Dwa wypady po wygraną. ZDJĘCIA

Puszcza zagrała w sobotę zabójczo skutecznie i 3 punkty pojechały do Niepołomic. Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – PUSZCZA NIEPOŁOMICE. Piłka bywa czasem okrutna, o czym w minionej kolejce przekonali się piłkarze Stali Rzeszów. Mimo, że w starciu z Puszczą stworzyli sobie więcej klarownych okazji, ogólnie prezentowali się lepiej od przeciwników, a w końcówce grali z przewagą jednego zawodnika, zeszli z boiska pokonani.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Drużyna z Niepołomic zagrała w sobotę zabójczo skutecznie. W pierwszej połowie przedarła się raz pod bramkę gospodarzy, co wystarczyło do zdobycia bramki. Zagubiony Prokic nie wrócił za Zontkiem, a ten nieatakowany wyłożył Lizakowi piłkę tak, że pomocnikowi z Niepołomic wystarczyło tylko głowę przyłożyć, by pokonać Wietechę. W samej końcówce, grającym w osłabieniu gościom, w sukurs przyszli Rzeszowianie. W niegroźnej sytuacji, bez sensu zachował się Konrad Hus, który wybił piłkę do środka pola, gdzie akurat stał Stróżik. Ten ostatni od razu wypuścił prostopadłym podaniem Kałata. Szansę na przejęcie piłki miał jeszcze bramkarz Stali, ale moment zawahania i szansa na zdecydowaną interwencję mu uciekła, a rezerwowy Puszczy skierował piłkę do pustej bramki.

To były jedyne momenty ofensywnej aktywności przyjezdnych. Biało-niebiescy mieli ich znacznie więcej. Największe zagrożenie stwarzał Florian, który do pewnego momentu był najlepszy na boisku. Gości ogrywał jak chciał. Sam mógł zdobyć dwie bramki, za pierwszym razem jednak zamiast strzelić, podał do Dylewskiego, a ten nie trafił do bramki, w której stał już tylko obrońca Puszczy.

Za drugim razem uderzenie skrzydłowego Stali zostało zablokowane. Po przerwie nasz zespół starał się poderwać Klepczarek, który wyrasta na lidera co się zowie. To on zaliczył asystę przy golu Przybyszewskiego, to on trafił chwilę później z wolnego w poprzeczkę, to wreszcie on kilka razy krzyknął na kolegów, mobilizując ich do lepszej gry.

Klepczarkowi nie udało się jedynie obudzić Prokicia, który grał przed nim. Serb znów był zagubiony, nie mógł znaleźć wspólnego języka z kolegami. Ci zaś wciąż nie potrafią wykorzystać jego predyspozycji do dryblingu i szybkości. Zamiast podawać mu piłkę, gdy był pilnowany tylko przez jednego rywala, zagrywali mu ją, gdy stało przy nim kilku przeciwników. W efekcie Andreja wikłał się w niepotrzebne dryblingi, nie stwarzając zagrożenia dla bramki Puszczy.

STAL 1
PUSZCZA 2
(0-1)
0-1 Lizak (16.)
1-1 Przybyszewski (82.)
1-2 Kałat (90.)

STAL: Wietecha – Konrad Hus, Nakrosius, Duda (46. Przybyszewski), Klepczarek, Florian, Margol (75. M. Jędryas), Lisańczuk, Prokic, Stachyra, Dylewski (61. Persona)
PUSZCZA: Kwedyczenko – Zontek, Księżyc, Jurkowski, Morawski (30. Janik), Strózik, Lizak, Olszak (69. Kałat), Nowak, Cholewiak, Mizia (83. Moskwik)

Sędziował: Sławomir Pipczyński (Radom). Żółte kartki: Persona oraz Strózik, Lizak, Cholewiak, Janik, Kwedyczenko, Moskwik. Czerwona kartka: Janik (84. za faul). Widzów 600.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.