Dobrze, że to już koniec

Marta Półtorak z Jasonem Crumpem. – Oczekiwaliśmy od niego więcej. Ale nawet jeśli mu nie szło, starał się ze wszystkich sił. I za to go szanuję – mówi o Australijczyku prezes rzeszowskiego klubu. Fot. Paweł Bialic

ENEA EKSTRALIGA. Prezes Speedway Stali Rzeszów, Marta Półtorak wyjaśnia przyczyny tegorocznych niepowodzeń i snuje plany drużyny, która w przyszłym roku ma walczyć o medal.

Siódme miejsce w tabeli i koniec zmagań ligowych w sierpniu – ten sezon w wykonaniu PGE Marmy Rzeszów miał wyglądać zupełnie inaczej. – Gdyby ktoś na początku roku powiedział mi, że taki ma być scenariusz tego sezonu, nie uwierzyłabym – mówi prezes Speedway Stali Rzeszów, MARTA PÓŁTORAK.

- Miała być walka, a przynajmniej próba jej podjęcia o czołowe lokaty Enea Ekstraligi, tymczasem PGE Marma Rzeszów kończy sezon już w sierpniu…
- Plany były zupełnie inne. Chcieliśmy jechać w play-off, a ten sezon okazał się dla nas tragiczny. Dobrze, że to już koniec, że sezon się zakończył. Mówię nie tak dlatego, że straciłam serce do tego sportu. Wręcz przeciwnie, to piękny sport, jednak tragedia, która się wydarzyła wstrząsnęła nie tylko nami, ale myślę, że także kibicami i zawodnikami. W drużynie zrobiła się smutna atmosfera. Zresztą sezon rozpoczął się dziwnie dla nas. Nie było Joonasa, potem Joonas wrócił, potem znowu kontuzje i tak praktycznie aż do ostatniego mecz z Gdańskiem.

- Często wraca pani pamięcią do 13 maja i tych tragicznych wydarzeń na torze we Wrocławiu?
- Dla mnie każdy upadek na torze to traumatyczne przeżycie. Upadek Lee wcale nie wyglądał tak groźnie i przez myśl nie przyszło mi, że zakończy się on tak tragicznie. Jak dziś pamiętam ten wieczór, gdy układaliśmy już plany, w jaki sposób przeprowadzić jego rehabilitację, jak mu pomóc w leczeniu…

- Czy tragiczna śmierć Richardsona, kontuzje innych zawodników to jedyne przyczyny tegorocznych niepowodzeń PGE Marmy?
- Nie przewidzieliśmy formy wszystkich zawodników. Liczyliśmy, że niektórzy pojadą lepiej. Niektóre mecze wydawało się, że wygramy z bonusem, a tymczasem ostateczny wynik był dla nas niekorzystny. Jeżeli są dziury w składzie, to ciężko jest o dobry wynik. Jeżeli z drużyny wypadają zawodnicy, na których się liczyło, to w trakcie sezonu jest ciężko znaleźć ich następców, bowiem dobrzy zawodnicy znajdują zatrudnienie na początku sezonu. Nie ukrywam, że zły początek sezon był związany także z przedłużającą się rozbudową stadionu. Zawodnicy wyjechali na nasz tor dwa dni przed pierwszym meczem, tak więc ten tor nie był tak na dobrą sprawę ich torem. W tej chwili z kolei cieszymy się, że mamy zmodernizowany obiekt, którego nie musimy się wstydzić. Sami zawodnicy, którzy nie byli chwilę w Rzeszowie, podkreślają że są bardzo miło zaskoczeni tym, co widzą.

- Jednym z zawodników, od których wymagało się zdecydowanie więcej, jest chyba Jason Crump…
Od Jasona na pewno oczekiwaliśmy więcej. Zawsze jest tak, że oczekiwania na początku sezonu są duże. Zresztą sami zawodnicy zawsze mówią, że będą jeździć na 100 procent. Oni nie tylko mówią, lecz także w to wierzą. Ja nie spotkałam zawodnika, który staje pod taśmą i mówi: “kurde, będę czwarty”. Każdy chce wygrywać i każdy robi wszystko, aby się powiodło. Tak na co dzień przyglądam się temu, jak walczą z różnymi przeciwnościami, to czasami wygląda to tak, że ten zawodnik nic nie robi. Ale to tylko pozory. Kryzys może dopaść każdego. Np. Tomek Gollob pogubił się w tym sezonie, a jedna jest to mimo wszystko ikona polskiego speedwaya. Każdy ma prawo do słabszego sezonu. Na pewno nie jest to dla zawodnika fajne. Ja zawsze szanują zawodników, którym się nie wiedzie, a którzy walczą do końca, próbują, starają się, a nie odpuszczają. Tak jest właśnie w przypadku Jasona. Chcieliśmy, żeby wygrywał, żeby robił kilkanaście punktów. Jednak z drugiej strony chciałabym mieć w zespole zawodników, którzy mają ustabilizowaną formę tzn. że nie gwarantują w każdym meczu kompletu punktu, ale nie schodzą poniżej 8 punktów.

- Jakich zmian można się spodziewać przed sezonem 2013?
- Trzon drużyny będzie utrzymany. Uważam, że zmiany całkowite niczemu nie służą. Są zawodnicy, którzy się sprawdzili i damy sobie szansę. Dobrze im się jeździ w Rzeszowie, poznali nasz tor. Nie chciałabym mówić personalnie, gdyż sezon jeszcze trwa i w tym momencie mówienie o nazwiskach mija się z celem. Grzegorz Walasek, Rafał Okoniewski i Łukasz Sówka zadeklarowali chęć pozostania w Rzeszowie na kolejny sezon. Oczywiście w Rzeszowie chce też jeździć Jason Crump. Teraz czas podsumowań, statystyk, bowiem wiadomo, że zmienia się regulamin i jeszcze do końca nikt nie wie, jaki on będzie miał kształt. Jednak są w nim duże obostrzenia i w pierwszej kolejności musimy zwracać na nie uwagę. Chcemy stworzyć, zresztą jak co roku, mocny team. Myślę, że wreszcie nam się to uda. Ciągle powtarzam, że dla mnie najważniejsze jest to, aby nie było nieszczęśliwych wypadków i żeby nasz team omijały wszystkie nieszczęścia. Jeżeli tylko będą w Rzeszowie kibice, którzy będą chcieli, aby był speedway na wysokim poziomie, to zrobimy wszystko, aby tak było. Rzeszowską drużynę zaczęliśmy sponsorować w 2004 roku, tak więc w przyszłym sezonie będziemy mieli już jubileusz 10-lecia, a jubileusze zobowiązują, więc na pewno chcielibyśmy w przyszłym roku zdobyć medal…

- Marzeniem pani, jak również rzeszowskich kibiców jest to, aby PGE Marma Rzeszów włączyła się do walki o podium i stanęła nawet na tym najwyższym jego stopniu…
- Problem jest w tym, że podobne marzenia ma jeszcze 9 innych drużyn Ekstraligi. My oprócz tych marzeń, staramy się jeszcze zawodnikom stwarzać warunki. Rzeszów ma tą przewagę nad niektórymi klubami, które również marzą o medalach, że jesteśmy wypłacalni, wiarygodni. Natomiast przeszkodą dla nas jest położenie geograficzne. Oczywiście, może się to wydawać tylko wymówką, niemniej jednak zawodnicy, którzy jeżdżą w Szwecji, a jest ich sporo, muszą przemierzać duże odległości. Ten fakt akurat nam nie sprzyja. Ten sezon, który nadchodzi powinien nam się z perspektywy kadrowej udać, bowiem zawodnicy chętnie rozmawiają o Rzeszowie, pewnie będą chcieć tu jeździć. Kwestią jest dobranie odpowiedniej drużyny, braku pecha, żeby tylko nam szczęście sprzyjało i wtedy ta walka o medale rzeczywiście będzie. Nie chcę jednak robić zapowiedzi tego typu, bo już niejednokrotnie byliśmy blisko. Pamiętam sezon 2007, gdzie już praktycznie brąz mieliśmy w zasięgu ręki. Byliśmy lepsi od Wrocławia i upadek dwóch zawodników w meczu we Wrocławiu pozbawił nas tego medalu. Czasami wystarczy jeden nieszczęśliwy zbieg okoliczności i cały sezon, w którym się ciężko pracuje, jest przekreślony.

- Sezon 2012 powoli zbliża się ku końcowi, tymczasem nadal nie wiadomo, na jakich zasadach drużyny będą rywalizować w przyszłym roku…
- Bardzo bym chciała, żeby ten regulamin, nie zależnie jak on będzie wyglądał, że był. Po prostu był. Ciężko jest każdego roku zmieniać reguły gry. W takich warunkach ciężko się pracuje. Nawet budowanie zespołu na dłuższy czas nie ma sensu, bowiem wcześniej czy później okaże się, że np. mamy juniora który jest dobry, a tu okazuje się, że nie może on być już juniorem, tylko seniorem. Nie jestem zwolennikiem tego, że jeżeli coś jest złe, to uparcie należy się tego trzymać. Tak jak było chociażby z tłumikami, gdy sezon się zaczynał, a nie było wiadomo, czy jedziemy na nowych, czy na starych. Najgorsze było nie to, czy nowe czy stare, ale sam fakt całego zamieszania. Należało postanowić już znacznie wcześniej, a nie narażać na niepotrzebne koszty kluby i zawodników. Życzyłabym sobie, aby przepisy były stałe, a jeżeli już coś zmieniamy, to z wyprzedzeniem.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

do “Dobrze, że to już koniec”

  1. brutus

    cacy by było asterix

  2. asterix1969

    Drużyna 2013 – mój typ.
    Pewniaki:
    N. Pedersen
    J. Hampel
    G. Walasek
    R. Okoniewski
    Ł. Sówka
    Ł. Kret
    Być może:
    J. Crump
    M. Kuciapa
    D. Lampart

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.