Dominika dostała w brzuch od Andrzeja

Andrzej U. nie czuje się winny śmierci 18-letniej dziewczyny. Jak dotąd nie przeprosił nikogo z członków jej rodziny, a w sądzie sprawia wrażenie obojętnego na dramat, którego sprawstwo przypisuje mu prokuratura. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. 18-latka zginęła, bo chciała rozdzielić uczestników sylwestrowej bójki?

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu trwa proces 22-letniego Andrzeja U., któremu prokuratura zarzuca zabójstwo 18-letniej Dominiki. W czwartek zeznania złożyła 17-letnia koleżanka zmarłej nastolatki. Dziewczyna powiedziała więcej niż dzień po tragicznych wydarzeniach.

Od tragedii, która wydarzyła się w sylwestrową noc w Stanach 1 stycznia 2012 roku minęło już ponad 16 miesięcy. Jak się jednak okazuje, uczestnicy nieszczęsnej zabawy wiedzą teraz więcej niż zaraz po zdarzeniu, gdy wielu z nich było albo pijanych, albo zszokowanych tym, co się stało.

W czwartek (16.05)  sąd chciał przesłuchać już jednych z ostatnich uczestników zabawy, na której nadejście nowego roku świętowało około 30 osób. Na rozprawę przybyła jednak tylko jedna osoba. 17-letnia obecnie koleżanka Dominiki.

Oni bili Andrzeja
- Do północy było bardzo spokojnie. Potem złożyliśmy sobie życzenia. A ja z chłopakiem na pół godziny poszliśmy do sąsiedniego domu. Gdy wróciłam, dalej było spokojnie. Poszliśmy tańczyć. Wtedy usłyszałam pisk dziewczyn. W sali, w której tańczyliśmy, zrobiło się zbiegowisko. Była jakaś szarpanina, przepychanki. Mój chłopak chciał do nich dołączyć, ale ja go trzymałam, żeby się nie wtrącał. Tam wtedy stało kilkanaście osób. Popatrzyłam na chwilę co się dzieje, a tam kilka osób biło Andrzeja. On próbował się bronić. Zaraz się jednak odwróciłam do chłopaka, żeby go przytrzymać. Chwilę mi się to udawało, ale potem on mi się wyrwał. Widziałam, jak chwilę później miał pretensje do jednego z chłopaków, że to jego wina, że zaczęła się ta awantura – opowiadała ze szczegółami, których nie pamiętała dzień po zdarzeniu dziewczyna.

Ona miała już zamknięte oczy
Wyszliśmy z domu. Na podwórku zobaczyłam, że jeden z chłopaków ma ranę ciętą ręki. Mój chłopak próbował mu zatamować krew. Potem zobaczyłam, że przy drzwiach na rękach kolegi leży Dominika. Podeszłam do niej, sprawdzałam, czy ma wyczuwalny puls, uderzałam ją po policzkach, żeby się ocknęła, ale ona miała już zamknięte oczy i nie dawała oznak życia. Potem wstałam i zobaczyłam, że dalej leżą jeszcze dwie inne osoby. Przestraszyłam się, uciekłam do domu i nie wychodziłam już z niego do czasu przybycia policji.

Słyszałam, że chciała ich rozdzielić
Pytana o to, czy wie, kto zadał cios Dominice, 17-latka odpowiedziała, że ktoś po zdarzeniu powiedział jej, że Dominika dostała w brzuch od Andrzeja. Nie pamięta jednak, kto jej to mówił. Na pytanie, dlaczego 22-latek zadał Dominice taki cios, dziewczyna przyznała, że z tego, co słyszała, Dominika chciała rozdzielić bijących się mężczyzn i wtedy dostała nożem w brzuch.

Zeznania dziewczyny mogą okazać się kluczowe w procesie, w którym jak dotąd nikt nie przyznał się, że wie lub widział, że Dominika zginęła po ciosie Andrzeja U. Nikt także do tej pory nie wyjaśnił, dlaczego Dominika znalazła się w zasięgu noża napastnika i co robiła wśród bijących się mężczyzn.

Relacja 17-latki jest zbieżna z linią obrony oskarżonego, który nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów (zabójstwa, usiłowania zabójstwa i zranienia nożem kilku osób) i utrzymuje, że tylko bronił się przed atakującymi go mężczyznami. Wszystko wskazuje, że Dominika stała się przypadkową ofiarą nieporozumień mężczyzn, którzy pod wpływem alkoholu, przy pomocy siły i niestety, także ostrego noża, próbowali sobie udowodnić, kto ma rację.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.