Dużo dymu, mało ognia. FILM

II LIGA. Stalowe derby na remis, bo jednym i drugim zabrakło skuteczności.

Obie Stale mają w tym sezonie wysokie aspiracje i do sobotniego pojedynku przystępowały z myślą o wygranej. Jak to jednak w takich sytuacjach bywa, z dużej chmury spadł mały deszcz i zakończyło się bezbramkowym remisem.

Receptę na sukces obie ekipy miały zgoła inną. Stalówka chciała stłamsić fizycznie rywali z Rzeszowa, co nie do końca jej się udało, bo sędzia ukrócił zapędy gości do zbyt ostrej gry, hojnie obdarowując kartkami. Co prawda aż trzech piłkarzy gospodarzy musiało przed przerwą opuścić boisko, ale tylko Michał Górecki, nabawił się urazu po faulu przeciwnika. Gospodarze z kolei mieli postawić na grę kombinacyjną i rzeczywiście gdy tak grali, to wysocy defensorzy gości, dostawali zawrotów głowy, wyraźnie się gubiąc. Szkopuł w tym, że biało-niebiescy zbyt rzadko potrafili wymienić kilka cennych podań pod rząd. Także dlatego, że sporo niedokładnych zagrań miał powracający po kontuzji Wojciech Reiman. – Trenowałem od wtorku i to było widać na boisku. Chciałem zagrać, bo fizycznie czułem się dobrze, ale jeszcze potrzebuję trochę czasu, by lepiej poczuć piłkę – tłumaczył po meczu główny reżyser gry rzeszowskiej drużyny.

Trener Stali Andrzej Szymański przygotował też kilka niespodzianek taktycznych. W ataku obok Michała Góreckiego (chyba lepszym rozwiązaniem na twardą walkę z rywalami byłby jednak Konrad Maca), podczepiony został Tomasz Margol. To było ciekawe rozwiązanie, ale szybko trzeba było je skorygować, bo obaj gracze musieli opuścić boisko, podobnie jak i najlepszy skrzydłowy rzeszowskiej ekipy Wojciech Krauze.

Gospodarze w przekroju całego meczu stworzyli więcej klarownych okazji do zdobycia gola. Najbliżsi wpisania się na listę strzelców w ich szeregach byli Piotr Duda (uderzył w poprzeczkę) i Andreja Prokic (zabrał piłkę Markowi Kusiakowi, ale uderzył zbyt szybko i bramkarz obronił).

Stalówka, mimo wzmocnień, zaprezentowała się gorzej aniżeli w minionym roku przy Hetmańskiej. Pozostawieni na desancie Kamil Walaszczyk, Rafał Turczyn i Wojciech Fabianowski (dwa razy trafił do bramki Stali, z pozycji spalonej), mieli zbyt mało podań z pomocy. Grający tam Horajecki i Skórski, nie umieli rozsądnie rozegrać piłki. Goście najgroźniejsi byli tradycyjnie już po stałych fragmentach gry. Najbliższy szczęścia był Kusiak, ale i on posłał piłkę w poprzeczkę.

STAL Rz. 0
STAL St. W.0
STAL Rz.: Wietecha – Hus, Duda, Słomian, Zaborowski, Krauze (9. J. Górecki), Reiman, Margol (35. Florian), Lisańczuk (85. Krzysztoń), M. Górecki (30. Maca), Prokic.

STAL St. W.: Ciołek – Demusiak, Kusiak (77. Byrski), Żmuda, Lewandowski, Piątkowski, Walaszczyk, Horajecki, Skórski, Turczyn. Fabianowski.

Sędziował: Daniel Kruczyński (Żywiec). Żółte kartki: Zaborowski, J. Górecki, Lisańczuk oraz Skórski, Piątkowski, Kusiak, Demusiak. Czerwona kartka: Piątkowski (90. druga źółta). Widzów 900.

Piotr Pezdan


Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.