Dwa nowe przypadki gorączki krwotocznej

Nikt jeszcze nie umarł na Podkarpaciu z powodu gorączki krwotocznej, ale z powodu czasowego uszkodzenia nerek chorzy wymagali podłączenia do sztucznej nerki. Fot. Wojciech Preisner

PODKARPACIE. W regionie wykryto kolejne przypadki groźnego hantawirusa, w sumie na gorączkę krwotoczną w regionie zachorowało już 37 osób.

Objawami choroby, podobnie jak przy grypie była gorączka, bóle mięśni, stawów, kości. Wirus atakował również naczynia krwionośne, dlatego pojawiały się krwawe wysięki na skórze (jak przy sepsie). W niektórych przypadkach dochodziło do przejściowych uszkodzeń wątroby, oraz niewydolności nerek. Zachorowania kończyły się bez poważnych powikłań klinicznych.

Pierwsze przypadki gorączki krwotocznej wykryto na Podkarpaciu w sierpniu 2007 roku. Zachorowało wtedy 9 osób z okolic Sanoka, Brzozowa, Leska, Krosna, Dębicy, Przemyśla i Stalowej Woli. W kolejnych latach statystyki epidemiologiczne wyglądały podobnie, wykrywano po kilka przypadków, w 2001 było ich osiem. W tym roku zakażenie hantawirusem sanepid stwierdził już u dwóch osób.

Myjmy ręce i warzywa

Hantawirusy roznoszą gryzonie, nornice, myszy, szczury. Zarazimy się najpierw dotykając skażonych przedmiotów lub żywności potem brudnymi rękami dotykając ust lub zjadając na przykład niemyte jabłko. Także, gdy zamiatając pomieszczenie, gdzie przebywały gryzonie, nawdychamy się odrobinek pyłu z wirusami (warto założyć wtedy maseczkę przeciwpyłową). Wirus nie przenosi się z człowieka na człowieka. Choroba w porę zdiagnozowana nie jest śmiertelna i w większości przypadków kończy się pełnym wyzdrowieniem. Najbardziej narażeni na zachorowanie są osoby mające stale kontakt z gryzoniami w środowisku zamieszkania lub pracy.

Jak wirus eboli

Zakażenie hantawirusem ma łagodniejszy przebieg niż przy wirusie eboli. – Zaczyna się wysoką gorączką z dreszczami, bólami głowy i osłabieniem, potem spada ciśnienie, chory ma skazę krwotoczną i zaburzenia funkcjonowania nerek. W niektórych przypadkach chorzy wymagali dializoterapii – mówi Dorota Gibała, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiolgicznej w Rzeszowie. – Przy leczeniu potrzebne są jednak specjalne środki antywirusowe.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.