Dyrekcja szpitala: SOR to nie poradnia. Tu ratujemy życie

Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Przeżyłem horror na izbie przyjęć

W środowym wydaniu Super Nowości (23 maj) opisywaliśmy sprawę Arkadiusza Kłusowskiego z Rzeszowa, który żalił się na jego zdaniem, skandaliczne zachowanie lekarzy i pielęgniarek, którzy 17 maja pełnili dyżur na izbie przyjęć Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. Sprawę obiecał nam wyjaśnić dyrektor placówki.

- Choć nie mogłem się ruszać ani chodzić, a ból był nie do wytrzymania, to kazali mi czekać na przyjęcie, bo… przyjechałem sam, a nie karetką. To, co przeżyłem tam przez te 6 godzin, to istny dramat, nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim lekceważeniem ze strony służby zdrowia – mówił nam wtedy pan Arkadiusz który trafił na izbę przyjęć z urazem kręgosłupa.

Czas oczekiwania zależy od stanu pacjenta
Sprawą zainteresowaliśmy dyrektora placówki, który przeprowadził postępowanie wyjaśniające. – W tym dniu w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przebywała bardzo duża liczba pacjentów, co przy obecnych możliwościach lokalowych spowodowało utrudnienia w udzielaniu świadczeń medycznych. – mówi Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

- W związku z powyższym, czas oczekiwania na badanie i diagnostykę był wydłużony i zależał od ciężkości stanu zdrowia pacjenta. W pierwszej kolejności badani byli pacjenci, którzy kierowani byli do SOR przez zespoły ratownictwa medycznego, w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. Pacjenci, którzy trafili do SOR w trybie ambulatoryjnym bez skierowania, z konieczności musieli dłużej czekać na przyjęcie i badanie diagnostyczne. W związku z tym przepraszamy za uciążliwości jakie napotykają pacjenci, przebywając w obecnych warunkach lokalowych SOR-u, które mogą powodować powstanie sytuacji konfliktowych. W czerwcu zostanie uruchomiony nowy szpitalny oddział ratunkowy wraz z izbą przyjęć. Równocześnie informuję, że zadaniem SOR jest udzielanie świadczeń medycznych w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia w szczególności po wypadkach, z urazami wielonarządowymi, z udarem mózgu, z zawałem serca i innych. SOR nie może pełnić roli ambulatorium czy poradni rejonowej.

Katarzyna Szczyrek

do “Dyrekcja szpitala: SOR to nie poradnia. Tu ratujemy życie”

  1. wnuk kolejarza

    Tam jest codziennie to samo. Lekarze najszybciej zajmują się najmniej chorymi, a jęczący albo wyjący z bólu czekają godzinami. Sam byłem świadkiem, jak pacjent z dolegliwościami serca, przywieziony przez pogotowie o godzinie 11 nie doczekał się na zjeście z góry kardiologa do godziny 22 i po awanturze z lekarzami poszedł na PKS, aby ostatnim kursem wrócić do domu za Łańcutem.

  2. Mateusz

    I tak nie wygra z lekarzami to jak wojna z wiatrakami wiem bo walczyłem a była to dużo badziej przykra sprawa.A to że się nikt nim nie zajął to jest normalne.Mógłbym książke napisać o pewnym szpitalu w rzeszowie.Trzeba zlikwidowac NFZ ZUS KRUS i inne złodziejskie instytucje i wtedy bedzie lepsze życie.POZDRAWIAM

  3. marian

    Co za bzdurne wyjasnienia Dyrektora. Jak widać lekarzy interesuje przede wszystkim kasa i niróbstwo.
    Pozdrawiam i niko0mu nie zyczę chorować bo i tak nie otrzyma pomocy.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.