Droga owszem, ale nie przez moją działkę

- Droga znalazła się planie zagospodarowania i nie ma mowy o zmianie jej przebiegu - mówi Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli. Fot. Autor

STALOWA WOLA. Kolej pozbyłaby się nieczynnych torów, ale za pieniądze, których miasto nie ma. Magistrat ma pieniądze na wykupienie działek, ale ich właściciele chcą na tym jeszcze lepiej zarobić niż kolej.

Nie można przystąpić do odbudowy rynku w najstarszej dzielnicy miasta, bo opierają się temu mieszkańcy. Nie ci z domami przy rynku, ale właściciele działek na obrzeżach Rozwadowa. Nie godzą się oni na zajęcie ich gruntów pod obwodnicę starego miasteczka, a tylko przez wybudowanie drogi obwodowej, otwiera się szansa na przywrócenie staremu rynkowi nowego blasku. Właściciele działek grożą, że nie wpuszczą geodetów na swój teren, a prezydent miasta zapewnia, że planów nie zmieni.

Stary Rozwadów, który miał (nie)szczęście być wchłoniętym przez młodziutką Stalową Wolę, ma szansę być zabytkową wizytówką młodego miasta. Rynek aż prosi się o odbudowę. Co raz pojawiają się też plany rewitalizacji rynku, ale najpierw trzeba go zamknąć dla ruchu. Szansę na to daje planowana droga od ronda Orląt Lwowskich do byłego parku Lubomirskich w Charzewicach.

Plan dawno uchwalili, ale nikt go poważnie nie potraktował

Droga zostanie wytyczona wzdłuż torów kolejowych, a w dużej części pokryje się z istniejącą ul. Dąbrowskiego. Tylko na niewielkim kawałku wejdzie w prywatne posesje przy ul. Sandomierskiej. I tu zaczyna się problem. – Właściciele działek zostali zaskoczeni przez geodetów i przyszli się do mnie poskarżyć, że naruszana jest ich prywatna własność – stanęła w obronie charzewiczan radna Maria Rehorowska. Ci sami właściciele poszli nie tylko do radnej. Swoją obecnością zaszczycili obrady Komisji Gospodarki Komunalnej i wskórali tyle, że z komisji poszło pismo do prezydenta, aby ten jeszcze zastanowił się nad trasą planowanej ulicy.

- Chciałbym tym właścicielom działek i wszystkim innym mieszkańcom przypomnieć, że droga wzdłuż torów nie jest nową inicjatywą, a plan przestrzennego zagospodarowania, z drogą wzdłuż torów, został uchwalony pięć lat temu i wtedy nikt nie protestował – zaznaczył radny Franciszek Zaborowski. Prawdopodobnie najbardziej zainteresowani nie brali poważnie budowy drogi, bo mówi się o niej od lat osiemdziesiątych, a do tej pory nikt w tej sprawie urzędowym palcem nie kiwnął. Aż do tej pory. Miasto mogłoby się starać o przeniesienie torów kolejowych, tak by oszczędzić działki prywatne, ale to niebagatelnie podrożyłoby inwestycję, bo kolej tylko czeka na takie okazje.

Prezydent z koleją nie będzie pertraktował

- Nie będzie zmiany trasy, a gdy będzie trzeba, miasto zastosuje przepisy specustawy, która daje inwestorowi specjalne uprawnienia przy budowie drogi, gdy w grę wchodzi interes prywatny – usłyszeliśmy w magistracie. Droga zostanie wytyczona prawdopodobnie jeszcze latem tego roku. Potem miasto będzie starać się o pozwolenia na budowę, by nowa ulica, przynajmniej w dużej części była przejezdna. – A właściciele działek i tak nie wpuszczą geodetów za swoje płoty – ostrzega radna Rehorowska. I tak proces rewitalizacji Rozwadowa odsuwa się w czasie.

Jerzy Mielniczuk

do “Droga owszem, ale nie przez moją działkę”

  1. antyzgrzyt

    A. Szlęzak – takich prezydentów i zaradnych urzędników nam potrzeba!!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.