Dwa wyjścia, ale jedno realne

Całe zamieszanie podczas sobotniego meczu narodziło się przy sędziowskim stoliku, gdzie skrupulatnie powinny być liczone punkty i pisany protokół. Fot. Wita Hadło

PLUSLIGA. Nie będzie dogrywania meczu Asseco Resovii z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

Wczoraj do siedzimy Profesjonalnej Ligi Piłki siatkowej dotarły materiały dowodowe z meczu Asseco Resovii z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Władze PlusLigi mają przeanalizować dokładnie zaistniałą sytuację, w której przypomnijmy sędziowie zakończyli sobotni pojedynek przy stanie 2-1 i 25:14.

Na środę zaplanowany jest zarząd Komisji Ligi, który rozstrzygnie sporną kwestię, ale już wiadomo, że nie będzie żadnego dogrywania meczu. Nie ma takiego zapisu w regulaminie, jak np. w piłce nożnej gdzie można dograć 5, 20 czy 30 min. Do czasu rozpatrzenia sprawy zawieszeni zostali sędziowie: Waldemar Niemczura i Wojciech Kasprzyk.

Zgodnie z regulaminem PLPS, mecz zostanie zweryfikowany jako walkower 3-0 (ZAKSA odmówiła dokończenia meczu i może zostać tez ukarana finansowo) lub zostanie powtórzony (nie zostanie też utrzymany dotychczasowy rezultat 3-1). W tym drugi mało jednak realnym przypadku jeśliby do niego doszło, koszty organizacji meczu poniósłby Podkarpacki Wojewódzki Związek Piłki Siatkowej (sędziowie stolikowi, którzy najbardziej zawinili reprezentowali nasz okręg). – Ostateczną decyzję podejmiemy po dokładnej analizie i zapoznaniu się z materiałami dowodowymi – mówi główny komisarz PlusLigi, Cezary Matusiak. – Z informacji, które otrzymałem od sędziów wynika, że Resovia była gotowa do dokończenia meczu, a zawodnicy ZAKSY odmówili ponownego wyjścia na boisko. Powtórka meczu byłaby niezasłużoną karą dla rzeszowian, którzy w niczym tutaj nie zawinili. W tej sytuacji najbardziej prawdopodobny jest walkower dla Resovii czyli 3-0 (25:0, 25:0, 25:0). W regulaminie jest wyraźnie napisane, że w momencie, gdy zespół odmawia dokończenia spotkania, rywalowi przysługuje walkower Kilka dni temu działacze ZAKSY próbowali przełożyć mecz w Rzeszowie ze względu na dużą liczbę kontuzji, ale regulamin nie przewiduje takiej możliwości. Teraz wygląda na to, że chcą wykorzystać ewidentny błąd sekretarza zawodów i doprowadzić do powtórki meczu – wyjaśnia Matusiak.

Zachwiany duch sportu
Podobnego zdania jest szef wydziału sędziowskiego, Andrzej Lemek. – Każdy po meczu wiedział, że coś jest źle. Jak ktoś chce w duchu sportowym wygrać lub przegrać to do końca czeka, bo różne rzeczy były, są i będą. To jest tylko gra i nie ma ludzi nieomylnych – stwierdza Lemek, do którego drogą meilową do błędu przyznał się pełniący w sobotę funkcję sekretarza zawodów, Bartosz Serwatko. – Przyznał się do winy i wziął cała odpowiedzialność na siebie. Jednocześnie złożył rezygnację z prowadzenia jakichkolwiek zawodów siatkarskich. Błąd był ewidentny i karygodny, ale zachował się po męsku i trzeba się zastanowić czy ąz tak go surowa karać – mówi szef wydziału sędziowskiego.
Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.