Dyskryminacja dzieci w stalowowolskich autobusach?

Młodzież w stalowowolskich autobusach komunikacji miejskiej jest zdaniem RPD dyskryminowana. Radni mają inne zdanie na ten temat. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Nie wszystkie dzieci są nasze.

Rzecznika Praw Dziecka oburzyło nierówne traktowanie najmłodszych pasażerów w autobusach stalowowolskiej komunikacji miejskiej. Chodzi o to, że młodzi stalowowolanie płacą połowę ceny biletu, a ich rówieśnicy z innych miejscowości muszą kasować całe bilety. Zdaniem RPD radni miejscy uchwalając taki cennik, dyskryminują dzieci ze względu na ich miejsce zamieszkania. Marek Michalak przypomniał, że równe traktowanie dzieci jest obowiązkiem władz publicznych.

Nie byłoby problemu, gdyby sąsiedzi Stalowej Woli dopłacali do funkcjonowania Zakładu Miejskiej Komunikacji Samochodowej. Ci, z wyjątkiem Pysznicy, uparcie odmawiają wsparcia deficytowego przewoźnika. Utrzymywany jest z pieniędzy mieszkańców Stalowej Woli i dlatego radni rekompensują im to różnymi ulgami. Nie mogą tego stosować wobec mieszkańców innych gmin. To jedna z wielu niespójności prawa, o czym RPD powinien wiedzieć.

Ciekawe, czy rząd da na ulgi?
Rzecznikowi poskarżył się dziadek dwojga młodych ludzi, którzy przyjechali do Stalowej Woli na wakacje. Kupując bilety na przejazd autobusem miejskim, kupili „bilet szkolny”. Młodzi pasażerowie z drugiej strony Polski zostali od razu złapani przez rewizorów, którzy nie mieli gołębich serc i dziadkowi przyszło słono zapłacić za przejażdkę wnucząt. Mając poczucie krzywdy i pustki w portfelu, poskarżył się do obrońcy najmłodszych.

Rzecznik wskazał na ułomność uchwały, którą przyjęli radni ustalając cennik biletów, ale jest to co najwyżej ułomność etyczna, a nie prawna. Gdyby w uchwale był feler prawny, odrzucona zostałaby od razu przez wojewodę. Niestety, na rozdawanie ulg wszystkim potrzebne są pieniądze, a RPD nawet nie wskazał, gdzie stalowowolscy radni mieliby po nie pójść, gdyby chcieli dać ulgi chociażby dzieciom z sąsiedniego Niska. Rzecznikowi pozostało tylko apelowanie do sumień radnych, którzy tym apelem zapewne tak się przejmą, jak rewizorzy niewinnością dzieci przyłapanych z biletem połówkowym.

Z interwencji RPD może być jednak duża korzyść. Otóż wystąpił on do Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej o „zainicjowanie prac legislacyjnych nad wprowadzeniem powszechnej ulgi na przejazdy środkami komunikacji miejskiej, przysługującej uczniom szkół podstawowych, gimnazjalnych, ponadgimnazjalnych i policealnych”. Gdy minister Nowak posłucha rzecznika Michalaka i rząd znajdzie pieniądze na refundację ulg, wszystkie dzieci będą wszędzie jeździć za połowę.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.