Do trzech razy sztuka

Oby taka radość, jak po wygranej z Zagłębiem, towarzyszyła „Czeczeńcom” jak najczęściej. Fot. Stal Mielec

PIŁKA RĘCZNA. PGNiG SUPERLIGA. Mielczanie w końcu odpalili.

Pięć czerwonych kartek, aż 50 minut kar – sobotni pojedynek Stali z „Miedziowymi” był w istocie bitwą. Cało wyszli z niej jednak na szczęście mielczanie, odnosząc pierwsze zwycięstwo w sezonie.

SPR STAL Mielec 27
ZAGŁĘBIE Lubin 24
(13-9)
STAL
: Wiśniewski, Lipka – Wilk 5, Krępa 5, Skuciński, Mochocki 5, Miedziński, Pawłowski, Sarajlić 2, Grzegorek, Kowalczyk 5, Cuzić, Krupa 1, Rutkowski 1, Ćwięka 3
ZAGŁĘBIE
: Małecki, Skrzyniarz – Stankiewicz, Kużdeba 3, Mrozowicz 2, Pawlaczyk 1, Szymyślik 1, Sroczyk, Marciniak 2, Moryń 3, Kupiec 1, Dudkowski 7, Dawydzik 4, Chychykalo.
Sędziowali
Cezary Figarski oraz Dariusz Żak (Radom). Kary: 24 oraz 26 min. Czerwone kartki: Kowalczyk, Grzegorek (obaj gradacja) – Dawydzik (gradacja), Marciniak, Mrozowicz. Widzów 250.

Pominąwszy spotkania z Orlen Wisłą Płock i Azotami Puławy, czyli murowanymi kandydatami do medali, Stal w pozostałych starciach była dosłownie o włos od wygranych. – Można powiedzieć: do trzech razy sztuka – uśmiechał się po meczu z Zagłębiem trener „Czeczeńców”, Tomasz Sondej. – Bardzo nas cieszy, że w końcu odpaliliśmy. Chłopakom będzie lżej i nie tylko poczują, że są mocni, ale też w to uwierzą. Mamy nadzieję, że teraz pójdzie już z górki – dodawał opiekun Stali, chwaląc przy okazji przede wszystkim Tomasza Wiśniewskiego. Na słowa uznania zasłużył cały zespół, ale indywidualna laurka w kierunku popularnego „Wiśni” dziwić nie może. Bramkarz gospodarzy wyczyniał bowiem między słupkami cuda, stając się koszmarem „Miedziowych”. – Odbijał piłki jak natchniony! Nie wiem, w jaki sposób się zmotywował, ale cieszy mnie bardzo jego postawa – puszczał oko trener Sondej. Podopieczni eksreprezentanta Polski Bartłomieja Jaszki lepiej rozpoczęli spotkanie, ale po kwadransie „stanęli”, w czym duża zasługa właśnie Wiśniewskiego. – W drugiej połowie z rytmu wybiły nas dwuminutowe kary – tłumaczył Krzysztof Pawlaczyk, rozgrywający gości. Tych rzeczywiście w sobotę było aż nadto. Oba zespoły przesiedziały w sumie na ławce aż 50 minut (!), a sędziowie pokazali aż 5 czerwonych kartek. Co ważne jednak, nikt specjalnych pretensji do pracy arbitrów nie zgłaszał.

W najbliższą sobotę już spokojniejsza Stal chce pójść za ciosem, podejmując u siebie Chrobrego Głogów z kilkoma dobrymi znajomymi w składzie. Co ciekawe, „Czeczeńcy” z zespołem z Dolnego Śląska lubią i potrafią grać.

tc

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o