Dramatyczna walka o życie młodych turystów

BIESZCZADY WYSOKIE. Kilkudziesięciu ratowników górskich i strażników granicznych wyruszyło na pomoc w skrajnie trudnych warunkach atmosferycznych.

Wołanie z gór nadeszło w poniedziałek około godz. 9. W masywie Bukowego Berda zagrożone było życie co najmniej dziesięciu młodych ludzi. Niskie chmury i silny wiatr uniemożliwiał wysłanie śmigłowców na pomoc. – Do akcji wezwałem wszystkich dostępnych ratowników – mówi Grzegorz Chudzik, naczelnik Bieszczadzkiej Grupy GOPR. – Dołączyli do nas strażnicy graniczni. Na ratunek wyruszyło kilkudziesięciu ludzi.

Grupa nastolatków (16 – 19 lat) z Wrocławia, uczestniczących w szkole przetrwania, wyruszyła w niedzielę pod opieką instruktorów w najwyższe partie polskich Bieszczadów. W nocy biwakowali w masywie Bukowego Berda (1311 m n.p.m.), grzbietu oddalonego od siedzib ludzkich o kilka godzin pieszej wędrówki w normalnej pogodzie.

Mróz, śnieg i wichura
- Wieje silny wiatr, około siedemdziesiąt kilometrów na godzinę – relacjonuje Grzegorz Chudzik. – Górne partie Bieszczadów są w chmurach. Nie ma możliwości użycia śmigłowców. Ratownicy dojechali do Mucznego. Stamtąd wyruszyli pieszo. Do pokonania mieli około dziesięciu kilometrów stromego podejścia w świeżym śniegu. Na szlaku leży około półtora metra tego śniegu. Warunki są skrajnie trudne.

Mimo tych trudności GOPR-owcy dotarli do przemarzniętych młodych ludzi już po dwóch godzinach od wezwania.

- Dwie osoby wymagały ewakuacji skuterami śnieżnymi – mówi Grzegorz Chudzik. – Jedna miała odmrożenia, a druga była osłabiona. Pozostali uczestnicy tej ekstremalnej wyprawy byli w dobrej kondycji i zeszli w dół na własnych nogach. Oczywiście, pod opieką ratowników. Niczyje życie nie jest bezpośrednio zagrożone.

Kilkunastostopniowy mróz, silny wiatr, a do tego chmury i mgła, bardzo utrudniały działania ratowników. Musieli oni w półtorametrowej warstwie śnieżnego puchu przebijać drogę dla skuterów i mozolnie wspinać się po stromym zboczu. Do pokonania mieli około 10 kilometrów na grzbiet położony ponad 600 metrów nad Mucznem, z którego wyruszyli ratownicy i do którego trzeba było sprowadzić przemarzniętą młodzież.

Strażnicy graniczni też w akcji
- W poniedziałkowej akcji wzięło udział dwudziestu czterech funkcjonariuszy straży granicznej – dodaje mjr Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. – Użyliśmy sześciu skuterów śnieżnych. Śmigłowiec straży granicznej został przebazowany w rejon działań, lecz ze względu na ekstremalnie trudne warunki pogodowe nie mógł zostać użyty do bezpośredniej ewakuacji poszkodowanych z masywu Bukowego Berda. Trzeba zaznaczyć, że głównym zadaniem naszych funkcjonariuszy jest ochrona granic Rzeczypospolitej Polskiej. Jednak w przypadku zagrożenia ludzkiego życia w górach strażnicy graniczni zawsze wyruszają do akcji i działają ramię w ramię z ratownikami GOPR.

Nocny marsz
Ratownicy po dotarciu do przemarzniętych młodych ludzi udzielili im niezbędnej pomocy. W tak trudnych warunkach ewakuacja grupy do Mucznego trwała wiele godzin. W tym czasie zapadł zmrok, co jeszcze spowolniło marsz. W chwili zamykania wydania gazety młodzi ludzie w asyście ratowników wędrowali przez las i wieczorem dotarli do polowej bazy akcji, gdzie zostali oddani pod opiekę lekarzy.

Krzysztof Propolski

do “Dramatyczna walka o życie młodych turystów”

  1. ROMAN

    dopiero wysłuchałem w jakimś serwisie
    - to była tkzw. szkoła przetrwania – wyprawa prywatna / koszt akcji ratowniczej ; 20 tyś.
    - skończyło się bezpiecznie
    - nasuwa się pytanie ; kto ma zapłacić za akcję ratowniczą – odpowiedź; wszyscy co brali udział nie ?

  2. mario

    Czytałem Super Nowosci i cos mi tu nie pasuje ,żółtym szlakiem z Mucznego na Bukowe Berdo jest 10 km!? które to ratownicy pokonali w 1,5 m sniegu w 2 godziny,chodziłem tą trasa wielokrotnie , no ale najwazniejsze że uczestnicy wyprawy cali i zdrowi w bezpiecznym miejscu i niech to będzie przestrogą dla innych góry to są góry nawet te 1200-1300 m w zimie bardzo niebezpieczne

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.