Dlaczego Stal znów jest pod kreską?

Fot. Wit Hadło

II LIGA. Znakomity start nie zapowiadał fatalnej rundy w wykonaniu biało-niebieskich. Ci z każdą kolejną kolejką spisywali się coraz gorzej.

Po dwóch kolejkach Stal Sandeco Rzeszów była liderem. Po osiemnastu zajmuje 14. pozycję i na wiosnę czeka ją niełatwa walka o utrzymanie. Dlaczego zespół, który w minionym sezonie ugruntował swoją pozycję w II lidze, a w tym miał ochotę powalczyć o najwyższe lokaty, zanotował taki regres formy? Powodów jest kilka.
Trener Andrzej Szymański, odkąd trafił do Stali, chciał z nią walczyć o najwyższe cele. Najpierw musiał obronić ją przed spadkiem, co mu się udało. Miniony sezon poświęcił na budowę drużyny, zdolnej do podjęcia wyzwania jakim jest awans do I ligi. W tym, biało-niebiescy mieli spróbować zakręcić się wokół czołówki. Już na przełomie października i listopada było wiadomo, że z tych planów wyjdą nici, bo drużyna grała grubo poniżej oczekiwań. – Niewątpliwie duży wpływ na to miały kontuzje podstawowych graczy. W pewnym momencie mieliśmy prawdziwy szpital. Grać nie mogło od sześciu do dziesięciu piłkarzy, którzy mieliby miejsce w meczowej kadrze. Trzeba było stawiać na młodzież, która nie udźwignęła ciężaru. Czym innym bowiem jest, gdy się zdolnego chłopaka ogrywa w towarzystwie doświadczonych piłkarzy, a czym innym, gdy gra on z podobnymi sobie – uważa szkoleniowiec Stali.

Zawiedli liderzy
W tej rundzie praktycznie nie było meczu, w którym Stal zagrałaby w optymalnym zestawieniu. To rzutowało na wyniki, w sumie biało-niebiescy przegrali aż dziewięć spotkań. Kryzys był spowodowany nie tylko kontuzjami, ale i słabszą formą piłkarzy kreowanych na liderów. Wojciech Reiman, Andreja Prokic, Konrad Maca, Michała Czarny, Tomasz Margol miewali przebłyski dobrej gry. Najczęściej jednak zawodzili.- Niestety, ale się na nich zawiodłem. Moi podopieczni mają aspirację do gry wyższej lidze, a nie poradzili sobie na II-ligowym froncie. Ciężko bowiem wymagać i opierać grę zespołu na chłopakach, którzy dopiero do niego wchodzą – dodaje szkoleniowiec.
Niewątpliwie kolejną przyczyną takich, a nie innych wyników, była też sytuacja organizacyjna sekcji. Piłkarze znów nie mogli się doczekać na czas obiecanych wypłat, a to z pewnością nie motywowało ich do cięższej pracy, choć na pewno też nie powinno tłumaczyć brak zaangażowania w treningi i mecze.

Czas na gruntowne zmiany
Trener Szymański jeszcze nie wie, czy na wiosnę poprowadzi Stal. Wszystko rozstrzygnie się podczas dzisiejszego zebrania zarządu sekcji, które pierwotnie miało się odbyć w miniony czwartek. Jak podkreśla, oczekuje podjęcia konkretnych działań, które nie tylko pozwolą opanować kryzys w jakim znalazła się drużyna w stopniu doraźnym, ale sprawią, że sekcja w końcu stanie na nogi i będzie mogła już wkrótce powalczyć o I ligę. – Ciągła walka o utrzymanie i przetrwanie mnie już nie interesuje. Trzeba zrobić wszystko, by wyrwać się z marazmu w jakim tkwimy – dodał nasz rozmówca.

STAL SANDECO
14 miejsce, 17 punktów, 4 zwycięstwa – 5 remisów – 9 porażek; bramki: 16-26

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.