Dresiarze w cadillacu udawali policjantów

Zabawa szwagrów w stróżów prawa będzie miała oswój finał w sądzie.
Zabawa szwagrów w stróżów prawa będzie miała oswój finał w sądzie.

ROPCZYCE. Postępowanie w tej sprawie trwało 3 lata, bo podejrzani przebywali za granicą.

Prokuratura Rejonowa w Ropczycach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom, którzy w Ociece i Pustkowie, udając funkcjonariuszy policji, straży leśnej i inspekcji drogowej, mieli zatrzymywać do kontroli drogowej i próbować legitymować kierowców.

Do wydarzeń doszło w kwietniu 2010 r. Grzegorz R i Piotr P, dwaj szwagrowie i mieszkańcy Pustkowa-Osiedla (pow. dębicki) postanowili najwidoczniej zabawić się w stróżów prawa, gdyż niewiele myśląc wsiedli tak jak stali, czyli w dresach do cadillaca i ruszyli przez Pustków i Ociekę. Jak zeznał jeden z poszkodowanych kierowców, około godz. 20.30 został zatrzymany przez dwóch mężczyzn ubranych w dresy. Jeden z nich miał w ręku latarkę z niebieskim światłem i wymachiwał mu przed oczami bliżej niezidentyfikowanym dokumentem. Podejrzewając, że nie mogą to być funkcjonariusze policji, zaczął uciekać samochodem i zawiadomił dyżurnego policji. W pościg za nim mieli udać się podejrzani, którzy przy dużej prędkości kilkakrotnie mieli próbować zatrzymać go i zepchnąć do rowu. W rezultacie kierowca cadillaca sam stracił panowanie nad kierownicą i dwójka fałszywych policjantów sama wylądowała w rowie.

Ściągnęli kolegę
Na miejscu w niedługim czasie pojawiła się prawdziwa już policja. – W trakcie czynności podejrzani odmówili badania na zawartość alkoholu i próbowali podawać fałszywe dane. Twierdzili również, że samochodem kierował ich kolega, który oddalił się z miejsca – mówi prokurator Dariusz Brzykowski, szef Prokuratury Rejonowej w Ropczycach.

– W toku śledztwa ustalono, że mężczyźni zadzwonili do swojego znajomego, który przyjechał na miejsce, próbowali przekonać go do przyjęcia winy na siebie, a nawet mieli pretensje, że… wjechał do rowu. Obwiniany przyznał się jednak policjantom, że to wcale nie on kierował samochodem, a na miejscu zjawił się, bo został tam sprowadzony właśnie przez podejrzanych. Policjanci ustalili również, że zanim R. i P. dotarli do Ocieki, próbowali również zatrzymać do kontroli drogowej i wylegitymować kierującą fiatem 126 p. Kobieta wystraszyła się nie na żarty, bo jeden z podejrzanych próbował zajechać jej drogę, a drugi biegł za samochodem.

Badanie krwi podejrzanych wykazało, że obaj mieli powyżej 1 promila alkoholu. – Akt oskarżenia 33-letniego Grzegorza R. i 30- letniego Piotra P. obejmuje zarzuty polegające na narażeniu jednego z kierujących i jego pasażera na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia oraz zarzut podżegania do mataczenia w sprawie i składania fałszywych zeznań – mówi prokurator Brzykowski.

Obaj pomimo tego, że zostali rozpoznani przez świadków, nie przyznają się ani do kierowania cadillackiem ani do prób zatrzymywania kierowców. Jeżeli chodzi karę za zarzucane im czyny, najsurowiej karane jest podżeganie do składania fałszywych zeznań i mataczenia w sprawie, co obciążone jest karą do 5 lat pozbawienia wolności. Za „zabawę” w policjantów grozi natomiast kara grzywny, kara ograniczenia lub pozbawienia wolności do roku. Do tego dochodzi również zarzut kierowania w stanie nietrzeźwości i narażenia jednego z kierowców na niebezpieczeństwo, za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

Katarzyna Szczyrek

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments