Dyrektor szpitala chce odszkodowanie od powiatu

- Moje wypowiedzenie jest próbą przerzucenia odpowiedzialności z zarządu powiatu - pisze w pozwie Edward Surmacz. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. W sądzie byli już chyba wszyscy pracownicy stalowowolskiej lecznicy.

Edward Surmacz, zwolniony z pracy dyrektor Powiatowego Szpitala Specjalistycznego, chce od powiatu 82 tys. zł. tytułem odszkodowania za jego zdaniem nieuzasadnione wypowiedzenie umowy o pracę. To równowartość mniej więcej jego półrocznych dyrektorskich zarobków. Starostę szlag trafił, gdy otrzymał pozew. – To już szczyt bezczelności! – sierdzi się starosta stalowowolski Robert Fila.

Stalowowolska lecznica przez kilka ostatnich lat była areną strajkowych potyczek załogi z dyrekcją. Surmacz, który kierował szpitalem przez 11 lat był skonfliktowany ze związkami zawodowymi, a te co raz ogłaszały protesty, albo szły z pozwami do sądu. Napięcie rosło proporcjonalnie do długów szpitala, aż zarząd powiatu stalowowolskiego nie wytrzymał i zdecydował się na zwolnienie dyrektora. Zdaniem starosty, Surmacz utracił zdolność do kierowania szpitalem.

Powód był sumienny, a pozwany chciał go obciążyć winą
Starości mieli problem z wręczeniem wypowiedzenia, bo dyrektor zachorował. Chorował od lutego do sierpnia, a teraz jest na półrocznym wypowiedzeniu bez obowiązku świadczenia pracy. Ozdrowiały złożył w sądzie pozew, bo „starosta wręczając wypowiedzenie nie udzielił żadnych wyjaśnień dotyczących przyczyny wypowiedzenia, nie sprecyzował zarzutów, nie przedstawił dokumentów, które uzasadniałyby wypowiedzenie”. Powód chce, by starosta przed sądem udowodnił, że obecna szpitalna zapaść jest efektem nieudolnych rządów dyrektora. – Powód sumiennie wypełniał swe obowiązki, a wypowiedzenie pracy jest próbą przerzucenia odpowiedzialności z zarządu powiatu na dyrektora szpitala – napisał ten ostatni w pozwie.

– Z argumentów pana Surmacza wynika, że w szpitalu było wszystko w porządku, tylko skąd się wzięły te problemy, z którymi paramy się od początku tego roku i nie wiadomo, jak długo będzie się to jeszcze ciągnąć? – mówi starosta Fila. Problemy w relacjach z załogą ustały. Ciągle aktualne są finansowe, bo szpital co raz pozywany jest do sądu przez lekarzy, którym nie wypłacał różnych składników pensji. Ostatnio „na topie” są pozwy o wypłatę należności za tzw. zejścia z dyżurów. Jednemu z lekarzy sąd nakazał wypłacić ponad 50 tys. zł. Gdy do sądu pójdą wszyscy lekarze, w łeb weźmie program naprawczy, który latem został wprowadzony w szpitalu. Załoga zgodziła się na niższe zarobki i okrojenie funduszu socjalnego, w zamian za odstąpienie od zwolnień. Teraz sądowe nakazy wypłat znacznie przekraczają oszczędności wynikające z programu naprawczego.

jam

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
ROMANK.Bimbała Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ROMAN
Gość
ROMAN

każdy by chciał taką kwotę z odpowiednią ilością zer – tylko istotne jest co ta osoba reprezentyje na swoim stanowisku i co to daje innym – w tym wypadku jak wynika z artykułu to jest chyba zero – no to została zwolniona i wszystko.

K.Bimbała
Gość
K.Bimbała

Wszyscy lekarze maja ostatnio ciągotki do minimalnych zarobków 12000 miesięcznie + oczywiście inne dodatki motywacyjne znane ze śledztwa wobec dr G?.