Dwie potęgi w biednej lidze

Już w piątek koszykarki AZS Rzeszów rozpoczną wielką przygodę. Na inaugurację sezonu w ekstraklasie zmierzą się z potężną Wisłą Kraków. Fot. Paweł Bialic

EKSTRAKLASA KOBIET. Rusza sezon 2012/13. Mocno naznaczony przez kryzys, ale też z gwiazdami światowego formatu.

Jutrzejszym meczem beniaminka AZS Rzeszów z obrońcą tytułu Wisłą Kraków sezon zainauguruje ekstraklasa kobiet. Brak pieniędzy sprawił, że z rozgrywek wycofały się trzy kluby, a może być jeszcze gorzej!

Białą flagę wywieszono w Łódzkim Klubie Sportowym, Odrze Brzeg i Tęczy Leszno, nie domyka się budżet ROW Rybnik, innych także dopadły kłopoty. Ekstraklasa już na starcie skurczyła się z 14 do 11 zespołów. To smutny powrót do przeszłości. Po raz ostatni tak niewiele drużyn walczyło o mistrza Polski sześć lat temu. Tyle, że wtedy o obecności 10 drużyn decydował regulamin, a nie twarda ekonomia.

Trenerów trzech
- Nasi działacze stanęli na wysokości zadania i chwała im za to, bo sytuacja jest naprawdę nieciekawa – podkreśla Wojciech Downar-Zapolski, opiekun AZS-u Rzeszów. To jeden z trzech trenerskich osobowości wracających do gry w elicie. Z CCC Polkowice związał się Jacek Winnicki (mistrz kraju z Lotosem Gdynia z 2009 i 2010 roku i były selekcjoner kobiecej reprezentacji), z Artego Bydgoszcz Tomasz Herkt (trener mistrzyń Europy z 1999 roku). – Krew szybciej krąży w obiegu, adrenaliny jest jakby więcej – przyznaje Downar-Zapolski, pytany o emocje związane z powrotem do wielkiej gry. – Ale na pewno moje zawodniczki przeżywają to bardziej ode mnie – dodaje.

Mistrzynie świata i olimpiady
Kryzys nie ima się Wisły Kraków i CCC Polkowice, które zapewne między sobą rozstrzygną sprawę złotego medalu. Pod Wawelem i na Dolnym Śląsku myślą bardziej o zawojowaniu Euroligi. Gwiazdami drużyny z Polkowic są Laia Palau, rozgrywająca reprezentacji Hiszpanii i mistrzyni Euroligi z 2012 roku oraz australijska rzucająca Belinda Snell, olimpijka z Aten, Pekinu i Londynu. W Wiśle prym wiodą Amerykanki Tina Charles i Katie Douglas. Ta ostatnia została niedawno jedną z 10 koszykarek WNBA, która zdobyła 5 tysięcy punktów. Zawodniczki z absolutnego światowego topu zobaczymy w naszej lidze późną jesienią, gdy zakończą walkę w play off za oceanem.

AZS jak Widzew?
W PLKK na parkiecie obowiązkowo musi przebywać tylko jedna Polka, co sprawiło, że wiele naszych koszykarek nie wytrzymało konkurencji. Wyjechały za granicę bądź trafiły do I ligi. Trudno wyobrazić sobie, że ktoś mógłby przerwać hegemonię Wisły i CCC Polkowice, co nie oznacza, że sezon będzie nudny. Wprost przeciwnie. Monika Sibora, była zawodniczka, dziś komentator i niezależna dziennikarka, twierdzi, że szanse na brązowy medal zachowuje aż pięć zespołów. – Środek stawki jest wyrównany, a to gwarantuje emocje. Beniaminkowie AZS Rzeszów i Pabianice mogą się pokusić o niespodzianki, choć o zakwalifikowaniu się do czołowej ósemki raczej nie powinny marzyć – prorokuje. Jednak “akademiczki” przywołują poprzedni sezon, gdy czarnym koniem został Widzew Łódź. Tak jak rzeszowianki, pozbawiony zawodniczek z zagranicy.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.