Dożywocie za otrucie żony

Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Sprawca zawodowo ratował życie ludzi. Jednak własną żonę postanowił zabić.

- Takiego wyroku oczekiwałam, choć trudno mówić o satysfakcji, bo córce to życia nie wróci. Jej zabójca za jednym zamachem pozbawił nasze wnuki obojga rodziców – powiedziała po ogłoszeniu wyroku Zofia Tańcula, mama zamordowanej 34-latki. – Jedyną ulgą jest fakt, że dzięki śledztwu i procesowi dowiedzieliśmy się, że to właśnie on ją zamordował, a więc nasze podejrzenia w stosunku do niego nie były bezpodstawne.

Na odczytaniu wyroku nie było oskarżonego. – Szkoda. Chciałam spojrzeć mu w twarz i zapytać czy warto było poświęcić wszystko, żonę, która go kochała, dzieci, dom, szczęście rodzinne, czy warto było? – mówi Magdalena Świder, siostra zamordowanej Elżbiety Ch.

Najbardziej dzieci żal

Roczne śledztwo i proces dowiodły, bez żadnych wątpliwości, że to Jacek Ch., jej mąż, zamordował kobietę podając jej ketaminę, lek stosowany w celu wywołania znieczulenia ogólnego. – Żal nam już tylko naszych wnuków, które zostały sierotami i z którymi od roku nie mamy kontaktu. Jest nam z tego względu bardzo ciężko. Tym ciężej, że oprócz rodziców w każdej chwili mogą stracić dom, obciążony hipoteką, bo zanim został aresztowany Jacek Ch. korzystał z życia garściami, m.in. zadłużając dom. Teraz czas na zajęcie się tym problemem – mówi Edward Tańcula, ojciec zamordowanej Elżbiety Ch.

Obrona niezadowolona, prokuratura tak

Wyrok jest nieprawomocny. Obrona zapowiedziała apelację. – Nie było przesłanek do ferowania dożywocia. Śledztwo wykazało, że w czasie trwania małżeństwa Jacek Ch. miał kilka innych kobiet, więc to nie zauroczenie kobietą było motywem zbrodni. Nic nie wskazuje też na finansowy motyw– mówi Marek Książkiewicz, adwokat oskarżonego Jacka Ch.

Sąd w całości przyjął wersję zdarzeń wynikającą z aktu oskarżenia, przychylił się też do wnioskowanej przez prokuraturę kary, dlatego nie będziemy zaskarżać wyroku – mówi Bogusław Olewński, prokurator okręgowy z Rzeszowa. Jacek Ch. o warunkowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się po 25 latach więzienia.

Zabił żonę i wezwał pogotowie

Jacka Ch. oskarżono o zabójstwo popełnione 17 grudnia 2008 r. przy wykorzystaniu ketaminy, leku stosowanego w znieczuleniu ogólnym, który doprowadził do niewydolności krążeniowo-oddechowej ponieważ jego poziom stężenia w narządach miąższowych (nerce i wątrobie) pokrzywdzonej był olbrzymi – niespotykany dotąd w literaturze światowej. W ostrożnej ocenie biegłego pokrzywdzona otrzymała dawkę co najmniej 1000-1500 mg tej substancji (1000 mg to czterokrotnie więcej niż maksymalna dawka terapeutyczna jaką można podać osobie ważącej tyle co pokrzywdzona).

Oskarżony przez całe śledztwo i proces nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

To mogła być zbrodnia doskonała

Po podaniu żonie zabójczej dawki leku Jacek Ch. zadzwonił na pogotowie (gdzie pracował) i wezwał do niej karetkę. Lekarka, która przyjechała na wezwanie na jego prośbę wypisała kartę zgonu (oskarżony okłamał lekarkę mówiąc jej, iż żona miała robione badania 1-2 dni wcześniej stąd wkłucie na przedramieniu. Natychmiast po tym fakcie oskarżony skontaktował się telefonicznie ze znajomym pracownikiem firmy pogrzebowej. Lekarka miała jednak poważne wątpliwości co do prawidłowości podjętej decyzji m.in. z uwagi na nieadekwatny do sytuacji spokój mężczyzny, w efekcie wróciła do miejsca zamieszkania oskarżonego decydując o wezwaniu policji. Nawet jednak wtedy po przeprowadzeniu zewnętrznych oględzin zwłok z udziałem biegłego lekarza na prośbę oskarżonego prokurator zadecydował o odstąpieniu od sekcji zwłok. Dopiero wówczas – po upływie 3 i pół godziny od pierwszego telefonu na pogotowie – o śmierci żony powiadomił jej rodzinę. Ta jednak podzieliła się swoimi wątpliwościami z policją i prokuratorem, który w związku z tym natychmiast zadecydował o zarządzeniu sekcji zwłok, której wynik był porażający i wskazywał na otrucie.

Jacek Ch. już niespełna dwa tygodnie po śmierci żony uczestniczył w zabawie sylwestrowej, zaś sporządzone wówczas fotografie nie wskazują by pozostawał w żałobie.

Działanie ketaminy zaczyna się po kilkudziesięciu sekundach, a jej objawem jest utrata przytomności. Na miejscu zgonu pokrzywdzonej nie było żadnych opakowań, pozostałości tego leku itp.

Zatrucie ketaminą może naśladować naturalne przyczyny zgonu takie jak zatrzymanie akcji serca w wyniku zaburzenia rytmu serca i wszystkich innych stanów chorobowych nie pozostawiających śladów narządowych.

Ketamina jest stosowana wyłączenie w warunkach medycznych i jedynie w celu znieczulenia przed bardzo bolesnymi zabiegami. Jest ona lekiem bezpiecznym jedynie w rękach lekarza i tylko przez niego może być podawana, przy równoczesnym zapewnieniu pacjentowi odpowiednich warunków.

Jeszcze na kilka godzin przed śmiercią w rozmowach ze swoją siostrą snuła plany na bliższą i dalszą przyszłość (podjęcie pracy od stycznia 2009 r., ubranie na następny dzień choinki, spotkanie z nią).

Anna Moraniec

do “Dożywocie za otrucie żony”

  1. wiesiek

    Mój kolega pracował przy produkcji lekarstw podsypywał żonie coś do jedzenia i dostała tylko żółtaczki.Jakaś nie wytrzymała słabego zdrowia była zmarła Pani.

  2. fagas

    Dozywocie????smierc za smierc. Obys zgnil po smierci w piekle morderco.

  3. Carlo

    Jakoś nie chce mi się wierzyć, że on mógł to zrobić celowo. Przecież pracując jako ratownik medyczny doskonale wiedział, że praktyką jest w przypadkach nagłych zgonów stosunkowo tak młodych osób przeprowadzanie sekcji zwłok. Tym bardziej, jak wszedzie jest napisane, że rzekomo to zaplanował. Po prostu nie wierzę, że nie wziął by czegoś tak oczywistego pod uwagę. Poza tym, gdyby mu ich związek faktycznie nie odpowiadał to wystarczyło by po prostu odejść lub się rozwieść.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.