Donosiciele nękają mieleckie pogotowie

- Ja w tych donosach traktowana jestem, jak złodziejka. Tymczasem żadna kontrola niezależnych instytucji nie wykryła nieprawidłowości– zaznacza Monika Kowalik.

MIELEC. Ciągłe kontrole w pogotowiu: PIP, skarbówka, prokurator, policja i starostwo.

Monika Kowalik, główna księgowa Pogotowia Ratunkowego w Mielcu ma dość niekończących się „prześwietleń” jej zakładu pracy. – Żadna kontrola, a było ich bardzo dużo, nie znalazła u nas choćby cienia nieprawidłowości. Co starostwo robi wobec autorów nieprawdziwych donosów na nas? – pyta zdenerwowana.

Permanentne kontrole mieleckiego pogotowia to pokłosie konfliktu wewnątrz tej placówki. Członkowie Związku Zawodowego Ratownictwa Medycznego uważają, że są traktowani przez dyrektora Zbigniewa Bobera, jak pracownicy drugiej kategorii. Ten nie pozostaje im dłużny. Związkowcy nie poprzestają na samych słowach. O, widzianej z ich perspektywy, sytuacji w pogotowiu mówią i piszą gdzie się da.

- Oni wymyślają takie rzeczy, których ludzki umysł nie jest w stanie przetrawić – uważa Monika Kowalik. – Tylko w ciągu ub. r. spędziłam na kontrolach cztery miesiące. Mieliśmy m.in. trzy kontrole z Państwowej Inspekcji Pracy. Dysponujemy protokołami i żadne doniesienie ZZRM nie potwierdziło się.

Związkowcy po prostu kłamią.
- Ktoś napisał do prokuratury, że pogotowie finansuje klub piłki ręcznej Stali Mielec. Po postępowaniu policji i śledczych okazało się to nieprawdą. Było też doniesienie do pana starosty. Znów zlecono kontrolę. Panie z komisji kartka po kartce sprawdzały wszystkie dokumenty. Żadnych nieprawidłowości nie wykazały. Sprawdzał nas również ZUS i Urząd Skarbowy. Okazało się po raz kolejny, że związkowcy po prostu kłamią – denerwuje się.

A powiat zapowiada…kolejną kontrolę.
Tymczasem, kolejną… kontrolę pogotowia zapowiedział starosta Andrzej Chrabąszcz. – W naszej ocenie, nie jest tam optymalnie realizowany aspekt ludzki. Mówię o tym, dlatego, że jestem dość często bombardowany skargami na złe relacje interpersonalne w tej jednostce. Po zbadaniu sytuacji, podejmiemy stosowne decyzje – zaznacza starosta Chrabąszcz.

Paweł Galek

do “Donosiciele nękają mieleckie pogotowie”

  1. zaraz

    podobno ten zoptymalizowany aspekt ludzki starostwa był na pielgrzymce, żeby pan starosta dostał się do sejmu i dał spokojnie pracować. Ale jak KTOŚ mądry powiedział: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?”. Nie wiadomo jak będzie z PSL-em po wyborach, więc może powoli, powoli i na naszym powiatowym podwórku znormalnieje:-) Cierpliwości.

  2. isia

    Starosta pewnie che wsadzić na stanowisko dyrektora pogotowia kolejnego swojego kolesia partyjnego i dlatego tak uporczywie szuka błędów. A jeśli chodzi o „optymalnie realizowany aspekt ludzki” to niech zapyta ludzi w starostwie co sądzą o nim jako pracodawcy.

  3. zirytowany

    Pan Starosta wszystko robi, żeby rozwalić bardzo dobrze funkcjonujący zakład pracy. Powodzenia panie Starosto trzymam za Pana kciuki. A związkowcy… nosił wilk razy kilka poniosą i związkowców.

  4. zaraz

    związki zawodowe wykorzystują przychylność starosty i rządzą. W zakładzie w którym pracowałem, gdy zakład upadł zz jeszcze z pół roku żyły na „trupie”. Tutaj też chwycą się za puste głowy jak falck (albo inny) złoży dumpingową ofertę w NFZ i wszyscy pójdą na trawkę. A przyjmą tylko część pracowników i ….na pewno nie związkowców:-). Wtedy na pewno przyjmie ich do pracy Pan Starosta, bo ma z nimi dobry kontakt.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.