Dożywocie za zabójstwo ciężarnej szwagierki

Grzegorz G. podczas jednej z rozpraw. W czwartek nie pojawił się w Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie na ogłoszeniu wyroku. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW, DĘBICA. Wyrok, który usłyszał Grzegorz G., jest prawomocny.

W czwartek Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał w mocy wyrok dożywotniego pozbawienia wolności dla 35-letniego Grzegorza G. z Dębicy za zabójstwo 25-letniej Jolanty Ś., która była w 7 miesiącu ciąży. Mężczyzna strącił ją z 15-metrowego nasypu i zadał kilka ciosów cegłą w głowę. Konającą kobietę dobił nożem. Po kilku dniach ciało szwagierki zakopał w lesie.

Ta wstrząsająca zbrodnia wyszła na jaw… przypadkiem. Na początku sierpnia 2016 r. matka Jolanty zawiadomiła policję o jej „zniknięciu”. 25-latka była w zaawansowanej ciąży i od dłuższego czasu nie kontaktowała się z rodziną. Po dwóch dniach kobieta otrzymała SMS z telefonu córki z informacją, że urodziła, czuje się dobrze i zamierza sprzedać dziecko. Poprosiła, by jej nie szukać. Wiadomość wydała się jej dziwna, dlatego znów poszła na policję. Śledczy ustalili, że ojcem dziecka 25-latki jest Grzegorz G., jej szwagier, z którym nawiązała romans i że tak naprawdę kobieta zaginęła już w maju… W międzyczasie ktoś sprzedał jej samochód, pozbył się telefonu, wybierał pieniądze z jej konta…

W listopadzie policjanci otrzymali zgłoszenie o zaginięciu Grzegorza G. Zawiadamiała jego żona, czyli siostra Jolanty. Wraz z mężczyzną zniknęła z firmy, w której pracował, elektronika przemysłowa o wartości przeszło pół miliona złotych.

Grzegorz G. wpadł w zasadzkę policji 30 listopada, gdy w nocy pojawił się w okolicy swojego domu. Gdy ogłaszano mu zarzut kradzieży, przyznał, że ma związek ze zniknięciem Jolanty Ś. i wskazał miejsce ukrycia jej zwłok. Ciało zakopał w lesie w okolicach Ropczyc na głębokości ok. pół metra i polał chemiczną substancją, by nie wygrzebały go zwierzęta. G. twierdził, że w trakcie kłótni Jolanta spadła z nasypu przy autostradzie. Sekcja zwłok wykazała jednak, że doszło do zabójstwa.

O to oskarżony Grzegorz G. stanął przed sądem w styczniu 2018 r. Zdaniem śledczych, do zabójstwa doszło w maju 2016 r. w Borowej podczas wieczornego spotkania na skarpie niedaleko zjazdu z autostrady A4. Ustalono, że pomiędzy nim a Jolantą doszło do kłótni, w czasie której zepchnął ją z 15-m nasypu i zadał kilka uderzeń w głowę. Następnie przeniósł ją do bagażnika samochodu i odjechał. Po drodze zatrzymał się i dobił konającą 25-latkę ciosem nożem w szyję. Motywem zbrodni miało być ukrycie niewygodnego romansu i jego owocu – nienarodzonego dziecka.

W marcu br. Sąd Okręgowy w Rzeszowie, skazując G. nieprawomocnie na dożywocie uznał, że działał z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Rzeszowski Sąd Apelacyjny utrzymał ten wyrok w mocy. Grzegorza G. nie było w czwartek na ogłoszeniu wyroku. Wysłuchali go, powstrzymując łzy, rodzice zamordowanej Jolanty.

Katarzyna Szczyrek

3
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
byo do PO sie zapisać Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
byo do PO sie zapisać
Gość
byo do PO sie zapisać

A co mówił Neumann? – „Jesteś w PO to gwarantuje ci nietykalność i żaden sąd cie nie skaże”

A kto wie czy by dziś osadzony gdyby był w PO nie konkurował z Kidawą Błotną na szefa całej platformy?!