Dług topnieje, choć powoli

W Resovii zmiany na razie wśród działaczy. Adam Sadecki (z prawej) właśnie przestał szefować piłkarskiej sekcji. Fot. Paweł Bialic

II LIGA. Adam Sadecki po 4 latach przestał być prezesem piłkarskiej sekcji Resovii.

22 zawodników pojawiło się w piątek na pierwszych zajęciach Resovii (ograniczono się do spotkania organizacyjnego). Żadnych nowych twarzy nie było. – Jesteśmy po słowie z obrońcą, dwoma pomocnikami i napastnikiem. Lekcję odrobiliśmy, ale pytanie brzmi: czy będzie nas na tych graczy stać? – zastanawia się trener czwartej drużyny półmetka, Tomasz Tułacz.

Resoviacy najpóźniej spośród podkarpackich II-ligowców zaczęli przygotowania do rundy rewanżowej. W poniedziałek do drużyny dołączą Bartłomiejowie Makowski i Goszka, gorzej ma się sprawa z kontuzjowanymi Mirosławem Baranem, Wiesławem Kozubkiem i Konradem Domoniem. Najszybciej do zespołu wróci zapewne ten ostatni. Do piątku “pasiaki” ćwiczyć będą na własnych śmieciach, potem wyjadą do ośrodka w Woli Chorzelowskiej – tygodniowy obóz zwieńczy pierwszy etap przygotowań. W drugim ładowanie akumulatorów powinno być dla zawodników przyjemniejsze, to bowiem okres gier sparingowych i pracy nad wytrzymałością szybkościową.

Kolejki nie widać
W klubie nastąpiły zmiany. Kilka dni temu z funkcji prezesa piłkarskiej sekcji zrezygnował Adam Sadecki, który piastował ten urząd od niemal czterech lat. – To szmat czasu. Miałem szczęście świętować z drużyną awans do drugiej ligi, oby mojemu następcy udało się wprowadzić Resovię szczebel wyżej – mówi Adam Sadecki, który wraz z początkiem 2013 roku został prezesem jednej z rzeszowskich firm i nie był w stanie pogodzić nowych obowiązków z pracą w klubie. – Nie mógłbym się poświęcić sekcji w stu procentach, ale wciąż zostaję jednym z jej członków. Udało mi się wychować grono młodych, zdolnych działaczy, więc odchodzę z poczuciem dobrze spełnionego zadania. Za moich rządów przynieśliśmy do sekcji 3,5 mln zł, brakuje tego feralnego 1,2 mln zł i to jest wyzwanie na najbliższy czas – tłumaczy Sadecki. Jego obowiązki przejął wiceprezes Wojciech Zając, do tygodnia, dwóch powinniśmy jednak poznać nazwisko nowego szefa piłkarskiej sekcji. – Kolejki po sukcesję nie widziałem – żartuje w swoim stylu Sadecki. – Myślę jednak, że prezesem powinien zostać ktoś z grubszym portfelem. Człowiek z możliwościami na trudne czasy.

Ogrodnik wraca
Przed pierwszym treningiem działacze uregulowali część zaległości w stosunku do drużyny, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Do spłaty zostają jeszcze trzy pensje z obecnego sezonu oraz dług z poprzedniego. Mimo trudnej sytuacji żaden z piłkarzy nie zgłosił chęci rozwiązania umowy. W Rzeszowie zostaje także Michał Ogrodnik, który jeszcze w sobotę grał w sparingu Dolcana z Polonią Warszawa. Ostatecznie I-ligowiec z Ząbek nie zdecydował się na transfer skrzydłowego Resovii. – Spędziłem w Dolcanie trochę czasu, trener Robert Podoliński był ze mnie zadowolony, ale na przeszkodzie stanęły sprawy organizacyjne. Mimo wszystko nie żałuję tych treningów i testmeczów. Na pewno mi one nie zaszkodziły – uśmiecha się Michał Ogrodnik.

Tomasz Szeliga

do “Dług topnieje, choć powoli”

  1. Stan

    Do boju Resovia jestem na wszystkich meczach jak zdrowie pozwoli.

  2. zdzichu

    Sadecki uciekł z tonącego okrętu. Zadłużył klub razem z innym „pseudo” działaczem.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.