Dlaczego nasz Maksiu umarł? – Zrobimy wszystko, by winni ponieśli konsekwencje – mówią zrozpaczeni rodzice

– Będziemy robić, co w naszej mocy, by winni największego cierpienia w naszym życiu, odpowiedzieli za swe czyny – mówią Maja Marusiak i Mariusz Panek z Łańcuta, rodzice Maksia. Fot. Wit Hadło

17-miesięczny Maksiu Panek z Łańcuta zmarł następnego dnia po wizycie w szpitalu do którego trafił z powodu problemów z oddychaniem. Dostał zastrzyk, po którym miał poczuć się lepiej, ale kilkanaście godzin później dziecko już nie żyło. Choć śledztwo toczy się w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci chłopca przez lekarkę ze szpitala w Pucku w woj. pomorskim, będzie kontynuowane w Rzeszowie.Zrobimy wszystko, by winni ponieśli konsekwencje – mówią zrozpaczeni rodzice.

– Podjęta została decyzja, że nie przekażemy śledztwa do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku – potwierdza Super Nowościom prok. Hanna Biernat-Łożańska, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. – Skutek śmiertelny nastąpił na naszym terenie. Sprawa jest bardzo poważna, bo chodzi o śmierć małego dziecka. Trzeba szybko wykonać czynności żeby wyjaśnić okoliczności zgonu chłopca – dodaje prokurator.

Zaczął ciężko oddychać

Tragiczną historię 17-miesięcznego Maksia opisywaliśmy Państwu w sierpniu. Maja Marusiak i Mariusz Panek, rodzice Maksia spędzali z chłopcem urlop w Jastrzębiej Górze. Pod koniec wyjazdu dziecko dostało katar, pojawiły się też problemy z oddychaniem. – Zaczął ciężko oddychać – tak charczeć – opowiadała Super Nowościom matka Maksia. – Niepokoił nas oddech synka, a gdy przyłożyłam mu rękę do piersi, wyczułam, że cała drga.

Rodzice maluszka zdecydowali, że skrócą urlop, ale zanim wrócą do Łańcuta, pokażą synka lekarzowi. Trafili do najbliższego szpitala – w Pucku. – Pani doktor dosłownie 3 razy dotknęła go stetoskopem i powiedziała, że ona nic niepokojącego nie słyszy i że sprawdzi jeszcze gardełko. Włożyła synkowi patyczek do buzi i powiedziała, że nie stwierdza żadnej infekcji bakteryjnej ani wirusowej. Dodała, że katarek spływa synkowi na krtań, przez co ją podrażnia i w związku z tym jego oddech jest ciężki – opowiadała pani Maja. Chłopiec dostał zastrzyk po którym miało mu się lepiej oddychać. Po wizycie, spokojniejsi już o zdrowie Maksia jego rodzice wyruszyli w drogę do domu. Do Łańcuta dotarli nad ranem. Po godz. 9 wydarzyło się coś, czego się nie spodziewali – chłopiec nagle przestał oddychać. Pomimo długiej reanimacji, życia dziecka nie udało się uratować.

Śledztwo w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka wszczęła Prokuratura Rejonowa w Łańcucie od której przejęła je Prokuratura Regionalna w Rzeszowie. Co aktualnie dzieje się w sprawie? – Czekamy na protokół posekcyjny oraz wyniki badań histopatologicznych i toksykologicznych dziecka – mówi prok. Biernat-Łożańska. Te drugie wykona Instytut Ekspertyz Sądowych im. Sehna w Krakowie. – Mamy już zabezpieczoną dokumentację medyczną, którą analizujemy. Najważniejsze są teraz wyniki badań, które wyjaśnią przyczyny śmierci dziecka – dodaje prokurator.

Umarła chęć do dalszego życia

Na efekty śledztwa z niecierpliwością czekają zrozpaczeni rodzice Maksia. – 8 sierpnia umarła w nas wszystkich jakakolwiek chęć do dalszego życia – przyznają pani Maja i pan Mariusz – Tego żalu i cierpienia nigdy się nie pozbędziemy. Nasze dziecko zabiła rutyna, ignorancja i bylejakość. Maksiowi nie zrobiono żadnych badań, nie zostawiono go na oddziale. Może gdyby prawidłowo się nim zaopiekowano, żyłby nadal… – mówią ze łzami w oczach.

Katarzyna Szczyrek

9
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
robertBodorodzicMedykjan Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
rodzic
Gość
rodzic

a ja nie zapytam z drugiej strony: nawet jeśli tamten lekarz popełnił błąd i nie skierował dziecka do szpitala to co rodzice ślepi byli że dziecko ma duszność? całą Polske jechali z duszącym się dzieckiem a tyle szpitali mineli po drodze a rano zamiast od razu na szpital to co poszli spać po nocnej jeździe i to jest ok? nie do końca jest tak jak teraz piszą. Ale zaczyna być model zachodni – za wszystko należy się odszkodowanie…

robert
Gość
robert

Brawo ,tak samo pomyślałem jak usłyszałem w TV o tej sytuacji

jan
Gość
jan

Nic nie zrobicie aby wygrać trzeba dć kase Pani prokurator duża potem ona podzieli kase sobie miedzy siebie i sędziego adwokatowi każą milczeć bo sprawa spadnie dziecko pochowane nic mu nie było tak napiszą lekarze który dostali kase od lekarzy sędzia w Rzeszowie prawie każdy nie myśli, szkada czasu odstrzelić trzeba dzika ale jak zwykle można się pomylić bo tobył koń

Ajita
Gość
Ajita

Skąd taki hejt na lekarzy? Codziennie ratują ludzkie życie i zdrowie, badaja, wypisują leki. Zastanówcie się co by było gdyby faktycznie zaczęło strajkować…..

jan
Gość
jan

nic by nie było to są chu-je trzeba ich tak tępić jak stonke

Medyk
Gość
Medyk

to lecz się debilu u kowala jak Ci nie pasują lekarze w Polsce. Wystarczy popatrzeć na tych co na chwile wyjadą np. do Anglii – szybciutko doceniają to co mieli w kraju i jak tylko przyjeżdzają na wakacje, urlop to od razu idą do polskiego lekarza bo tam gdzie kasiurka dobra wpada niestety do lekarza sie nie dostaniesz a jeśli już to po paracetamol

Bodo
Gość
Bodo

A stąd , że na NFZ jest teleporada a prywatnie przyjmują od ręki.

RED
Gość
RED

Lekarzom tylko strajkowanie i wymuszanie podwyżek na rządzie wychodzi. Z leczeniem już nie bardzo.

roni
Gość
roni

Niestety u nas lekarze to taka sama kasta jak sędziowie. Nawet gdy lekarz winny to jaki sąd go skaże. Bez gruntownych zmian kasty będą jeszcze długo długo miały się dobrze.