Do przedszkola tylko na 7 godzin?

Dyrekcja Miejskiego Zespołu Szkół nr 2 w Krośnie, gdzie ma swoją siedzibę przedszkole nr 11 oraz szefostwo Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Krosna, przepraszają za zaistniałą, a przykrą dla rodziców przedszkolaków sytuację i obiecują, że problem zostanie rozwiązany. Podpisane przez rodziców mowy zostaną anulowane. Fot. Autor

KROSNO. – Państwo dało nam prawo posłania dziecka do przedszkola na 5 bezpłatnych godzin, bo nie każdego stać na przedszkole – mówią rodzice przedszkolaków.

- Chcieliśmy zainteresować Państwa tematem przedszkoli w Krośnie. To, co tu się dzieje przypomina nam czasy komuny, kiedy to władza dyktowała nam jak mamy żyć – piszą w mailu do Super Nowości zdenerwowani rodzice przedszkolaków. – Na 2 dni przed ogłoszeniem rekrutacji urzędnicy wymyślili sobie, że dzieci 3- i 4-letnie, które są zapisane na 5 godzin nie zostaną przyjęte, chyba, że rodzice przepiszą je na 7 godzin i za 2 godziny zapłacą. W ten sposób szukają oszczędności. To jest chore!!! – zaznaczają.

Jak poinformowała nas Grażyna Gregorczyk, naczelnik Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Krosna, taka sytuacja ma miejsce w przedszkolu nr 11 mającym swoją siedzibę w Miejskim Zespole Szkół nr 2.

-  Rodzice zostali wprowadzeni w błąd, przecież nie można zmuszać ich do zapisywania dzieci na 7 godzin, skoro chcą, aby ich pociechy spędzały w przedszkolu 5 godzin. Dzieci  zostaną zapisane do przedszkola na tyle godzin, na ile chcą ich rodzice. Tak więc  umowy, które zostały podpisane nie do końca zgodnie z wolą rodziców, zostaną anulowane –  zapewnia w rozmowie z Super Nowościami pani naczelnik. – Skontaktujemy się w tej sprawie z rodzicami i jeszcze przed wywieszeniem listy dzieci przyjętych do przedszkola, problem zostanie rozwiązany – dopowiada Stanisław Urbowicz, dyr. MZS nr 2 w Krośnie.

- Wydział edukacji wymyślił sobie w tym roku żeby skracać godziny pracy przedszkoli, np.7. 30 – 15. Urzędników nie interesuje, że ludzie pracują. Tylko dwa przedszkola w mieście są czynne dłużej. Poza tym te przedszkola są przepełnione i nie ma w nich miejsc – piszą w mailu do redakcji SN rodzice. – Interwencje u urzędników kończą się awanturami. Każą nam sobie dowozić dzieci do innych przedszkoli albo organizować sąsiadów, rodzinę do odwożenia i wybierania dzieci z przedszkoli. Przecież to jakaś paranoja! Czy ta polityka jest prorodzinna? Przedszkola są dla ludzi i ich dzieci, czy dla urzędników?  – pytają rodzice.

– To, że przedszkola są przepełnione i nie ma w nich miejsc nie jest prawdą – odpiera zarzuty pani naczelnik. – Faktem jest natomiast, że zostały utworzone trzy dodatkowe oddziały przedszkolne: dwa na osiedlu Traugutta i jeden w przedszkolu nr 1, czyli tam, gdzie było takie zapotrzebowanie. Na wniosek rodziców zostały wydłużone godziny pracy  niektórych przedszkoli, jednak jeśli np. dwóch lub trzech rodziców zgłosi, że chce, aby dzieci przebywały w danym przedszkolu dłużej to nas nie stać na to, aby takie rozwiązanie wprowadzać – wyjaśnia Grażyna Gregorczyk. –  Może się natomiast zdarzyć, że dzieci, których rodzice nie pracują, nie zostaną przyjęte do przedszkoli – dodaje.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.