Developres rozpoczął kwarantannę

Siatkarki Developresu mecze sparingowe rozgrywają w ścisłym reżimie sanitarnym, bez udziału kibiców. Ligowe mecz mają toczyć się przy 50 procentach wypełniania hali na Podpromiu. Fot. Maciej Goclon

SIATKÓWKA. TAURON LIGA. Kluby wprowadzają w życie nowe zasady w walce z wirusem.

Od 2 września Developres wchodzi w tryb kwarantanny sportowej, przewidzianej do osób grających w siatkówkę. Polega ona przede wszystkim na tym, że należy unikać w większym stopniu kontaktu z innymi ludźmi, monitorowaniu stan zdrowia i ludzi, z którymi się mieszka. – Generalnie sprowadza się to do życia: trening, dom, trening, mecz – mówi wiceprezes Developresu SkyRes, Marek Pieniążek. Siatkarskie kluby otrzymały 16 stronicowy dokument, w którym władze ligi rekomendują zastosowanie „kwarantanny sportowej” wszystkim zawodnikom i zawodniczkom biorącym udział w rozgrywkach organizowanych przez Polską Ligę Siatkówki, członkom sztabów szkoleniowych oraz całej obsłudze i wszystkim pracownikom klubów, którzy mają bezpośredni kontakt z zawodnikami i zawodniczkami. – Będziemy się stosować do tych zapisów, pokazujących co mamy robić podczas treningów, jazdy autokarem, w hotelu – mówi Pieniążek i dodaje. – Głównie chodzi o zalecenia, żeby był jak najmniejszy kontakty z otoczeniem i żeby unikać skupisk przykładowo w sklepach itd.

Mała inwigilacja

Jest też zalecenie, żeby podać z kim się przebywa w najbliższym otoczeniu: domowników, partnerów seksualnych itd. To może oznaczać taką małą inwigilację i trochę jest mało etyczne. – Mamy grać w siatkówkę, a nie bawić się w prywatność – mówi Pieniążek. – Jeżeli chcemy być osobami, które prywatnie się bawią, to nie grajmy w siatkówkę. Musimy się stosować do tych obostrzeń, a nie są one wcale takie lekkie. Deklaruję jednak, że to zrobimy – stwierdza wiceprezes Developresu, który zaznacza, że jest kilka „spornych kwestii” – Dotyczą one choćby osób mających dzieci chodzące do szkoły. Ja jestem w stanie kontrolować moich znajomych, ograniczyć z nimi kontakty, no ale przecież nie zabronię dziecku chodzić do szkoły, gdzie ma kontakt z innymi. O ile mógłbym negocjować z żoną, że się wyprowadzę na czas pracy, to trzeba pamiętać, że w siatkówce kobiet wiele zawodniczek ma dzieci i odseparować je od swoich pociech będzie zdecydowanie trudniej. W ankiecie, którą codziennie wypełniamy m.in. osoby mające maja dzieci zaznaczają, że trochę złamaliśmy tą kwarantannę – wyjaśnia wiceprezes klubu z Rzeszowa. Zgodnie z zaleceniami codziennie przez cały okres kwarantanny każda osoba, która jest jej poddana wypełnia ankietę epidemiologiczną, którą analizuje wyznaczony przez klub członek zespołu medycznego, w przypadku Developresu jest nim fizjoterapeuta, Grzegorz Gomulec, a jej wyniki przesyła do koordynatora wyznaczonego przez PLS. Na ich podstawie określa się stopień ryzyka. Jeżeli jest on wysoki, to wówczas wchodzą konkretne procedury: dodatkowe badania, wizyta u lekarza itd. – Pierwszy test zgodnie z wytycznymi mieliśmy 2 września, a kolejny 16. Cały czas monitorujemy stan zdrowia i gdyby pojawiły się jakieś niepokojące symptomy, to wówczas pojawi się procedura kolejnych badań i odseparowywania osoby od drużyny. Testy przed startem ligi pokażą jaki jest stan zdrowia w klubach – mówi wiceprezes Developresu i dodaje. – Nie są to łatwe rzeczy, jak choćby w przypadku podróży autokarem. My jesteśmy o tyle w dobrej sytuacji, bo mamy swój i trójkę kierowców wyłącznie do naszej dyspozycji w kwarantannie sportowej. Forma, która udostępnią nam autokar zapewnia, że 12 godziny przed wyjazdem będzie on zdezynfekowany i ozonowany – mówi Marek Pieniążek, który również jest objęty kwarantanną sportową, podobnie jak kierownik zespołu Paulina Peret, rzecznik prasowy Damian Wrona oraz cały sztab szkoleniowy i zawodniczki.

Blagojević zabrała głos

Siatkarki już zapoznały się z 16-stronicowym dokumentem. – Zreferowałem go im, ale też powiedziałem, że nie czytam go jako nakaz, ale dokument, o którym chcę z nimi porozmawiać. Tylko rozmowa i zrozumienie tych zapisów spowoduje ich respektowanie – mówi Marek Pieniążek i dodaje. – Najwięcej pytań było o rodzinę i dzieci. Musimy być odpowiedzialni i starać się zrozumieć po co jest ta kwarantanna. Bardzo mi pomogła w tym nasza kapitan Jelena Blagojević. W którymś momencie wstała i powiedziała że ona jest blisko 2 tys. km od swojej rodziny i tak będzie przez parę miesięcy, tak uprawia sport, bo to jest jej zawód i proponuje koleżankom żeby do tego też tak podeszły. My już pięć tygodni temu zaczęliśmy testować nasze zawodniczki. Robiliśmy co prawda testy przesiewowe na przeciwciała, ale robimy to systematycznie. Dla nas to, żeby ta liga się odbyła i dziewczyny były zdrowe, jest bardzo ważne.

