Dramatu nie ma, ale wygrać trzeba

Piłkarze Stali Rzeszów w trzech ostatnich meczach uciułali ledwie punkt, dlatego wygrana z Wigrami jest ich obowiązkiem. Fot. Wit Hadło

II LIGA “Stalówka” i jej trener grają o zachowanie posady, na Miejskim w Rzeszowie najpierw Stal, potem Resovia.

Każda z podkarpackich drużyn marzy o tym, by rundę zakończyć mocnym akcentem. Przy okazji dojdzie do ciekawego wydarzenia – na Stadionie Miejskim w sobotę zagra Stal, w niedzielę Resovia.

Stal Rzeszów w trzech ostatnich meczach uciułała ledwie punkt i nie wyobraża sobie, by mogła się potknąć na kolejnej przeszkodzie. – Sęk w tym, że Wigry także potrzebują punktów. Będą ryzykować, walczyć do upadłego. Musimy być na to przygotowani – podkreśla Ryszard Kuźma, opiekun gospodarzy. – Nie jest dobrze, runda nam nie wyszła, ale teraz nie pora, by dramatyzować. Trzeba wziąć się w garść i zwyciężyć. Wielkich pretensji do swoich piłkarzy nie mam. Na treningach pracują aż miło – dodaje. Ekipa z Suwałk na wyjeździe triumfowała tylko raz, 3 miesiące temu, cztery ostatnie mecze przegrała.

Desperat może być groźny
Stadion Miejski może być w weekend szczęśliwy dla rzeszowskich klubów. W niedzielę Resovia gościć będzie tu Siarkę i jest zdecydowanym faworytem. Beniaminek ma dziurawą obronę, kiepski atak, poza domem zdobył raptem 2 punkty. “Pasiaki” z kolei w tej rundzie na boisku przy ul. Hetmańskiej trzy mecze wygrały i raz zremisowały. Nie zdarzyło się, by nie zdobyły bramki.– Skazują nas na pożarcie, ale postaramy się sprawić niespodziankę. Nie mamy nic do stracenia – zapowiada Artur Kupiec, szkoleniowiec Siarki.

Tomasz Tułacz, opiekun Resovii, ani myśli lekceważyć przeciwnika. – Ciężko się gra z rywalem mającym nóż na gardle. Przekonaliśmy się o tym przed tygodniem w Suwałkach, gdzie wygraną okupiliśmy licznymi urazami. Jesteśmy przygotowani na twardy bój, choć mam nadzieję, że tym razem unikniemy boiskowej rzezi – opowiada i przedstawia listę poturbowanych: Domoń, Baran, Kozubek, Buczyński, Świechowski.

Unikną rewolucji?
Od siedmiu meczów bez zwycięstwa pozostaje Stal Stalowa Wola. W sobotę zielono-czarni zmierzą się na własnym boisku z Radomiakiem. Jeśli nie zgarną 3 punktów, w klubie może dojść do rewolucji. – Piłkarze zdają sobie sprawę, że grają o przyszłość swoją i pewnie moją – przyznaje Mirosław Kalita, szkoleniowiec “Stalówki”, która u siebie spisuje się wręcz fatalnie (4 punkty w 7 meczach). Działacze oczekują, że zespół pokaże wreszcie charakter. – To nie może być spotkanie takie jak z Unią Tarnów. Liczę, iż zawodnicy będą gryźć trawę – mówi Mariusz Szymański, członek zarządu Stali.

STAL RZESZÓW – WIGRY
Sobota, godz. 13

STAL STALOWA WOLA – RADOMIAK
Sobota, godz. 13

RESOVIA – SIARKA
Niedziela, godz. 13

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.