Dla nas mistrzostwa się już skończyły

Gdy Robert Lewandowski pogrążył się w rozpaczy, Czesi cieszyli się z awansu do kolejnej fazy mistrzostw Europy. Fot. PAP

EURO 2012. Franciszek Smuda ustawił zespół tak tchórzliwie i bojaźliwie, że podarował Czechom awans na tacy.

To miała być cudowna sobota. Nasza reprezentacja, miała wygrać z Czechami i awansować do ćwierćfinały mistrzostw Europy, skąd już tylko krok dzielił nas od strefy medalowej. Niestety zamiast radości i dumy, przeżyliśmy wielką gorycz, którą zafundował nam selekcjoner kadry Franciszek Smuda.

Mając do dyspozycji niezłych piłkarzy, “Franz” nie potrafił tak zestawić i ustawić zespołu, by ten był w stanie osiągnąć upragniony awans. Selekcjoner znów okazał się wielkim tchórzem, stosując zachowawczą taktykę, która doprowadziła nasz zespół do klęski. Biało-czerwoni mecz, który mieli wygrać rozpoczęli z osamotnionym Robertem Lewandowskim z przodu. Czołowy snajper kadry i ligi niemieckiej, był bezradny w starciu z trzema rywalami, z którymi z reguły musiał walczyć. – Przy takiej taktyce, ciężko cokolwiek zdziałać. Koledzy byli ode mnie za daleko. Nie miałem wsparcia, przy tych nielicznych przypadkach, gdy dochodziłem do piłki, cały czas czułem na plecach oddech kilku rywali – żalił się piłkarz.

Czesi pokazali jak grać o swoje
Smuda nie dał Lewandowskiemu żadnego wsparcia w przodzie, za to w środku pola ustawił aż trzech defensywnych pomocników. Po błędzie jednego z nich – Rafała Murawskiego, nasi rywale wyprowadzili zabójczą kontrę, po której zdobyli zwycięską bramkę. Wcześniej ani później, ustawieni w linii pomocy piłkarze, nie byli w stanie wykreować bramkowych sytuacji kolegom, grającym przed nimi. Inaczej, było z Czechami, którzy gdy dowiedzieli się, że tylko wygrana da im awans, zdecydowanie ruszyli do przodu i osiągnęli upragnione zwycięstwo. – Awansowaliśmy zasłużenie i jestem naprawdę usatysfakcjonowany, bo pokonaliśmy zespół, który był faworytem, grał u siebie i miał za sobą dwa świetne mecze – powiedział na pomeczowej konferencji selekcjoner Czech – Michal Bilek.

Pomeczowe pretensje
Nasz zespół dobrze zagrał tylko przez pierwsze dwadzieścia minut, gdy kilka razy pod bramką rywali zrobiło się gorąco. Potem uszło z niego powietrze i grał coraz gorzej. Smuda próbował ratować sytuację zmianami, ale te niewiele pomogły. Potem miał pretensje do rezerwowych, że niewiele wnieśli do gry. – Smuda powiedział, że zawiodłem? A kiedy niby miałem się wykazać, gdy wpuścił mnie na końcowe kilka minut. Nie dał mi prawdziwej szansy, to teraz niech pretensje kieruje do kogo innego – mówił po meczu zdenerwowany Kamil Grosicki.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.