Donald Tusk – król biurokracji

Fopt. Archiwum

Dzisiaj w ramach naszej akcji “Rozliczamy premiera Tuska z kłamliwych obietnic” przyglądamy się, co wyszło z rządowych planów ograniczenia administracji państwowej.

Stopniowe odchudzanie biurokracji było jednym z głównych haseł wyborczych Platformy Obywatelskiej w 2007 roku. Już jako premier Donald Tusk sprecyzował jej ograniczenie o 10 proc. – To musi być wynik zaufania do ludzi. Że oni lepiej od biurokraty, od urzędu, od kolejnej ustawy, kolejnych przepisów, poradzą sobie z wyzwaniami – mówił w expose w 2007 roku. Padały również piękne słowa o “uwolnieniu przedsiębiorców od biurokratycznej gehenny”, “wycofywaniu biurokracji państwowej z życia gospodarczego” i “przywróceniu zaufanie obywateli do państwa”. Niestety idea “taniego państwa” skończyła się tylko na słowach.

Przypomnijmy, że jeszcze w 1990 roku administracja publiczna liczyła… 159 tys. urzędników. W kolejnych latach ich liczba systematycznie rosła, a w 2007 roku, kiedy Platforma Obywatelska przejmowała władzę, nasza biurokracja liczyła, wraz z obroną narodową i ZUS-em, około 500 tys. urzędników. Ostatnie 4 lata przyniosły zdecydowanie najszybszy jej rozrost, bo pod koniec 2011 roku urzędników było już ponad… 650 tys.. Tylko w ciągu ostatnich 3 lat, w trakcie których premier na okrągło obiecywał poskromić biurokrację, ich liczba wzrosła aż o 9 proc.! Zarządzone w połowie minionego roku cięcia miały objąć Kancelarię Premiera, wszystkie ministerstwa, administrację KRUS, ZUS, NFZ, biurokratów z wojska i agencji rolniczych, ale i tak nastąpił wzrost o 1 proc. W pewnym momencie Tusk przyznał w końcu, że nic z jego obietnic nie wyjdzie. – Urzędnicy to ocean, to dżungla. Byłem za słaby. Staram się limitować najbliższą okolicę przez zamrożenie płac i etatów. Ale porażka jest bezdyskusyjna. Nie dałem rady – mówił przed rokiem na antenie TVN24. Powstaje pytanie – czy Tusk jest tak słabym premierem (jak mawia Jarosław Kaczyński “Donald nic nie mogę Tusk”) czy może przestraszył się utraty poparcia rodzin zwalnianych urzędników. Faktem jest, że biurokratyczny moloch skutecznie broni się przed reformami.

Pensje też rosną
Wraz z rosnącą liczbą urzędników rosną również ich zarobki. Jak wynika z sondy przeprowadzonej przez “Gazetę Prawną” płace w urzędach wciąż rosną, a administracja wciąż szuka nowych pracowników! W 16 urzędach marszałkowskich i wojewódzkich oraz w 17 ministerstwach średnie płace z 2011 roku były wyższe w porównaniu z rokiem wcześniejszym o kilkadziesiąt lub nawet kilkaset złotych! W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych zarobki wzrosły w tym czasie średnio o 800 złotych, a od objęcia rządów przez PO w 2007 roku aż o 1,7 tys. zł! Z kolei pracownicy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na początku 2008 roku otrzymywali średnio 4,6 tys. zł, ale obecnie zarabiają już ponad 7 tys. zł. Zdecydowanie mniejsze podwyżki otrzymali natomiast pracownicy samorządu terytorialnego.

Jest na czym oszczędzać
W skali roku sam koszt wynagrodzeń urzędników państwowych to 32 mld zł! – Jest to jedną z przyczyn, dla których rosną w Polsce podatki – mówi prof. Krzysztof Rybiński, były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego. Według oficjalnych danych Głównego Urzędu Statystycznego w strukturach samorządowych, gdzie pracuje najwięcej urzędników, średnia pensja wynosi 3,6 tys. złotych (brutto). W urzędach wojewódzkich średnie wynagrodzenie to 4 tys. złotych, w służbie cywilnej 4,4 tys. złotych, a w ministerstwach, które zatrudniają 15 tys. urzędników – 6,6 tys. zł. Do tego trzeba jeszcze dodać liczne przywileje: tzw. “trzynastkę”, dodatek zadaniowy (w strukturach samorządowych nazywany “specjalnym”), stały dodatek za staż pracy, nagrody jubileuszowe (przyznawane każdorazowo po przepracowaniu określonej liczby lat) oraz nagrody zwykłe. Sam minister Sikorski kilka tygodni temu zamówił dla swoich pracowników bony towarowe za… 2 miliony złotych!

Można? Można!
Podczas gdy liczba urzędników w Polsce wzrosła za rządów Tuska o niemal 150 tys., inne kraje pokazały, że można poradzić sobie z tym problemem. Łotwa zwolniła co trzeciego urzędnika (z 85 tys. do 62 tys.), Gruzja rozwiązała policję drogową i w ciągu kilku lat kilkunastokrotnie zmniejszyła kadry administracji publicznej, a w Wielkiej Brytanii od początku 2009 roku liczba etatów w administracji publicznej spadła o 12 proc., czyli niemal 300 tys.! W niektórych krajach, które musiały skorzystać z zewnętrznej pomocy finansowej, m.in. Irlandii, Grecji i Portugalii, redukcja liczby urzędników została wymuszona przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, i niewykluczone, że w najbliższych kilku latach czeka to również Polskę.