W 90 procentach do zaakceptowania

Władze ligi nie przewidują kar za niestosowanie się do tych zaleceń i rekomendacji. – Największą karą jest to, że nie będzie można grać meczów. To spowoduje straty finansowe klubów, ale też i u zawodniczek. Bo jeśli dana osoba nie może trenować i grać, to za co ma brać pieniądze. Zdajemy sobie doskonale sprawę, że jeżeli będziemy spełniać te zapisy, to ryzyko zachorowań jest mniejsze. Liczę, że inne kluby też będą to respektować, bo sens tego wszystkiego jest wówczas jak będą to robić wszyscy – stwierdza wiceprezes Developresu, który przyznaje, że w 90 procentach zgadza się z rekomendacjami z PLS. – Nie zgadzam się w przypadku zalecenia – „get in, train, get out” – zawodniczka przychodzi na trening lub mecz w stroju zawodniczym, trenuje i w stroju zawodniczym wychodzi – mówi Pieniążek. – Uważam, że jak mocno nasze dziewczyny się spocą, to niech się w szatni przebierają. Ona jest dla nich drugim domem i tylko one mają do niej dostęp nikt inny, a dodatkowa raz w tygodniu ona jest ozowana i dezynfekowana – stwierdza wiceprezes wicemistrzyń Polski.

Dokument jaki kluby otrzymały z PLS-u mówi też o infrastrukturze na meczach i stworzeniu na halach tzw. strefy zero. Zaczyna się ona od końca ławki rezerwowych i musi mieć 2-3 metry czystej przestrzeni, gdzie nie wchodzi nikt kto nie ma uprawnień, a te mają tylko osoby w kwarantannie sportowej. – Ta strefa spowoduje, że musimy wycofać na trybunie 2-3 rzędy za ławkami rezerwowych – mówi Marek Pieniążek.

Tylko 500 karnetów

Developres końcem tygodnia planuje rozpocząć sprzedaż karnetów, których będzie dostępnych jedynie 500 sztuk. Na dolne trybuny kosztować one będą 300 zł, a na górne 250, natomiast karnet VIP 500 zł. Ceny biletów na mecze to dolne trybuny 20 zł, a górne 15. Dzieci do lat 12. mogą wejść na mecz za darmo. Zgodnie z rozporządzeniem sprzedaż odbywać się będzie tylko i wyłącznie w formie elektronicznej. – Szacujemy, że dostaniemy zgodę na imprezę masową na 50 procentową pojemność hali, czyli mecz będzie mogło obejrzeć 2152 kibiców – mówi Marek Pieniążek. – W ub. sezonie sprzedaliśmy blisko 2 tys. karnetów, a teraz zdecydowaliśmy się tylko na 500, bo możemy zakładać, że Rzeszów może wpaść do strefy żółtej lub czerwonej, a wówczas będzie kłopot z umową, a sprzedaż karnetu to jest właśnie umowa z kibicem. Będziemy chcieli sprzedawać karnety kibicom świadomym, tzn. zaznaczymy, że karnet jest rezerwacją miejsca na hali natomiast wejście dla jego posiadacza na każdy mecz ligowy, PP czy LM jest bezpłatne na sezon 2020/2021. Klient kupi sobie taką rezerwację i gdyby coś się wydarzyło, oby nie, to nie będziemy wówczas zwracali pieniędzy za niewykorzystany karnet – dodaje wiceprezes klubu z Rzeszowa. W związku z możliwością wypełnienia hali w połowie zgodnie z wytycznymi, które się pojawiły, ustawienie miejsc będzie w tzw. „szachownicę” (co drugie miejsce wyłączone z sprzedaży). W hali obowiązywać będą maseczki. Nie będzie sprzedaży biletów na trybuny za boiskiem, zamknięta będzie strefa VIP, a klubowy sklepik będzie działał, ale zgodnie z obostrzeniami. Klub przygotował też sektor dla rodziny i najbliższych zawodniczek. Będzie on oddzielony od innych strefa buforową. Kibice nie będą mogli po meczu przybijać piątek z siatkarkami, robić zdjęć, zbierać autografów itd.

Przygotowani na czarny scenariusz

Klub z Rzeszowa jest też przygotowany na najbardziej czarny scenariusz, czyli grę przy pustych trybunach. – Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale mamy pewne pomysły – wyjaśnia Pieniążek. – Podczas meczów sparingowych testujemy transmisje online, choć pewnie z ligi nie będzie to możliwe, bo nie mamy do tego prawa. Myślimy jednak nad stworzeniem studia meczowego, które nie będzie pokazywać boiska, ale mecz od innej strony poprzez rozmowy o meczu, który toczył się będzie za plecami. Od jakiegoś czasu wchodzimy do Internetu bo chcemy się przygotować do najgorszego, czyli gry bez kibiców – mówi wiceprezes Developresu, który pozytywnie podchodzi też do ostatecznego i krytycznego planu, jakim jest skoszarowanie drużyn w jednym miejscu i dogrywanie w ten sposób ligi. – Cieszę się, że władze ligi mają jakieś pomysły i rozwiązania. Najgorzej jest nic nie robić, a najłatwiej skrytykować jak coś już jest wymyślone. Na pewno gra w zamkniętych ośrodkach jest niegłupim pomysłem, bo wszystkim nam zależy, żeby rozgrywki się zakończyły normalnie – kończy wiceprezes klubu z Rzeszowa.

Rafał Myśliwiec

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o