kraju tylko nieliczne wyjechały w trasę)? Ponieważ brakowało chętnych do pracy w dentobusie. Nie tylko podkarpacki NFZ kilkakrotnie ogłaszał konkursy na świadczenie usług stomatologicznych w gabinecie na kółkach, niestety, nie było chętnych. Stomatologów, którzy od początku/pomysłu podchodzili to tego bardzo sceptycznie zachęciła dopiero podwyżka stawek za leczenie w dentobusach. O ich zaangażowaniu świadczy chociażby fakt opóźniania wyjazdu gabinetu już po wygraniu konkursu, który został rozstrzygnięty 24 kwietnia. Mija drugi miesiąc i jest, Eureka, wyjeżdżamy.

Ja myślę, że decyzja o zakupie dentobusów była nieprzemyślana. Powstała po jakiejś „burzy mózgów wśród urzędników ministerstwa”, bo epidemia próchnicy, bo trzeba ratować zęby polskich dzieci. Tyle że jeden dentobus to koszt 1,5 mln zł, licząc na skróty, i przyjmując, że wyposażenie gabinetu szkolnego może zamknąć się kwotą 100 tys. zł, za tę sumę można byłoby wyposażyć kompletnie 15 gabinetów (w całej Polsce: 15 × 16 = 240 nowoczesnych gabinetów). Nie jestem znawcą profilaktyki stomatologicznej, uważam jednak, że 15 nowiusieńkich gabinetów stacjonarnych byłoby lepszym rozwiązaniem, przynajmniej dla dzieci i ich zębów, niż zakup dentobusu, który kursował będzie między szkołami, i którego harmonogram będzie raczej mało znany rodzicom (konia z rzędem temu, kto czyta wszystkie ogłoszenia na tablicach informacyjnych). 15 dodatkowych gabinetów zwiększyłoby liczbę gabinetów stomatologicznych w szkołach o pełne 25 proc., bo na Podkarpaciu jest ich w placówkach oświatowych ok. 60. Według mnie, gra warta świeczki. Szkoda, że nie wzięto wtedy pod uwagę opinii ekspertów, którzy od początku studzili zapały ministerstwa ukierunkowane na zakup dentobusów. Nie udało się. Jak zadziałają dentobusy na próchnicę podkarpackich dzieciaków? Już wkrótce się okaże.

Redaktor Anna Moraniec

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.