Dlaczego wybuchł dom w Baryczce?

Tylko gruz i resztki z dobytku małżeństwa K. i wynajmujących u nich mieszkanie mężczyzny i kobiety zostało po piątkowym wybuchu. Fot. Wit Hadło

Tylko gruz i resztki z dobytku małżeństwa K. i wynajmujących u nich mieszkanie mężczyzny i kobiety zostało po piątkowym wybuchu. Fot. Wit Hadło

BARYCZKA, NIEBYLEC. Czy był to nieszczęśliwy wypadek, czy może celowe spowodowanie wybuchu?

Nie milkną echa wybuchu, do jakiego doszło w jednorodzinnym domu w miejscowości Baryczka. Mieszkańcy twierdzą w rozmowach z nami, że dom nieprzypadkowo wybuchł. Wiadomo, że w domu doszło do roszczelnienia butli z gazem, ale co spowodowało sam wybuch, pozostaje nadal tajemnicą.

- I to jest najważniejsze pytanie. W budynku było bardzo duże stężenie gazu i wystarczyła dosłownie iskra, żeby doprowadzić do wybuchu, więc mogło to być dziełem przypadku, ale także będziemy badać, czy mężczyzna celowo nie wysadził domu w powietrze – mówi Zbigniew Wieszczek, z-ca prokuratora rejonowego w Strzyżowie.

Policjanci nie mogli dotychczas porozmawiać z 73-letnim Bronisławem K., który przeżył wybuch domu, w którym mieszkał. Został on przetransportowany śmigłowcem do centrum leczenia oparzeń w Łęcznej z 37 proc. poparzonej powierzchni ciała. Jego stan lekarze określają jako ciężki.

Wiadomo za to, że biegły stwierdził wstępnie dzień po wybuchu, że doszło do rozszczelnienia jednej z sześciu butli z gazem, jakie znajdowały się zarówno w domu, jak i przed budynkiem. Jak stwierdził, w mieszkaniu była tak ogromna ilość gazu, że nawet pracująca lodówka mogła spowodować wybuch, nie mówiąc już o włączeniu kuchenki gazowej czy zapaleniu papierosa.

Śledczy będą badać wersję o celowym spowodowaniu wybuchu
Wybuch to jedno, ale pozostaje pytanie, jak do niego doszło. Ludzie opowiadają, że dom miał zostać zlicytowany przez komornika i wcale nie należy do mężczyzny, który przeżył wybuch, ale do jednego z jego synów. Chodzą pogłoski również o tym, że dzień przed tragedią K. miał powiedzieć swojej żonie, że spali w końcu budynek i nie odda go nikomu. – Oczywiście słyszałem o tych wszystkich doniesieniach, ale tylko nieoficjalnie. Dopiero m.in. po przesłuchaniach ustalimy, co jest prawdą – mówi prokurator Wieszczek.

Po domu, w którym mieszkało małżeństwo K. pozostał sam gruz. Wynajmujący u nich pokój mężczyzna z kobietą stracili praktycznie cały swój majątek. A co z żoną pana Bronisława? – Na szczęście kobieta trafiła do rodziny, a konkretnie do jednego ze swoich synów – mówi Zbigniew Korab, wójt gminy Niebylec. Tym samym gmina nie musi szukać zastępczego budynku, w którym kobieta miałaby mieszkać.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.