Marcin Fisz

*******

Donald Tusk obiecywał ograniczyć biurokrację o 10 procent, ale w kilka lat rozmnożył ją o jedną czwartą. Dlaczego? To proste. Etat w urzędzie to w niepewnych czasach kryzysu najlepszy sposób na przetrwanie, a jego stworzenie dla znajomego przez ministra, prezydenta miasta, burmistrza czy wójta to w zasadzie żaden problem. W ostatnich latach znajdowali się oni pod wzmożoną presją znajomych i kolegów, by znaleźć im ciepłą posadkę, może nawet kiepsko opłacaną, ale pewną. Dzięki takim mechanizmom biurokracja w Polsce ma się coraz lepiej. Powstaje coraz więcej instytucji, tworzonych jest coraz więcej programów, które wymagają zatrudniania kolejnych urzędników. Rząd wydaje rocznie na pensje 650 tys. urzędników około 32 mld złotych, ale oszczędności woli szukać m.in. na bezrobotnych, studentach i przedsiębiorcach.

do “Donald Tusk – król biurokracji”

  1. Józef

    „Czekam na sygnał” – dziękuję ale nie pije!.
    A teraz na temat w skrócie napiszę to co każdy widzi gołym okiem lub powinien widzieć wokół nas:
    - utrzymanie sam. służbowych dla min.- 10mln rocznie (taniutko)
    - łapownictwo nawet w/g szefa CBA Wojtunika kwitnie na poziomie samorządowym że HEJ!!
    - za łapóweczki pobyty dla Ukrainek na całą UE
    - handelek na firmy słupy (pozorowany wywóz mat. za granicę)
    -nikt nie panuje nad ściąganiem podatku od osób wynajmujących kwatery przy bud.autostrad (pomimo ze na płotach wiszą ogłoszenia – chodzi nie o jakieś drobne wynajmy)
    -u nas tylko narzeka się głośno iż Kubica płaci podatek w raju pod. i Polska tylko w ub roku straciła 20mln zł- a ilu innych znanych biznesmenów robi to na masową skalę pojawiając sie na czele list nietykalnych , nadal otrzymuje wszystkie możliwe rządowe kontrakty?. _Goni sie i owszem tylko o.dr.T Rydzyka za rzekomą ukryta reklamę SKOKÓW w RM ! ( faktycznie przestępstwo warte wysłania noty do Vatykanu)
    - coraz więcej osób zaczyna płacić ubezp. i rejestrować legalnie firmy za granicą ,nawet u sąsiadów a w Polsce na dzieci naciągają samorządy na zapomogi i mają wielkie wymagania – nikt nad tym nie panuje -”biznesmeni” śmieją się w kułak z nieudolności władz (uważam iż jest to jeden z większych elektoratów PO i PSL)
    - śmieszy nawet nieudolność celników z ostatnich dni koło Hrebennego – niby skonfiskowali szmugiel papierosów , zostawili nijak nie zabezpieczony i dali sobie ukraść towar za 1,5mln zł – to powala z nóg!
    - no najważniejsza rzecz „Gabinety polityczne” na każdym kroku i przy każdym ministrze, nie długo zapewne i w sołectwach będą – ustawy piszą studenci , dilerzy – poprawiają specjaliści od prawa – a parlamentarzyści głosują za swoim bacą przewodnikiem z klubu , nie mając zielonego pojęcia za czym!
    Może na zakończenie zostawię miejsce innym , licząc iż są jeszcze ludzie którzy widzą w tym jakiś sens, ale sam przyznam szczerze tracę nadzieję na poprawę takiego rozkładu państwa.
    Wczoraj babiny na Podlasiu zrobiły na bazarku pucówkę Palikotowi – a u nas niektórzy pomyleńcy piszą w Nowinach na forum widząc go prezydentem – toż to skandal!! i brak wyczucia politycznego , nie wspominając już o kompletnym otumanieniu i braku wyobraźni co proponuje?.

  2. Czekam na sygnał

    a poza tym jak ludzie nie beda mieli za co zyc to beda kraść i zabijac(tak po prostu) Nie bedzie wtedy litości i usprawiedliwenia bo nastapi faza krytyczna kryzysu w kraju i wtedy zeby sie panowie i panie urzedniki i polityki nie zdziwili jak ludzie rusza najpierw na ich domy bo wtedy nie bedzie zmiłuj.

  3. Czekam na sygnał

    Józef polałbym Ci wódeczki za ten kawał!:) a co do rudzielca on sra na nasze rozliczanie go z kłamliwych obietnic. To zwykły karierowicz który jak powiedzial ma np tych ktorzy chcieli referendum za PĘTAKÓW!!! Caly czas mu na to pozwalamy zamiast zjednoczyc sie i ruszyc na wiejska!!!!

  4. Graou

    Zygac mi sie chce gdy slysze o Panu Tusku i jego obietnicach. Polacy! wezcie sprawe w swoje rece ! To wszystko na ten temat.

  5. Józef

    Do bram nieba puka poseł Palikot z Biłgoraja, kanclerski łeb.
    - Ja chciałem do nieba!
    - Wesołku – powiada św. Piotr – Problem w tym, że nie ma cię na liście.
    - Chcę rozmawiać z przełożonym! – drze się parlamentarzysta.
    Św. Piotr idzie do Stwórcy.
    - Szefie, jakiś Palipies domaga się posłuchania, upierdliwy.
    - Powiedz gościowi, że mnie nie ma… !!!!!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.