Dializy nie powinny być limitowane – ratują życie

Dializy to procedura ratująca życie nie da się jej przesunąć w czasie, bo byłoby to równoznaczne ze skazaniem na śmierć.

PODKARPACIE. 3 miliony 150 tysięcy złotych jest winien NFZ stacjom dializ w regionie.

- Długi wynikają z uporczywego niedoszacowania liczby chorych. W 2010 roku NFZ nie zakontraktował prawie 17 tys. zabiegów (leczenie 107 ciężko chorych), w 2011 również nie przewidział ponad 0,5 tys. zabiegów. Stacje zaś przyjmują wszystkich pacjentów – dializa to zabieg ratujący życie. Nie da się jej przesunąć w czasie, bo byłoby to równoznaczne ze skazaniem chorego na śmierć – mówi dr Dariusz Aksamit, prezes Nefron Sekcji Nefrologicznej Izby Gospodarczej Medycyna Polska, który ma stacje także na Podkarpaciu.

Zaniżone liczby pacjentów sprawiają, stacje wykładają pieniądze ze swojej kieszeni i kredytują Fundusz. – Idziemy z tym do sądu (w tej chwili w województwie toczą się cztery sprawy, ale w przygotowaniu są następne) i zawsze wygrywamy, bo do zapłaty za zabiegi ratujące życie obliguje ustawa. Fundusz płaci zaległości i każdorazowo co najmniej 50 tysięcy kosztów sądowych. W całej Polsce to co roku kilkaset tysięcy złotych, które zamiast na adwokatów mogłyby iść na leczenie- mówi Aksamit. – Od dwóch lat dostarczamy NFZ plan liczby zabiegów hemodializy na kolejny rok. Fundusz nie reaguje. Zamiast płacić za leczenie pacjentów umieszcza pieniądze na lokatach. To dość niespotykana praktyka – komentuje ostatnie doniesienia o zgromadzeniu przez NFZ na lokatach dodatkowych środków w wysokości 54 mln Aksamit.

Ilość zachorowań na choroby nerek stale rośnie

- W 1981 roku dializowanych było 500 chorych w Polsce, a w 2010 roku już ponad 1000 osób na samym Podkarpaciu, a kilkaset nie wie jeszcze, że wkrótce trafi na dializy – mówi Wacław Bentkowski, ordynator oddziału nefrologii i dializoterapii w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie.

- Wierzymy, że w tym roku fundusz zapłaci nam za wszystkie dializy. Długi narosły nam za lata ubiegłe, w 2009 – 2010 roku NFZ nie zapłacił nam średnio po 200 – 300 tys. zł rocznie. Za 2008 rok podpisaliśmy ugodę, żeby odzyskać chociaż część pieniędzy za wykonane procedury – mówi Stanisław Mazur, prezes Centrum Medycznego “Medyk” w Rzeszowie.

NFZ nie rozumie zarzutów

- Na hemodializoterapię przeznaczyliśmy w tym roku 55 mln 889 tys. zł. Na dializę otrzewnową zaplanowane jest wydanie prawie 4 mln zł dla ok. 50 chorych. Stacje dializ sygnalizują niewykonania, w czym więc problem? Mogą nawet poprzesuwać środki między sobą po uprzednim powiadomieniu NFZ – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie. – Owszem zaległości mamy w płatnościach za lata poprzednie, ale wszystkim proponujemy ugody i pokrycie wydatków “po poniesionych kosztach” (bez wynagrodzeń), ale stacje nie chcą na to się zgodzić.

Właściciele stacji mówią, że nieadekwatna do ponoszonych przez nich kosztów jest także wycena dializ. NFZ płaci za nią 414 zł, oni szacują, że powinna kosztować 460 zł.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.