Domy pomocy społecznej zaczną świecić pustkami

W stalowowolskim DPS jest m.in. dobrze wyposażona sala do fizykoterapii. Coraz częściej korzystają z niej osoby z zewnątrz, bo w Domu podopiecznych jest coraz mniej. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Bogatych stać na opiekunów dla starszego kuzynostwa, a biednym gminy nie chcą dopłacać do pobytu w domu starców.

W stalowowolskim Domu Pomocy Społecznej, po raz pierwszy w jego historii są wolne miejsca. Kierownictwo DPS-u zostało zmuszone do poszukiwań chętnych na wolne pokoje, nawet daleko poza granicami województwa. Na nic. Osób chętnych do zamieszkania nie brakuje, ale brakuje pieniędzy albo ich rodzinom, albo gminom.

Tego się można było spodziewać. Biedniejemy i nikt dziadka nie odda do domu starców, jeżeli z jego renty albo emerytury utrzymuje się cała rodzina.

DPS im. Jana Gawła jest niespełna 12-letnią placówką. Pełna dostępność dla niepełnosprawnych, opieka lekarska i pielęgniarska, do tego sale do fizjoterapii i własna kaplica powodowały, że zawsze była tu długa lista oczekujących. W ostatnich miesiącach lista ta zaczęła się gwałtownie skracać, aż stopniała całkiem.

Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.