Dostanie nową skórę na rękę

NIEDŹWIADA, ROPCZYCE. 12-letni Przemek Bieszczad jedzie na kolejny przeszczep sztucznej skóry.

12-latek, który 8 lat temu przeżył bardzo ciężkie oparzenie przeszedł już przez koszmar ponad 20 operacji, brzucha, pleców i boków tułowia. Od wypadku (gdy paląca się na nim koszulka wtopiła mu się w ciało), co roku wycinano mu kawałki skóry pokrytej warkoczami blizn (nierościągającej się), z przykurczami, nie pozwalającymi na zgięcie ręki czy tułowia i wszczepiano mu sztuczną skórę tzw. integrę.

- Przemek znowu został zakwalifikowany do przeszczepu. Jedziemy 19 października. Teraz przeszczepią mu naskórek na lewej rączce, która jest zasuszona i krótsza, bo blizny skutecznie wstrzymują rozwój mięśni – mówi Barbara Bieszczad, mama chłopca.

Ścinają blizny, nakładają integrę

Pierwszą szansę na powrót do normalnego życia, Przemek dostał w 2007 roku bo wtedy po raz pierwszy w Polsce w Dziecięcym Centrum Oparzeniowym w Krakowie wykonano zabieg wszczepienia sztucznej skóry, tzw. integry. A on był pierwszym chłopcem, któremu NFZ sfinansowało leczenie kosztujące wtedy 50 tys. zł.

Zabieg jest dwuetapowy. Najpierw lekarze ścinają stare blizny poparzeniowe i nakładają na ranę warstwę silikonu, po kilkunastu dniach ta warstwa jest ściągana i w to miejsce wszczepiony jest własny, wyhodowany pod integrą naskórek o grubości jednej dziesiątej milimetra.
W ten sposób wszczepiono chłopcu skórę już na całym brzuchu, pod pachami  na części pleców i bokach tułowia. Robiono to etapami, bo taka operacja jest bardzo obciążająca dla organizmu chłopca. Trwa kilka godzin, w czasie których dziecko jest w głębokim uśpieniu. Zmiana opatrunków także jest robiona w narkozie, bo ciało to prawie otwarta rana. Chłopiec przez kilkanaście dni po przeszczepie nie może usiąść, może albo chodzić, albo leżeć, bo każdy skłon może kosztować go sklejenie się dwóch warstw wszczepionego naskórka i cała operacja poszłaby na marne.

To jeszcze nie koniec

Teraz operowana ma być ręka, która z powodu grubych splotów blizn nie rozwija się normalnie. Jest zasuszona mimo intensywnych ćwiczeń i maści zmiękczających, które kosztują średnio tysiąc zł miesięcznie, ale tylko dzięki nim chłopiec może funkcjonować. Po operacji Przemek będzie miał nauczanie indywidualne (chodzi do 6 klasy) i prawdopodobnie domową rehabilitację. Im będzie ona dłuższa i intensywniejsza tym lepsze rezultaty przywrócenia mięśni uda się osiągnąć. Za rok, dwa czeka go jeszcze przeszczep skóry głowy. – Oby tylko wszystko się udało – wzdycha pani Barbara.

Każdy kto chce pomóc Przemkowi w powrocie do zdrowia może to zrobić wpłacając pieniądze na: Barbara Bieszczad Bank Spółdzielczy Dębica ul. Rzeszowska konto nr 62 9475 0003 2001 0002 5276 0001 z dopiskiem “na leczenie i rehabilitację Przemka”.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.