Dlaczego nie dopuszczacie mnie do chorego ojca?

Irena Pająk z Rzeszowa złożyła skargę do dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie na jej zdaniem skandaliczne traktowanie przez lekarza i ordynatora. Fot Wit Hadło

RZESZÓW. Córka pacjenta skarży się do dyrektora szpitala na skandaliczne jej zdaniem traktowanie jej przez ordynatora i lekarza.

- Lekarz napuszcza na mnie ochronę, nie chce nawet ze mną porozmawiać o stanie taty. Nie mogę wejść na salę na której leży, a co gorsze wypuścili go ze szpitala niedoleczonego – denerwuje się Irena Pająk z Rzeszowa, której tata leży na Oddziale Chorób Wewnętrznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie. – Nie mamy sobie nic do zarzucenia – kontruje ordynator szpitala. Sprawa trafiła do dyrekcji placówki.

76 – letni ojciec pani Ireny trafił do rzeszowskiego szpitala po raz pierwszy 19 lutego br. Trafił na Oddział Chorób Wewnętrznych na którym przebywał około 3 tygodni. – Gdy miał zostać wypisany do domu i przyjechali po niego ratownicy, stwierdzili, że jest w ciężkim stanie i pod żadnym pozorem nie nadaje się do transportu. Miał 38 stopni gorączki. – mówi pani Irena. – Lekarz od razu kazał mi opuścić oddział a potem dowiedziałam się, że tata miał zapalenie płuc a teraz grypę. Po paru dniach w końcu go wypisali, ale gdy wrócił do domu znów dostał wysokiej gorączki. Minęło półtora tygodnia i znów trafił na ten sam oddział z dusznościami i kaszlem. Wtedy zaczął się dla mnie koszmar. Nie pozwolono mi się z nim widywać, lekarz którego chciałam zapytać o stan zdrowia taty kazał ochronie wyprowadzić mnie z oddziału. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Mało tego. Siostra i mama musiały wypełnić upoważnienie, że tylko one mogą się opiekować ojcem a przecież to ja na co dzień się o niego troszczę. Nie pozwolę się tak poniżać. Nawet znajoma lekarka, która przez wiele lat pracowała w tamtym szpitalu nie została dopuszczona do taty.

Zmieni zachowanie, to ją wpuścimy

O to, dlaczego pani Irena musiała opuścić oddział w towarzystwie ochrony zapytaliśmy lekarza, który ją wezwał – Takie było rozporządzenie ordynatora, że pani nie ma wstępu na oddział – wyjaśnił.

Ze sprawą udaliśmy się więc do ordynatora Oddziału Chorób Wewnętrznych. – Siostra pani Ireny awanturowała się krzyczała. Świadkami są pacjenci, którzy leżeli na oddziale w tym czasie, gdy został do nas dowieziony ojciec pań oraz dyżurujący lekarze i pielęgniarki. Jej niewłaściwe zachowanie na Sali Intensywnego Nadzoru spowodowało zamieszanie, dezorganizację pracy, ciężki stress pacjentów.  Utrudniło to ratowanie nie tylko  jej ojca, ale doprowadziło do wyraźnego pogorszenia stanu innych pacjentów. Zresztą zachowanie samej pani Ireny również pozostawia wiele do życzenia – tłumaczy lek. med. Marian Słomba. – Nie możemy się z nią porozumieć, dlatego w trosce o spokój pacjentów nie chcemy by przychodziła na salę na która notabene nie ma wizyt, tylko za zgodą lekarza. Tam są umierający ciężko chorzy ludzie. Powinni mieć zatem spokój. Jeżeli więc pani Irena zmieni zachowanie i będzie zachowywała się spokojnie i cicho, będzie mogła odwiedzać ojca. Siostra pani Ireny była u mnie na rozmowie wyjaśniającej w dniu 22.03.2012 , obecnie bez przeszkód codziennie odwiedza ojca i jej zachowanie nie budzi zastrzeżeń.

- Te zarzuty to stek bzdur i skoro zastrzeżenia były niby pod adresem mojej siostry a nie mnie, to dlaczego tylko ona i mama mają prawo odwiedzać tatę. Co ja takiego zrobiłam, że jestem poniżana i w taki sposób traktowana.

W zeszłym tygodniu pani Irena złożyła oficjalną skargę do dyrektora szpitala z prośbą o wyjaśnienie sprawy – Trudno mi się na razie wypowiadać na ten temat. Czekam na  pisemne ustosunkowanie się ordynatora oddziału. Proszę się ze mną kontaktować w przyszłym tygodniu – mówi dr n. med. Anna Hartman-Ksycińska, zastępca Dyr. ds. Medycznych szpitala.

Do tematu powrócimy

Katarzyna Szczyrek

do “Dlaczego nie dopuszczacie mnie do chorego ojca?”

  1. aaaa

    Ta Pani ma strasznie trudny charakter… Jest bardzo roszczeniowa i ciągle ma jakieś problemy… Jak wchodzi do Tesco na zakupy to większości personelu kończy się dobry dzień i zastanawiają się jaką dzisiaj zrobi awanturę…

  2. Karolina

    Dobrze Pani Ireno dobrze ze zostali w końcu opisani trafili na odważną osobę bo ja też miałam z nimi przeboje … Wstyd Panie Ordynatorze

  3. wiesiek

    12 miałem termin przyjęto mnie na onkologię poszedłem z zapaleniem oskrzeli. Zajęto się mną szczególnie solidnie o 21 miałem nawet rtg.płuc.Ten sam szpital co na zdjęciu ordynator osobiście każdego chorego na obchodzie rannym dotknął poradził.Pracę pielęgniarek lekarzy widziałem nadzwyczaj solidnie nie uwierzę w złe traktowanie chorego odwiedzającego.

    • loco

      zapalenie oskrzeli leczy się na pulmonologi wiec proszę sobie dobrze sprawdzić czy TAM Panu czegoś nie wycieli, kawałka mózgu np?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.