Derby na przełamanie?

Bartłomiej Karolak. Fot. Archiwum

Będący na fali Rawlplug Sokół Łańcut zmierzy się dziś w derbowym meczu w Krośnie z będącym w kryzysie Miastem Szkła. Zespół trenera Marcina Radomskiego w 2021 roku jeszcze nie wygrał, a licząc porażkę przed świętami, to w sumie krośnianie uzbierali ich już cztery z rzędu.

– Kiedy się przełamać, jak nie w derbach – mówi przed dzisiejszym spotkaniem Janusz Walciszewski, prezes klubu z Krosna nawiązując do postawy Miasta Szkła Krosno w tym roku. A w nim „Szklanemu Teaomowi” idzie jak po grudzie. Porażki z: Czarnymi Słupsk, Zniczem Pruszków i Księżakiem Łowicz oraz przegrany grudniowy pojedynek z WKK Wrocław sprawiły, że w środowisku koszykarskim coraz głośniej mówiło się o zagrożonej posadzie trenera Marcina Radomskiego. Czy rzeczywiście tak jest? – Podchodzimy do wszystkiego spokojnie, więc na tę chwilę nie ma tematu zmiany na stanowisku szkoleniowca ani też żadnego ultimatum przed dzisiejszym meczem – zapewnia sternik krośnieńskiego I-ligowca. Nie oznacza to jednak, że nad Wisłokiem nie widzą problemu, jakim są słabe wyniki w ostatnich tygodniach. Temu poświęcone były ostatnie spotkania w klubie, podczas których starano się znaleźć przyczynę niepowodzeń i zaradzić problemowi. – Nałożyło się na to kilka rzeczy. Z powodu koronawirusa przez prawie 5 tygodni nie graliśmy i nie trenowaliśmy. Najpierw inne drużyny miały COVID-19, potem my byliśmy izolowani, a później z kolei graliśmy przez ponad miesiąc co trzy dni. To kiedyś musiało dać znać o sobie. Należy też pamiętać, że po koronawirusie nie wraca się szybko do normalnej dyspozycji. Mieliśmy zatem swoje kłopoty. Inni również je mieli, ale innym szczęście chyba bardziej sprzyja. My w tym sezonie nie mieliśmy go za wiele jeśli chodzi o tego typu sprawy zdrowotne – ubolewa Walciszewski, który mocno wierzy w to, że ten sezon jest jeszcze do uratowania. – Na pewno nie możemy być zadowoleni z miejsca, jakie zajmujemy w tabeli, ale jest jeszcze czas, by je poprawić. Mamy nadzieję, że wszystko co złe w tym sezonie, mamy już za sobą. Ciężko pracujemy i wierzymy, że będzie lepiej. Zostało nam 13 meczów. Musimy z tego wygrać 7 – 8, aby wejść do play-offów – przekonuje. Pierwszym, ale jakże ważnym krokiem do marszu w górę tabeli z pewnością byłoby dzisiejsze zwycięstwo nad ekipą z Łańcuta. – Na pewno chcielibyśmy wygrać. Inaczej – musimy wreszcie wygrać w tym roku po raz pierwszy i potem pójść dalej zwycięską drogą. A jak będzie, zobaczymy. To jest sport, to jest koszykówka. Zespół mamy niezły, a Sokół ma być, z tego, co piszą, osłabiony dwoma zawodnikami, co też jest jakby na plus dla nas – kończy Walciszewski. Warto zaznaczyć, że Miasto Szkła wystąpi dziś w optymalnym składzie, a do drużyny wraca po pauzie w ostatnim meczu niedawno pozyskany z Legii Warszawa Mariusz Konopatzki.
Zgoła odmienne nastroje panują w ekipie z Łańcuta, która na dziewięć ostatnich meczów wygrała osiem, w tym wszystkie trzy w 2021 roku. – Nie ma co patrzeć, co wydarzyło się w ostatnich kolejkach – mówi Dariusz Kaszowski, trener Rawlplug Sokoła. – Koncentrujemy się na swojej grze. Jedziemy na bardzo prestiżowy, bo derbowy mecz, i koszykarskie Podkarpacie będzie żyło tym pojedynkiem. Będziemy robić wszystko, żeby wywieźć z Krosna zwycięstwo. Z takim nastawieniem się tam udajemy. Będziemy robić wszystko, żeby podtrzymać naszą dobrą passę zwycięstw i grać dobry basket, czyli taki, jak ostatnio prezentujemy. Mam nadzieję, że jak utrzymamy dyspozycję w ataku, a w obronie zdążymy się przygotować na tyle, żeby rywal nas niczym za bardzo nie zaskoczył, to myślę, że jesteśmy w stanie przywieźć komplet punktów – stwierdza Kaszowski, który w środowy wieczór nie będzie mógł skorzystać z usług dwóch kontuzjowanych koszykarzy – skrzydłowego Michała Jankowskiego i Kacpra Majki.
– Michała czeka dłuższa przerwa, około 6 tygodni, a Kacpra, myślę, że około tygodnia, bo w jego przypadku nie ma żadnego złamania, tylko skręcenie stawu skokowego – mówi Kaszowski, który będzie musiał dokonać roszad w składzie, bo w tej sytuacji Sokół zostaje tylko z jednym rozgrywającym. – Z Krosnem przed sezonem rywalizowaliśmy też z jedną „jedynką” i wygraliśmy – mówi Kaszowski. – Teraz rola spadnie troszeczkę na innych graczy, którzy będą musieli pomóc Dawidowi w kreowaniu gry. Mamy na tyle zawodników wszechstronnych, że na pewno sobie z tym poradzą. Wiadomo, że Kacpra będzie bardzo brakowało, bo jednak jest graczem – typową „jedynką”. W meczu derbowym, który był u nas, dał bardzo duży impuls i wniósł duży wkład w zwycięstwo. Jak to w sporcie, kontuzje się zdarzają i musimy zrobić wszystko, żeby te braki jak najbardziej zatuszować i zastąpić je innymi graczami. Nieszczęście jednego jest szansą dla drugiego gracza w większym wymiarze czasowym i możliwości udowodnienia i pokazania swojej przydatności do zespołu – mówi Kaszowski, który prowadził Sokoła we wszystkich 22 meczach derbowych z krośnieńskim zespołem na zapleczu ekstraklasy. A który pamięta najbardziej? – Był taki jeden mecz, gdzie prowadziliśmy przez 39 minut i bodaj 40 sekund i go przegraliśmy (w 2014 74:73 – przyp. red). Zaczęliśmy od wysokiego prowadzenia, rywale nas cały czas gonili i w ostatniej akcji przechylili szalę na swoją korzyść. Pozytywnych natomiast było dużo meczów. Ostatnimi laty zespół z Krosna był wyżej notowany od nas, a mimo to udawało się nam wywozić komplet punktów z ich terenu. Spotkania derbowe zawsze miały swój smaczek i były nieobliczalne – kończy trener Dariusz Kaszowski, którego zespół wygrał w I rundzie z Miastem Szkła 94:73.
rm, mj

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments