Dobry tylko początek. ZDJĘCIA

Porażka ze Stalą Gorzów była dla żużlowców PGE Marmy Rzeszów drugim przegranym meczem w tym sezonie przed własną publicznością. Fot. Wit Hadło

ENEA EKSTRALIGA. Żużlowcy PGE Marmy Rzeszów, mimo iż po 4 biegach prowadzili ze Stalą Gorzów 18-6, przegrali ostatecznie 40-50. Na domiar złego groźnie wyglądający upadek zaliczył Fin Joonas Kylmaekorpi. Na szczęście pierwsze doniesienia ze szpitala mówiły tylko o ogólnych potłuczeniach obcokrajowca PGE Marmy.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Goście przyjechali do Rzeszowa bez kontuzjowanego lidera – Nielsa Kristiana Iversena, za którego trener Piotr Paluch stosował zastępstwo zawodnika. Ten fakt najwyraźniej podłamał gorzowian w pierwszej fazie meczu, która należała zdecydowanie do rzeszowian. Przy 12-punktowym prowadzeniu ekipy Dariusza Śledzia, co więksi optymiści zaczęli nawet przebąkiwać o punkcie bonusowym (w pierwszym meczu Stal wygrała 53-37). Jak się jednak później okazało, rzeszowianie musieli się pożegnać nie tylko z bonusem, ale również i końcowym zwycięstwem.

Mecz znakomicie otworzył Łukasz Sówka, który mógł się pochwalić 8 „oczkami” z 18-punktowej zdobyczy PGE Marmy w czterech pierwszych wyścigach. Gospodarzom w dobrym początku spotkania nie przeszkodziły nawet wydarzenia z 3. biegu. Na wyjściu z drugiego łuku pierwszego okrążenia niemal szczepili się motocyklami Tomasz Gollob i Matej Zagar. Słoweniec odjechał nieco na zewnętrzną, a dla próbującego atakować go po szerokiej Joonasa Kylmaekorpiego zabrakło już miejsca. Fin uderzył w tylne koło Zagara, a następnie razem z motocyklem przekoziołkował kilkanaście metrów, zahaczając jeszcze przy okazji o początek dmuchanej bandy. Kylmaekorpiego zabrała z toru karetka. Pierwsze doniesienia ze szpitala mówiły o urazie barku, a kolejne o ogólnych potłuczeniach.

To nie był koniec pecha rzeszowian w tym meczu. Późniejszy defekt na prowadzeniu Grzegorza Walaska (6. bieg) oraz taśma Rafała Okoniewskiego (7. bieg), a także coraz lepsze dopasowanie gości do rzeszowskiego toru sprawiły, że przewaga gospodarzy topniała w ekspresowym tempie. Po 8 biegach notowaliśmy już remis (24-24), a chwilę później gorzowianie wyszli na pierwsze tego wieczoru prowadzenie (25-29). Przed wyścigami nominowanymi PGE Marma traciła do Stali już 8 punktów (35-43) i tylko dwa podwójne zwycięstwa dawały jej remis. Nadzieje prysły po dwóch pierwszych okrążeniach 14. gonitwy, w której na podwójnym prowadzeniu była para Okoniewski – Walasek (jechał jako rezerwa taktyczna za Kuciapę). Jednak niezwykle szybki w tej fazie zawodów Duńczyk Michael Jepsen Jensen najpierw „połknął” Okoniewskiego, a chwilę później Grzegorza Walaska, czym zapewnił Stali końcowy triumf.  Najskuteczniejszy zawodnik PGE Marmy  tym sezonie, Grzegorz Walasek dał się ograć także w ostatniej gonitwie dnia, kiedy to na linii mety musiał uznać wyższość Mateja Zagara.

mj

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.