Dworzec autobusowy w centrum miasta zostanie sprzedany

Podróżni nie mają się czym przejmować. Po sprzedaży dworca autobusy będą i tak odprawiane z tego samego miejsca, tyle, że w lepszych warunkach. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Sześciu chętnych na dworzec

Specjalna komisja w Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej przegląda oferty inwestorów, którzy są zainteresowaniu kupnem dworca przy ul. Okulickiego. PKS ratując swój byt, sprzedaje cały zbędny majątek. Dworzec dla komunikacyjnej spółki jest niezbędny, ale nowi zarządcy wymyślili, że można na nim nieźle zarobić. I wszystko wskazuje na to, że tak będzie.

Stalowowolskie PKS nie jest pierwszą komunikacyjną spółką, która pozbywa się dworca. Dworzec zawsze jest w centrum miasta, czyli w najdroższym miejscu, o którym marzy każdy handlowiec. Można więc zrobić taki biznes, że dworzec będzie dalej spełniał swoją funkcję, a jeszcze dawał innym zarobić. Tak jest chociażby w Myślenicach (Małopolska), na których wzorują się zarządcy stalowowolskiego PKS.

Sąd oszczędził zmartwień księgowej PKS
To już drugi przetarg na sprzedaż dworca autobusowego, bo oferty cenowe z pierwszego nie zadowoliły powiatowej spółki. W drugim wystartowało sześciu potencjalnych nabywców. Wszystkie oferty są poważne, bo startujący musiał wpłacić spore wadium, które wynosiło 100 tys.zł. Jedna oferta jest z regionu, reszta z kraju. Do końca miesiąca wszystkie zostaną przeanalizowane i wtedy rozpoczną się negocjacje z wybranymi.

Oczywiście cena za atrakcyjną działkę z zabudowaniami i placem manewrowym jest tu ważna, ale liczyć się będzie też pomysł na jej zagospodarowanie. Wszystko musi być w reżimach planu zagospodarowania i nie odbiegać architektonicznie od otoczenia, ale to nie przeszkadza bogatemu inwestorowi w zbudowaniu chociażby kolejnej galerii handlowej. I pewnie na tym się skończy, bo z handlu jest gwarantowany grosz.

PKS nie podaje ani bliższych danych o uczestnikach przetargu, ani oferowanych kwot. Wcześniej firma sprzedała już dworzec w Janowie Lubelskim, który kupił tamtejszy samorząd. Nieco ponad 100 tys. zł spółka zaoszczędziła w sądzie. Sąd odrzucił bowiem żądania płacowe byłego prezesa. Za to prokuratura oddaliła doniesienie PKS na byłego prezesa, jakoby miał się dopuścić za swoich rządów niegospodarności. Spór wydaje się być zakończony. Jeżeli teraz uda się dobrze sprzedać dworzec, zwolnień, które straszą załogę, już nie będzie.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.